Reklama

Reklama

Kłopotliwa część życia

Malutkie dziecko myśli, że jak się zasłoni czy zamknie oczy, to świat, który widzi przestanie istnieć. Podobnie robimy my – dorośli. Wydaje nam się, że jeśli o czymś nie mówimy, to tego zwyczajnie nie ma.

- Nie mogę jej zabrać na pogrzeb. To za duża trauma - mówi koleżanka o swojej czteroletniej córeczce.

Reklama

- Ale to przecież jej dziadek. Ma prawo się pożegnać - wyrażam swoje zdanie. Wiem, że i tak zrobi, jak będzie uważała za stosowne. I zaczynam się zastanawiać, kiedy w naszej kulturze zaczął pojawiać się trend, w którym sprawy ostateczne zostały zepchnięte na margines.

Przydrożna śmierć

Nie raz słyszałam o dziecku, któremu umarło zwierzątko, a rodzice nie chcąc zasmucać pociechy powiedzieli, że czworonożny przyjaciel zaginął. Albo poszedł na długi spacer, z którego nie wiadomo kiedy wróci. Dziecko czekało na swojego pupila wiele miesięcy. Oczywiście bezskutecznie.

Pamiętam jeden ze spacerów z córką. Tuż obok chodnika zobaczyłyśmy martwego ptaka. Zaczęłyśmy się zastanawiać, co się mogło stać. Czy zabiła go jakaś choroba, czy może padł ze starości, jak to zwykle bywa. Jakiś czas później zauważyłyśmy, że niedaleko przejścia dla pieszych leżał martwy pies. Sprawa była oczywista. Wbiegł pod koła samochodu i tak stracił życie.

Kilkulatka przyjęła moje wyjaśnienia ze spokojem. Nie bała się, nie wykazywała niezdrowej ciekawości - uznała zjawisko śmierci za naturalny stan rzeczy. A przy okazji dowiedziała się, że z ruchliwą ulicą nie ma żartów, trzeba bardzo na siebie uważać. 

Nie wolno straszyć 

Śmiercią nie wolno straszyć. Nie można siać w dziecku lęku, na przykład sugerując, że coś złego nam się stanie. Niedopuszczalny jest szantaż, że jak dziecko czegoś nie zrobi, to mamusię będzie bolało serduszko.

Śmierć trzeba wprowadzać do naszego życia jak dzikie zwierzę - oswajać powoli. Historia z książki "Gęś, śmierć i tulipan" Wolfa Erilbrucha jest tego najlepszym przykładem. Tytułowa gęś zaprzyjaźnia się ze śmiercią. Pewnie ma swoje powody, bo od dłuższego czasu coś przeczuwa. Ptak dowiaduje się od nowej przyjaciółki, że ta towarzyszy każdemu od chwili narodzin. Razem żartują, chodzą nad staw, nawet wdrapują się na drzewa. I oczywiście, dużo ze sobą rozmawiają. Gęś zadaje pytania, bo chce wiedzieć, co spotka ją po drugiej stronie. Nie na wszystkie dostaje odpowiedź (może to miejsce dla rodziców, którzy mogą przedstawić dziecku te trudne tematy zgodnie ze swoim sumieniem i przekonaniami?). W końcu gęś umiera. A śmierć, choć smutna, wie, że takie jest życie. 

Rzeczy ostateczne 

Nikt z nas nie myśli na co dzień o śmierci. I bardzo dobrze. Ale pomyślmy o niej od święta. Udając przed dziećmi, że jej nie ma nie sprawimy, że zniknie. Traktujmy więc ją jak kawałek naszego życia. Bo to ona postawi kiedyś kropkę kończącą naszą historię. Tego możemy być pewni.  

***Zobacz materiały o podobnej tematyce***

Dowiedz się więcej na temat: nie żyje

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje