Żałuję, że nie stworzyłam prawdziwego domu

Dzięki ogromnemu talentowi odniosła wielki sukces, żyje w luksusie. Ale to nie dało jej szczęścia. Ostatnio zaskakująco szczerze przyznała się do osobistej porażki.

"U babci, w dwóch pokojach, mieszkała dwupokoleniowa rodzina, a ja swój kącik miałam pod maszyną do szycia. Kiedy kupiłam wielki dom, byłam taka szczęśliwa. A teraz wiem, że dom to nie ściany, ale ludzie. I choć mam kierowcę, panią, która opiekuje się moim kontem, i mogę sobie pozwolić na to, by wejść do sklepu i wziąć bluzkę, nie patrząc na cenę, muszę powiedzieć że nie tak wyobrażałam sobie szczęście. Moją największą klęską jest to, że nie potrafiłam utrzymać rodziny - zwierzyła się Kayah w ostatnim wywiadzie dla "Twojego Stylu".

Reklama

47-letnia piosenkarka zdała sobie chyba sprawę z tego, że choć zdobyła sławę i pieniądze, nie udało jej się zrealizować życiowego planu. - Zawsze marzyłam o typowym modelu rodziny: mąż, gromadka dzieci, obiad na stole - mówi. Jednak, choć pielęgnuje ten obraz z dzieciństwa, sama nie potrafiła stworzyć takiego domu.

W jej życiu nie brakowało mężczyzn. Przez kilka lat była związana z holenderskim producentem, Rinke Rooijensem (45). Para poznała się w 1998 roku. Pobrali się szybko, w sierpniu tego samego roku, a już w grudniu na świat przyszedł Roch. Potem Rinke nazwie jego imieniem swoją firmę produkcyjną, która tworzy dziś dla telewizji największe programy rozrywkowe. Zresztą Roch od niedawna pracuje w firmie taty, jeżdżą razem na męskie wakacje. Świetnie się dogadują.

Rodzice zadbali o to, żeby synowi niczego nie brakowało, posłali do prestiżowej polsko- brytyjskiej szkoły. A jednak 16-latek coraz częściej się buntuje, ma za złe rodzicom, że się rozwiedli. - Mój syn wciąż wierzy, że jeszcze będziemy razem - wyznała Kayah 1,5 roku temu. Walczyli o tę miłość, ale nie udało się. - Okazało się, że byliśmy zbyt podobni, żeby wytrzymać ze sobą pod jednym dachem. Bardzo zależało mi na rodzinie, ale jej nie utrzymałem. A najgorsze jest to, że widzę w moim życiu powtórzenie tego, co przydarzyło się moim rodzicom - przyznał producent.

Po rozstaniu z mężem Kayah przez kilka lat była w relacji z Sebastianem Karpielem- Bułecką (39). Zdolny muzyk z Zakopanego był odkryciem jej firmy fonograficznej Kayax. Wkrótce stał się kimś więcej. Ale również ta relacja z czasem wygasła.

Wtedy w życiu piosenkarki pojawił się senegalski muzyk Pako Sarr (43). Zostawił dla niej żonę i córkę. Mówiło się, że powiedzą sobie "tak", a paparazzi przyłapywali artystkę kupującą magazyny z modą ślubną. Piosenkarka nie była jednak pewna stałości uczuć ukochanego. A że z biegiem lat coraz bardziej potrzebowała stabilizacji, niedawno zdecydowała się zerwać znajomość.

Znajomi gwiazdy wyraźnie widzą, że od pewnego czasu coś ją gryzie. Mimo, że jest otoczona sztabem wiernych współpracowników i miłością fanów, tak naprawdę czuje się bardzo samotna. - Wiele razy śpiewałam do 70 tysięcy ludzi, po ich reakcjach sądziłam, że każdy chce być ze mną, a potem wracałam do pokoju w hotelu i dzwoniłam do faceta, który nie odbierał. I niby odniosłam sukces, ale tylko ja wiem, że jego ceną jest samotność - zwierzyła się w wywiadzie.

Ważni mężczyźni jej życia zdążyli już pozakładać rodziny. Rinke na początku tego roku wziął w Tajlandii ślub z długoletnią partnerką, stylistką Malwiną Wędzikowską. Nowa żona producenta zaprzyjaźniła się z Kayah. - Wychowywałam się na jej piosenkach. Dostaję od jej mamy życzenia na urodziny. Staram się pamiętać o urodzinach Kasi. Rinke wysyła jej zawsze kwiaty na dzień kobiet, na urodziny - mówi stylistka.

Także Sebastian Karpiel-Bułecka znalazł nową miłość. Z modelką Pauliną Krupińską oczekują swojego pierwszego dziecka. Szykują się do góralskiego ślubu i hucznego wesela pod Tatrami. Również Pako Sarr układa sobie życie bez Kayah. Czas dzieli między nową miłość, dorastające dzieci i występy sceniczne. A Kayah dojrzała do tego, by zrobić gorzki bilans swojego życia.

W rozmowach ze znajomymi powtarza, że ma dość niesienia ciężaru codzienności tylko na swoich barkach. Przyznaje, że coraz bardziej męczy ją wieczne bycie na świeczniku i komentarze na temat wieku i wyglądu. - Bądź w tym wszystkim jeszcze kobietą z każdym rokiem starszą, zachoruj, miej niepowodzenia w życiu osobistym... - żali się.

Martwi się też o Rocha, który wkracza w okres nastoletniego buntu i coraz częściej dochodzi między nimi do spięć. Czasem po prostu czuje, że to dla niej za dużo. - Choć wszyscy myślą, że jestem silna, często jestem słabą Kasią, która chce się wtulić w męskie ramiona - przyznaje.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje