Reklama

Reklama

"Baby boom" po polsku

W 2010 r. wprowadzono kilka zmian w przepisach dotyczących urlopu macierzyńskiego. Został on wydłużony o 2 tygodnie, przy czym przedłużenie jest dobrowolne i trzeba o nie wnioskować. Po raz pierwszy wprowadzono także urlopy dla ojców, zwane popularnie "tacierzyńskimi". W 2010 i 2011 r. będą one trwały tydzień, a począwszy od 2012 r. - 2 tygodnie.

Czy te, dodatkowe pieniądze i świadczenia, również zachęcają kobiety do rodzenia dzieci?

Reklama

Kilka tysięcy to duży zastrzyk

Olga Długołęcka z Warszawy, mama siedmiomiesięcznego Władka, twierdzi, że nie:

- Ani becikowe, ani dłuższy o dwa tygodnie urlop macierzyński, nie miały wpływu na decyzję o zajściu w ciążę. Pieniądze z becikowego pokryły pierwsze rozszerzone szczepienie (w sumie ich koszt to prawie 2,5 tys. zł). Kierowała mną wyłącznie chęć posiadania dziecka.

A co o tym sądzi pracownik Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Krakowie?

- Oczywiście, nie można generalizować - zastrzega nasz rozmówca, proszący o zachowanie anonimowości. - Ale zdarza się i tak, najczęściej w rodzinach patologicznych, że kolejne ciąże są traktowane jako szybki zastrzyk gotówki. Dla ludzie, którzy nigdzie nie pracują i żyją tylko z zasiłku, 3 tys. zł są kwotą ogromną. Nie muszę dodawać, że nie jest ona przeznaczana na dziecko, a przynajmniej nie w całości.

- Uważam, że lepszą zachętą jest budowa większej ilości żłobków i przedszkoli - mówi Krzysztof Tomiczek, ojciec czwórki dzieci (najmłodsze ma 10, najstarsze 19 lat). - Chodzi o to, by kobiety po porodzie mogły oddać dzieci pod opiekę i spokojnie wrócić do pracy.

Nie rodzą w trosce o etaty

No właśnie - mimo wprowadzenia becikowego, wydłużenia urlopu macierzyńskiego i wprowadzenia urlopu tacierzyńskiego, młode kobiety nadal najbardziej obawiają się tego, że po ciąży nie będą mogły pracować.

- Kiedy zaszłam w ciążę, moja pozycja w firmie wydawała się nie do ruszenia - opowiada Olga Długołęcka. - Ale w połowie ciąży zdarzył się światowy kryzys...

- Fakt, że byłam chroniona przez kodeks pracy, napawał mnie optymizmem - wspomina Długołęcka. - Okazało się jednak, że pod koniec ciąży kończyła mi się ostatnia czasowa umowa o pracę. Po jej wygaśnięciu pracodawca powinien był ją ze mną przedłużyć na czas nieokreślony. Zdecydowano jednak, że jestem za drogim pracownikiem i zgodnie z kodeksem pracy wybrano rozwiązanie umowy z dniem porodu. Ponieważ mój zawód pozwala mi na pracowanie w domu, nie mogę narzekać na brak pieniędzy, ale już na świadczenia i ubezpieczenie jak najbardziej.

Obawy te potwierdza Katarzyna Pawłowska.

- Leki przed utratą pracy są nadal silne. Wiele moich koleżanek, mimo wielu lat pracy na rzecz jednej firmy, boi się jej utraty. To, że ktoś pracował dłuższy czas, nie oznacza, że jest nietykalny. Kobiety boją się, że po powrocie zostaną przeniesione na niższe stanowisko lub nawet zwolnione.

* * *

Krajowi specjaliści ds. polityki prorodzinnej od kilku lat starają się zachęcać młode kobiety do rodzenia dzieci. Stąd wspomniane becikowe, zmiany w ustawie dotyczącej urlopów itp. Jednak z wypowiedzi naszych rozmówców wynika, że nie są one decydującym argumentem w dyskusji "czy powinniśmy mieć dziecko?". Wygląda na to, że rację mają specjaliści z GUS, którzy źródeł "baby-boomu" - który ich zdaniem potrwa do 2012 r. - upatrują w tym, że matkami zostają kobiety z wyżu demograficznego lat 70. i 80.

Katarzyna Pruszkowska

Ile dzisiaj kosztuje utrzymanie dziecka? Podyskutuj na forum

Kobieta INTERIA.PL on Facebook

Dowiedz się więcej na temat: Kraków | becikowe | rodzenia | GUS | Facebook | baby boom | forum | dziecko | boom | baby

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje