Reklama

Reklama

Zdrada? To boli!

- Co to jest? Co?! - zapytałam, rzucając w niego to, co znalazłam w samochodzie. Jarkowi krew odpłynęła z twarzy. Milczał.

Reklama

- Ty...! - urwałam. - Jak mogłeś?! Jak mogłeś - z nerwów głos mi drżał coraz bardziej.

- Wszystko ci wyjaśnię...

- Co ty chcesz mi wyjaśnić? Co? - gotowałam się ze złości. - Skąd się wzięły te majtki w samochodzie? Łatwo się tego domyślić! Antoś! - zawołałam do synka, idąc do niego. - Wychodź, nigdzie nie jedziemy! - mówiłam podniesionym głosem. - Wysiadaj, szybciej!

- Mamusiu, dlaczego? Ja nie chciałem wylać soku. Przepraszam - tłumaczył się, nie rozumiejąc mojego nagłego wybuchu gniewu.

- Wychodź! Nie rozumiesz, co się do ciebie mówi?! - zupełnie już nie panowałam nad sobą. - Do domu!

- Kasia, uspokój się! Przestań krzyczeć na dziecko - upomniał mnie Jarek.

- Ty się nie wtrącaj, dobrze?! - odgryzłam się. - Daj mi torbę! Nigdzie nie jedziemy! - wyrwałam mu bagaż, szarpnęłam Antka za rękę i poszłam w kierunku bloku.

- Mamusiu, co się stało? - dopytywał się synek. - Dlaczego nie jedziemy?

- Bo nie! - ucięłam rozmowę. Mały rozpłakał się.

- Przestań wyć! Uspokój się! - krzyczałam na synka, wyładowując na nim swój gniew. Antoś rozpłakał się na dobre.

- Czy ty też musisz mnie denerwować?! - złościłam się na dziecko. - Idź do swojego pokoju - kazałam mu, kiedy weszliśmy do mieszkania.

- Dlaczego?

- Bo ci tak każę! Rozumiesz? - krzyczałam.

- Kaśka, opanuj się, czemu wyżywasz się na dziecku? - zapytał Jarek, wchodząc do przedpokoju.

- Zamknij się! Po prostu zamknij się i zejdź mi z oczu - mówiłam przez zaciśnięte zęby. Czułam, jak do oczu napływają mi łzy. Po chwili spłynęły po policzkach. Nerwowo otarłam je.

- Pogadajmy - zaproponował Jarek.

- O czym, cholera, chcesz ze mną gadać? Co? Jak przeleciałeś w naszym samochodzie jakąś panienkę? - szydziłam. - A może chcesz mi powiedzieć, że te majtki to miał być prezent dla mnie? Używanych rzeczy nie noszę.

- To był tylko raz, jeden jedyny raz - tłumaczył się. - Poniosło mnie, straciłem głowę. Zachowałem się jak gówniarz. To było po tej firmowej imprezie... Wypiłem trochę, byłem nakręcony. Gadaliśmy wcześniej z chłopakami o nowej laborantce. Ona na imprezie podeszła do mnie, zaczęliśmy rozmawiać...

- I poszliście do samochodu, i zrobiliście to na tylnej kanapie. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie zapomniała majtek... - weszłam mu w słowo. Jarek westchnął ciężko.

- Kasiu, wybacz mi, proszę cię. Kocham cię i tylko ty się liczysz - patrzył na mnie błagalnym wzrokiem.

- Przestań! Jesteś żałosny! Człowieku, co ty gadasz? Zdradziłeś mnie! Jakbyś mnie kochał, to nie bzykałbyś koleżanki z pracy, i to w naszym samochodzie!

- Przepraszam...

Dowiedz się więcej na temat: zdrady

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje