Reklama

Reklama

Relacja z niewidzianych wydarzeń

Całe szczęście, że pani Kim na demonstrację nie przyszła. Mogłoby bowiem dojść do tego, do czego by doszło, gdyby premier pojechał na Konferencję Bezpieczeństwa do Monachium. Pamiętają Państwo? Pan premier rzuciłby się na Putina. Pani Kim jest nie mniej waleczna. "Gdybym stała naprzeciw tej demonstracji, to pewnie dałabym się sprowokować do awantury. Wdałabym się w pyskówkę albo nawet rzuciła do bicia." Jak rozumiem - w imię obrony wartości chrześcijańskich? "Czy tego chcieli przeciwnicy 'grzebania w konstytucji'?" - pyta pani Kim, więc chętnie odpowiem. Nie tego chcieli. Dzięki temu, że Pani nie przyszła, wiec odbył się w przyjaznej, wręcz radosnej atmosferze, wszyscy w spokoju rozeszli się do domów albo wrócili do pracy. Ale pani Kim jeszcze niestety nie kończy. Poucza, że nie tak się dyskutuje, że nie tak przekonuje się do swoich racji. A jak, Pani Renato? Manifestacje uliczne są częścią demokracji. Sposobem wyrażania poglądów. W tym przypadku sposobem zaapelowania do posłów, by liczyli się z wolą narodu.

Reklama

Chętnie się dowiem od Pani, w jaki sposób ci, którzy nie są u władzy ani nie piszą w gazetach, mogą wyrażać swoje poglądy, by ich usłyszano? Pani Kim pewnie mnie nie słyszy, ale za to ma własne pomysły na to, po co organizuje się demonstracje. "Tak naprawdę znamienne jest to, że wczorajsze manifestacje nie spotkały się ze sobą twarzą w twarz. Ich sztandary powiewały w nieodległych, ale jednak różnych częściach Warszawy. Czy stało się tak, bo organizatorom zabrakło odwagi do dyskusji? A może argumentów?" Pani Renato, wyobraża sobie Pani dyskusję tysięcy ludzi na ulicach? Ale by się działo! Ulica to dobre miejsce do manifestacji, lecz z pewnością nie do rozmowy. Nie zebraliśmy się po to, żeby dyskutować z ojcem Rydzykiem, ale po to, żeby usłyszały nas posłanki i posłowie. I jeszcze jedno krótkie pouczenie, skoro i nam ich Pani nie szczędziła. Można nie być na manifestacji, a potem nieprawdziwie opisać ją w gazecie, choć nie jest to uczciwe. Ale czy jest sens pisać, nim się zdążyło pomyśleć?

Hanna Samson

Dowiedz się więcej na temat: wiec | relacja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje