Reklama

Reklama

Czego lepiej nie mówić kobiecie w ciąży?

Z jakichś przyczyn widok kobiety w ciąży wyzwala w niektórych ludziach niemożliwą do odparcia chęć, by podejść, dotknąć jej brzuch i powiedzieć kilka słów. Z ich ust płyną wówczas „złote” rady i będące zupełnie nie na miejscu niedyskretne pytania.

Dostawca pizzy chce wiedzieć, czy poród będzie ze znieczuleniem, koleżanka z pracy (niekoniecznie najlepsza) podpytuje, jak wygląda seks "z brzuszkiem", a pozornie niewinnymi pytaniami o datę porodu i płeć dziecka mogą nękać nawet zupełnie obce, napotkane na ulicy osoby. Nie każda ciężarna będzie się umiała przed tym obronić. Czego nie należy mówić przyszłej mamie, nawet mając jak najlepsze intencje? O co nie wypada pytać choćby nie wiadomo jak nas kusiło? Oto nasza czarna lista:

1. "Znajoma miała przerażający poród kleszczowy. Opowiem ci o tym" - i inne opowieści grozy z porodówki. Trudno powiedzieć, co kieruje osobami, które na widok ciężarnej sypią jak z rękawa krwawymi historyjkami bez happy endu. Najlepiej skwitować te rewelacje krótkim "Już to gdzieś słyszałam" i tym samym uciąć temat.

Reklama

2. "Jak tam 'te sprawy' w siódmym miesiącu? Jeszcze ze sobą sypiacie?" - czy jest w ogóle dobra odpowiedź na tak postawione pytanie? Może po prostu: "Nie powinno cię to interesować."?

3. "Oj, chyba będzie dziewczynka!" - według wciąż jeszcze żywych zabobonów nienarodzona dziewczynka ma zabierać matce urodę. Obrzucenie ciężarnej badawczym spojrzeniem i zasugerowanie, że nosi pod sercem potomka płci żeńskiej brzmi więc jak wytknięcie jej, że zbrzydła. Mało to taktowne.

4. "To wpadka czy tak miało być?" - takie pytania słyszą mamy bardzo młode lub te, które mają dzieci o małej różnicy wieku. Naszym zdaniem nikt nie musi się tłumaczyć osobom trzecim ze swoich prokreacyjnych planów...

5. "Rodzisz w kwietniu? To znaczy, że w sierpniu była ta noc" - niektórzy słysząc o przewidywanym terminie porodu od razu zaczynają rachować w głowie (albo wspomagać się palcami) odliczając dziewięć miesięcy wstecz, by odkryć, w jakim miesiącu znajomi spłodzili potomka. Co ta wiedza miałaby im dać? Nie wiadomo.

6. "Jaki śliczny brzuszek, mogę dotknąć?" - klasyka gatunku. Nie brak życzliwych, które idą jeszcze dalej i dotykają nawet bez pytania. Nie wiemy dlaczego ludziom się wydaje, że ciążowy brzuch przestaje być własnością kobiety, a staje się dobrem ogólnodostępnym. Ciężarne nie chwytają obcych za wałeczki tłuszczu lub/i za mięsień piwny, dlaczego zatem one nagle przyciągają niepowołane dłonie niczym magnes?

7. "Dziewczynka? Ojej, następny na pewno będzie syn!" - dawniej żeńska płeć dziecka nierzadko bywała przedmiotem rozczarowania i jak widać w niektórych umysłach coś z tego niepostępowego myślenia zostało. Jest i druga strona medalu, pt. "Ojej, kolejny chłopak? Próbujcie dalej, może w końcu się uda z dziewczynką". Komentującym nie przyjdzie do głowy, że rodzice mają ograniczony wpływ (tj. nie mają go wcale) na płeć nienarodzonego dziecka, a jeśli nawet mieli jakieś ciche typy lub preferencje, to pewnie i tak cieszą się z mającego przyjść na świat potomka. Dla wielu osób pełnią szczęścia jest tzw. parka, czyli posiadanie chłopca i dziewczynki, i jednocześnie nie mieści im się w głowie, że młodzi rodzice mogą być usatysfakcjonowani dwojgiem dzieci jednej płci lub jedynakiem.

8. "Naprawdę to 20. tydzień? Masz strasznie mały brzuch" - to zwykle ma być komplement, ale niejedna mama-debiutantka po usłyszeniu takiej uwagi najadła się strachu, czy aby na pewno wszystko jest w porządku.

9. "Będziesz karmić?" - najprawdopodobniej tak właśnie będzie, trudno żeby matka zagłodziła własne dziecko. Pytający jednak nie zrezygnuje tak łatwo, bo interesuje go podejście ciężarnej koleżanki do odwiecznej kwestii pierś czy butelka, by móc wtrącić swoje mądrości.

10."Na twoim miejscu nie robiłabym/nie jadłabym tego" - z bliżej nieokreślonych przyczyn prawie każdy w otoczeniu ciężarnej pragnie być ekspertem ds. ginekologii i położnictwa i zasypuje biedaczkę poradami, o które ona wcale nie prosiła. Niektóre z nich pochodzą jeszcze z czasów króla Ćwieczka i dawno się już zdezaktualizowały. Najlepiej grzecznie podziękować za troskę zapewniając, że wszystkie wątpliwości oraz niejasności wyjaśnił nam już ginekolog.

Powyższe zestawienie z pewnością nie wyczerpuje tematu, bo pomysłowość niektórych wścibskich podpytywaczy nie zna granic. A może macie własne propozycje najmniej taktownych pytań i uwag?

***

#POMAGAMINTERIA

Hubert ma roczek. Pierwsze sześć tygodni życia spędził w szpitalu, walcząc o każdy dzień. Urodził się z ciężkimi wadami - między innymi z brakiem kości w rękach. Pojawiła się jednak nadzieja na operację, która umożliwi mu normalny rozwój. Wystarczą dwa kompleksowe zabiegi, dzięki którym jego dłonie i przedramię ukształtują się w sposób prawidłowy, a ręce będą mogły prawidłowo rosnąć z zachowaniem pełnej funkcjonalności kończyn. Pomóż Hubercikowi przybić piątkę w przyszłości! Sprawdź szczegóły >>>

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy