Reklama

Reklama

Pora na dobranoc

Chyba niezbyt często zdarza się, że skromne marzenia kolekcjonera stają się tak szybko faktem. A tak właśnie było z kolekcją Muzeum Dobranocek.

Decyzją Rady Miasta Rzeszowa w styczniu tego roku, jednogłośnie, co w naszej rzeczywistości politycznej niezbyt często się zdarza, przegłosowano utworzenie Muzeum Dobranocek w Rzeszowie. Mam nadzieję, że jeszcze w tym roku, roku w którym obchodzimy 60-lecie polskiej animacji, będzie można obejrzeć stałą ekspozycję. Utworzenie muzeum samorządowego jest spełnieniem moich marzeń, aby te ciekawe zbiory udostępnić szerszej publiczności, aby rozwijać kolekcję na większą skalę niż skromne możliwości prywatnego kolekcjonera. Stąd też decyzja o podarowaniu miastu efektów wieloletniej pracy. W licznych kontaktach z mediami, które mają swój niebagatelny udział w doprowadzeniu do powstania muzeum, często padało pytanie, które mnie samemu sprawiało nie lada kłopot - od czego się to wszystko zaczęło? Jest to pytanie, na które nie ma prostej odpowiedzi. Nie było momentu olśnienia, jak u Pomysłowego

Dobromira, to jedynie w bajkach ten proces jest taki nieskomplikowany. Pamięć o bohaterach dawnych dobranocek, często nie goszczących już w telewizji, i ich przygodach trwa w sercach ludzi, dla których te krótkie wieczorne dziesięć minut było ważną chwilą, ot, takim ukoronowaniem dziecięcego dnia. Ta właśnie pamięć o najpiękniejszych, beztroskich latach dzieciństwa i tego, co z nimi związane stały się fundamentem Muzeum Dobranocek. Na kolekcję składa się zbiór ponad 2 tysięcy przedmiotów związanych tematycznie z filmami dla dzieci, zwanymi dobranockami. Każdy przedmiot ma swoją własną historię, a także wartość sentymentalną. Kolekcja powstawała na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat. Mieszczą się w niej rzeczy zwyczajne, jak chociażby opakowania po artykułach spożywczych, a równocześnie niezwykle rzadkie, trudne do zdobycia, bo przecież papierki z gum do żucia czy batoników wędrowały zazwyczaj do kosza na śmieci. Są wśród nich opakowania po gumach balonowych Bolek i Lolek, batonikach Maja, Gucio, Filip, Ptyś, Wilk i Zając itp. Często bywały to artykuły "powszechnego niedoboru", które nie tyle się kupowało, co raczej zdobywało, jak np. produkty spożywcze czy kosmetyczne, które udało się zachować w stanie nienaruszonym (i opakowanie, i zawartość!). Są wśród nich m.in.: olejek, mleczko kosmetyczne, krem, szampon i mydełka z serii Jacek i Agatka, mydełka Ptyś, Gąska Balbinka oraz słoik miodu sztucznego Maja. Niektóre z tych produktów mają już niemalże 40 lat. Na kolekcję składają się również liczne zabawki, maskotki, puzzle, klocki sześcienne z obrazkami do układania, gry planszowe, losowe, zręcznościowe, komputerowe, których bohaterami są nasi ulubieńcy z dobranocek. Ich uśmiechnięte buzie możemy też znaleźć na kartach do gry i telefonicznych, a także na przedmiotach codziennego użytku, takich jak zegary ścienne, budziki, tacki, talerze, kubki, skarbonki i termometry. Odrębna część zbiorów to utrwalone drukiem dobranocki telewizyjne. W kolekcji znalazły się książki, komiksy, roczniki czasopism, programy teatralne, plakaty kinowe i afisze teatralne. Książki w zdecydowanej większości prezentują w różnej formie przygody bohaterów dobranocek. Są to np. opowiadania, historie obrazkowe, komiksy. Jest również kilka opracowań na temat historii filmu animowanego. Z kolei czasopisma zawierają opowiadania, komiksy, recenzje książek, reportaże, oczywiście wszystkie na temat bajek na dobranoc i ich bohaterów. Są też znaczki, stemple, kartki pocztowe z kadrami z filmów, filmy 8 mm. Jest też wiele prac plastycznych wykonanych w różnych technikach, inspirowanych popularnymi dobranockami. Są to proporczyki, odznaki z rajdów turystycznych, plakietki na szpilce i przywieszki na agrafce, jak również amatorskie portrety znanych postaci i wyroby rzemiosła. W zbiorach znajdują się także przezrocza małoobrazkowe, zestawy slajdów, wiele modeli projektorów do ich wyświetlania i płyt winylowych ze słuchowiskami. Szczególne miejsce zajmują oryginalne folie z kadrami z filmów animowanych, takich jak Bolek i Lolek, Reksio, Porwanie Baltazara Gąbki, Miś Kudłatek. Są też przedmioty wyjątkowe, stanowiące ozdobę kolekcji. To oryginalne lalki z filmów kukiełkowych - Miś Colargol, Kruk i Szczur Hektor z filmu Miś Colargol na Dzikim Zachodzie, Miś Uszatek (jeden z kilku zachowanych w Polsce) i Zajączki, dwójka jego przyjaciół, Plastuś, bohater Plastusiowego pamiętnika. Ten zbiór rzeczy zwyczajnych i niezwyczajnych pozwala dostrzec coś więcej niż same filmy. Jest to świadectwo popularności, jaką cieszyły się te dobranocki oraz ich "życia" poza magicznym kręgiem wieczornych 10 minut. Animowani bohaterowie stali się symbolami, nauczycielami, wychowawcami i propagatorami zabaw, norm moralnych, zasad życia. Ich bajkowe role nie urywały się wraz z końcem bajki.

Reklama

Każdy przedmiot z ich wizerunkiem przypominał o tym, czego uczyli z ekranu telewizora: żeby się umyć, zgodnie się bawić, uczyć. Kolekcja Muzeum Dobranocek powstała dzięki zamiłowaniu do

komiksu, książek i filmu. A zaczęło się z ciekawości świata, potrzeby czytania, od pierwszych lektur dzieciństwa. Wśród nich poczesne miejsce zajmowało pisemko Miś. Drukowano tam pierwsze opowiadania o Misiu Uszatku. Nie mogę powiedzieć, że już wtedy poznałem się na Misiu Uszatku i ilustracjach Zbigniewa Rychlickiego. Natomiast ogromne wrażenie zrobiły na mnie ilustracje i opowieści rysunkowe autorstwa Bohdana Butenki pt. Przygody Gapiszona. Kiedy odrobinę podrosłem i równocześnie "wyrosłem" z Misia, sięgnąłem po poważniejsze lektury, jak Świerszczyk. Z prawdziwą przyjemnością odkryłem, że ukazują się w nim komiksy tegoż samego Butenki, z pasjonującymi przygodami łakomego hipopotama Gucia i rezolutnego psa Cezara. Niecierpliwie oczekiwałem na kolejne odcinki komiksu, który po jakimś czasie był wydawany w formie książeczek. Te czarno-białe ilustracje, pozornie proste, tak charakterystyczne dla Bohdana Butenki, dla dziecka stanowiły nieodpartą pokusę sięgnięcia po kredki. Sam też nie oparłem się tej pokusie i osobiście pokolorowane książeczki stanowią pierwsze eksponaty Muzeum Dobranocek. Obecnie na rynku kolekcjonerskim niezwykle trudno jest natrafić na egzemplarze w stanie idealnym, najczęściej książeczki w mniejszym lub większym stopniu noszą ślady kredek i flamastrów. Jeżeli na aukcjach pojawia się egzemplarz w stanie idealnym, to rozgrywają się o niego zażarte "boje". Mieszkając do niedawna w Krakowie, oboje z żoną co tydzień z samego rana chodziliśmy na giełdę pod Halą Targową przy ul. Grzegórzeckiej. Można tam znaleźć (czasami) antyki, częściej pseudoantyki oraz ogromną ilość wszelakich różności o piwnicznym, a bywa że i... śmietnikowym pochodzeniu. To najczęściej tam natrafialiśmy na różne skarby ukryte w stercie niepozornych przedmiotów. Czasami ciekawy zakup był możliwy dzięki podpowiedzi Mariusza i Nataszy, naszych krakowskich znajomych, równie często (a nawet częściej) odwiedzających giełdę. Początkowo były to jedynie incydentalne zakupy zabawek i innych drobiazgów zapamiętanych z dzieciństwa, z którymi związane były miłe wspomnienia podwórkowych zabaw. Ale jak mówią "ziarnko do ziarnka..." i w pewnym momencie okazało się, że ten, przynajmniej początkowo przypadkowy, zbiór różnych przedmiotów stał się w sposób niezauważalny czymś więcej. Zaczął "opowiadać" pewną historię, powodować, że ludzie na widok tych drobiazgów zaczynali snuć opowieści o ulubionych dobranockach, zabawkach zapamiętanych z dzieciństwa, swoich i kolegów z podwórka. Czasami z tych opowieści dowiadywałem się o kolejnych przedmiotach, których należało szukać. Im więcej zdobywałem informacji na temat dobranocek i wszystkiego, co z nimi się wiąże, tym bardziej uświadamiałem sobie, jak... mało wiem. W 2004 r., po konsultacji z synem, który interesuje się informatyką, postanowiłem zaprezentować zbiory na stronie internetowej. Tak powstało wirtualne Muzeum Dobranocek na stronie www.muzeumdobranocek.pl. Przez te kilka lat strona odnotowała już ponad 440 tys. wejść, a liczne sympatyczne wpisy w "Księdze Gości" stanowiły zachętę do rozwijania kolekcji, jak również są świadectwem, jak odbierają ją zwiedzający. Po przeprowadzce, w 2006 r. zaproponowałem prezydentowi Rzeszowa podarowanie miastu swojej kolekcji, o ile zostanie powołane do życia muzeum samorządowe - Muzeum Dobranocek w Rzeszowie. W styczniu tego roku nastąpiło notarialne przekazanie zbiorów, a kilka dni później Rada Miasta podjęła decyzję o powołaniu muzeum. Obecnie trwają ostatnie przymiarki do remontu pomieszczeń przyszłego muzeum.

Wraz z Pawłem Pasterzem, znanym rzeszowskim kolekcjonerem, kończymy pracę nad wydaniem pierwszego tomu albumu poświęconego dobranockom Pora na dobranoc, w którym na ok. 180 stronach będzie można zobaczyć m.in. Jacka i Agatkę, Gąskę Balbinkę, Bolka i Lolka, Piaskowego Dziadka i kilku innych bohaterów.

Wojciech Jama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje