Na granicy szaleństwa

Publicznie niszczy swoją karierę, a przy tym świetnie się bawi. Czy oszalał? A może Charlie Sheen nie miał szans, by wyrosnąć na w miarę normalnego człowieka? Poznajmy tajemnice jego dzieciństwa i młodości.

O ekscesach Charliego Sheena (45) pisano od dawna, ale teraz, gdy wyrzucono go z serialu "Dwóch i pół", stał się najgłośniejszym skandalistą Ameryki. "Co wyrabia ten człowiek?", zastanawiają się ci, którzy obserwują upadek gwiazdora. Jego słynny ojciec, Martin Sheen (70) od lat walczy z alkoholizmem i doskonale wie, w jakim stanie znajduje się Charlie. Mówi, że "miał podobne psychopatyczne momenty w przeszłości", a jego syn jest emocjonalnym kaleką, gdyż on, jako ojciec, "nie poświęcał mu zbyt dużo czasu". By zrozumieć, dlaczego Charlie Sheen zniszczył siebie i swoje życie, trzeba wrócić do jego dzieciństwa.

Reklama

W połowie lat 70. ojciec zabrał go na plan "Czasu apokalipsy". Zdjęcia do filmu, który kręcono na Filipinach, ciągnęły się w nieskończoność, a Martin Sheen był wycieńczony ekstremalnymi warunkami, jakie panowały w dżungli. Lekarstwem na problemy był alkohol. W końcu doprowadził swój organizm do skrajnego wyczerpania i doznał zawału serca. Wszystkiemu przyglądał się dziesięcioletni Charlie. Wiele lat później przyznał, że te trudne doświadczenia przerwały jego niewinne dzieciństwo i przyczyniły się do przyszłych uzależnień.

Charlie Sheen już w wieku jedenastu lat poznał smak kokainy

Rzadko widywano go w szkole. Wolał grać w bejsbol albo kręcić amatorskie filmy z bratem Emilio i jego kumplami z Malibu: Seanem Pennem i Robem Lowe. Poważne problemy zaczęły się, gdy Charlie na 16. urodziny dostał od ojca BMW. Jak wspomina: "Nagle miałem Los Angeles na wyciągnięcie ręki. Szkoła? Pa, pa!".

Wkrótce zatrzymano go pod zarzutem posiadania marihuany. Później z kolegami wpadł na pomysł, by ze śmietnika na terenie luksusowego hotelu wygrzebać pokwitowania z transakcji dokonywanych kartami kredytowymi. Wykorzystując poufne dane, kupowali przez telefon walkmany i telewizory. Z powodu tego oszustwa Charlie ostatecznie wyleciał z liceum.

Jego rodzice byli parą ekscentryków niezbyt zainteresowanych wychowaniem dzieci.

Sheenowie raz fascynowali się nudyzmem, kiedy indziej byli zagorzałymi wegetarianami lub uprawiali jogę. Charlie starał się nie zapraszać swoich znajomych do domu, bo nie chciał, by przypadkiem zobaczyli, jak jego rodzice nago przygotowują obiad. Najgorsze było jednak to, że Martin często zaglądał do butelki. Przed zawałem serca, który zmotywował go do zmiany stylu życia, wlewał w siebie litry alkoholu. Wiele lat później Charlie przyznał, że współczuje ojcu, iż musi radzić sobie z poczuciem winy z powodu przekazania mu "swojego wadliwego genu".

Trzeba przyznać, że w rzeczywistości odziedziczył po ojcu nie tylko pociąg do alkoholu, ale również spory i błyskotliwy talent. Niewiele ponaddwudziestoletni Sheen miał już na koncie udział w dwóch wielkich przebojach Olivera Stone'a (65): "Plutonie" i "Wall Street". Prezentował dojrzałe aktorstwo i był bliski otrzymania nominacji do Oskara. Przy odrobinie szczęścia dostałby też rolę w "Top Gun" i "Urodzonym 4 lipca" - wtedy z pewnością byłby ikoną swojego pokolenia.

"W filmie stworzył wyidealizowaną postać, ale prawdziwy Charlie to niegrzeczny chłopiec" - powiedział Stone po nakręceniu "Plutonu". Już wtedy młody gwiazdor uchodził za niezłe ziółko. Dorobił się nawet pseudonimu Maszyna (MaSheen), bo spożywał rekordowe ilości kokainy i alkoholu, nie stroniąc przy tym od towarzystwa kobiet.

W 1990 roku niechcący postrzelił w ramię swoją narzeczoną Kelly Preston. Pięć lat później składał zeznania w sprawie przeciwko Heidi Fleiss, zwanej "burdelmamą Hollywood". Charlie przyznał podczas procesu, że na seks z jej podopiecznymi wydał aż 50 tysięcy dolarów. Była to gorzka pigułka dla jego pierwszej żony Donny Peele.

Dowiedz się więcej na temat: charlie sheen

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje