Reklama

Reklama

Kobieta rakieta

Dla Marysi podążanie w kierunku aktorstwa było naturalne. W wieku dziewięciu lat wygrała casting i zagrała w serialu "Rozalka Olaboga". - Tata, wtedy mało jeszcze znany aktor, załapał się do tej produkcji dzięki mnie - śmieje się dzisiaj. W filmie zagrała zresztą cała rodzina Peszków: ojciec, brat, a nawet mama.

Reklama

Dwa lata później Marysia zadebiutowała w teatrze - zagrała u boku ojca w "Weselu" wystawianym w Teatrze Słowackiego w Krakowie. Jan Peszek wspomina dziś, że jego córka jako jedyna zebrała pozytywne recenzje, bo sam spektakl został przez krytykę źle przyjęty. Maria pamięta te doświadczenia bardzo wyraźnie: Gry aktorskiej nigdy nie traktowałam jako zabawy. To była normalna praca. Często stresująca. Bo ja zawsze podchodziłam do aktorstwa poważnie - odkąd pamiętam, byłam odpowiedzialna, ambitna, skupiona na nauce, pracy i oddana temu, co robię.

Córeczka tatusia

Po liceum Maria postanowiła studiować w PWST w Krakowie. Trafiła tu na zajęcia prowadzone przez... swojego ojca. Sytuacja była trudna, bo on chciał udowodnić, że nie stosuje wobec córki taryfy ulgowej, więc ona musiała bardziej się starać i często, choć była równie dobra jak inni, dostawała gorsze oceny. Jednak zawsze dobrze się dogadywali. Również na scenie.

Gdy Marysia została dyplomowaną aktorką, kilkakrotnie występowali wspólnie. - Wydaje mi się, że rzadko obserwuje się tak bliskie emocjonalne porozumienie między córką a ojcem, jakie jest w naszym przypadku - opowiada Maria. - Często budzi to niezdrowe skojarzenia. Nasza bliskość daleka jest od standardów, oparta jest na wspólnej emocjonalności, która manifestuje się często w sposób, który dla wielu osób wychodzi poza skalę normalności. Bardzo się przyjaźnimy i okazujemy sobie te uczucia. Marysia określa tę bliskość pokrewieństwem dusz: Jesteśmy z tatą strasznie do siebie podobni, odziedziczyłam po nim wielką wrażliwość. Mam też podobno wiele cech mojej babki, którą ojciec bardzo kochał... Taka bliskość ułatwia, ale i utrudnia wspólną pracę. Obydwoje lubimy dominować. Początkowo było to prostsze, bo ojciec był bardziej doświadczony, ja zaczynałam, z czasem jednak nabrałam pewności siebie i zaczynałam z nim dyskutować... Choć media zazwyczaj interesuje jej związek z ojcem, Marysia podkreśla, że z mamą łączy ją równie silna więź: Z mamą dzielę inny świat, do którego ojciec nie ma dostępu. Mama zawsze była w cieniu, ale jest dla mnie równie ważna - przyznaje.

Teatr idzie w odstawkę

Jako aktorka Maria Peszek szybko zyskała dużą sympatię i widzów, i krytyków, którzy nie szczędzili jej pochwał. Szerokim echem odbiły się jej role w "Kubusiu P." w reżyserii Piotra Cieplaka i "Iwonie księżniczce Burgunda" według Gombrowicza. Kilkanaście razy pojawiała się w spektaklach Teatru Telewizji. Zawsze lubiła eksperymentować - razem z ojcem brała udział w multimedialnych projektach Videoteatru Poza Piotra Lachmana. Ostatnio jednak postanowiła odejść od aktorstwa. Mówi nawet, że teatr się w niej wypalił.

Dowiedz się więcej na temat: awaria | aktorka | ojciec | rakieta | peszek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje