Reklama

Reklama

Od dzieci uczymy się przeżywać śmierć

Hospicjum Pomorze Dzieciom jest hospicjum domowym. W chorobie lepiej być przy mamie i tacie, w czterech ścianach, które się zna. Czy można uczynić umieranie łatwiejszym przez to, że jesteśmy w domu? 

Reklama

- Zazwyczaj przygotowujemy się do wszystkich ważnych wydarzeń w życiu. Często bardzo długo, skrupulatnie. Planujemy, rozważamy, rozmyślamy. A przy tym śmierć - jedno z najważniejszych zdarzeń, odsuwamy na bok. Nie chcemy o niej myśleć. W dzisiejszym świecie jest ona obecna w bezlitosnej odsłonie gier komputerowych, horrorów już od najmłodszych lat, jednocześnie nie wpisuje się w powszechne kanony piękna i wiecznej młodości.

- Odsetek osób chorych na depresję stale rośnie. Dlaczego tak jest? Może aby przebudzić się do pełni życia, zbudować wewnętrzny hart ducha, siłę charakteru trzeba zmierzyć się ze stratą, złamanym sercem? Usilnie chcemy śmierć zbagatelizować, a przy tym pustka i bezsens egzystencji krzyczą w codzienności tysięcy osób. Hospicjum dziecięce przełamuje tabu związane ze śmiercią. Pokazuje, że umieranie jest elementem życia. Bardzo intymnym czasem, niejednokrotnie pogłębiającym więzi całej rodziny. Pomaga przewartościować całe życie, zdejmować maski, szybciej przepraszać, być wdzięcznym za drobne rzeczy, w końcu goręcej kochać.

- Każdy kryzys może wzmocnić relacje z drugim człowiekiem, a choroba prowadząca do śmierci jest jednym z najgłębszych, najsilniejszych doświadczeń w życiu każdego z nas. Wbrew pozorom najtrudniejsze w umieraniu, w żałobie jest osamotnienie. W hospicjum trzymamy się mocno za ręce do ostatniego uderzenia serca, które rozpala ogień miłości we wszystkich, którzy mają szansę dotknąć tej tajemnicy: życie się nie kończy, a jedynie zmienia. Dom dla dzieci jest najlepszym lekarstwem, dlatego zespół hospicjum dojeżdża nawet ponad 100 km w jedną stronę, by umożliwić chorowanie i umieranie tam, gdzie podopieczni czują się najlepiej.    

Dla pacjentów hospicyjnych każda, nawet błaha infekcja może być wyrokiem. Jak sobie radzicie w czasie pandemii? Jak udaje się przestrzegać zasad bezpieczeństwa, kiedy często medycy muszą jechać z jednej pracy do drugiej?

- Historia hospicjum nigdy nie była łatwa. Czas pandemii stawia przed nami wyjątkowo trudne wyzwania. Oprócz rosnących kosztów związanych z bezpieczeństwem, środkami ochrony indywidualnej zmienia się też kontakt z pacjentem, który jest bardzo utrudniony ze względu na maski, przyłbice, kombinezony. W hospicjum bardzo ważnym elementem terapeutycznym jest rozmowa, kontakt z drugim człowiekiem, który ze względu na obostrzenia i procedury, jest aktualnie bardzo utrudniony.

- Chylę czoła przed zespołem medycznym hospicjum, który praktycznie z dnia na dzień musiał przestawić się na zmieniony tryb pracy. Wszyscy dbamy o siebie wzajemnie, mocno chroniąc swoje zdrowie, rezygnując z wielu aktywności, by nieprzerwanie sprawować specjalistyczną opiekę medyczną nad naszymi pacjentami, dla których zwykła grypa często brzmi jak ostateczny wyrok. Przed nami bardzo trudne miesiące wzmożonych infekcji. Jesień i zima w hospicjum to zawsze czas wyjątkowo intensywny, a teraz każdy członek zespołu potrzebuje wielu dobrych słów, uśmiechów, pewności, że społeczeństwo jest z nami w tej walce o każdy dzień, spokojną noc. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje