Reklama

Reklama

Gdy miłość nie przychodzi

To pytanie stare jak świat i można by śmiało postawić tezę, że nigdy, przenigdy nie straci na aktualności. Miłość to towar najbardziej poszukiwany i choćbyśmy posiadali wszelkie dobra materialne, to tego jednego jedynego będzie nam zawsze brakować.

Co więc zrobić, żeby ten brak z naszego życia usunąć? Sposobów jest tysiące, choć zawsze trzeba pamiętać o najważniejszej zasadzie - nigdy nie wolno budować swojego szczęścia na krzywdzie drugiego człowieka, nawet w imię dobrze pojętej intencji uczynienia kogoś szczęśliwym.

Reklama

Nawet jeśli wydaje nam się, że możemy komuś pomóc i przerwać jego fatalny związek - nie wolno wtrącać się w niczyją karmę, bo po pierwsze łamiemy zasadę wolnej woli każdego z nas, a po drugie nie wiemy jakie zadanie ten człowiek ma do wykonania w swoim życiu emocjonalnym. Być może właśnie odpracowuje jakiś wcześniejszy uczynek, jakieś zobowiązanie, czy też inny aspekt bycia z daną osobą, a my nie mamy dostępu do takiej wiedzy. Wtrącając się sami sobie szkodzimy gromadząc negatywną karmę.            

Zamiast tego lepiej budować swoją własną drogę do miłości pamiętając jednakże, że rytuały nie na wszystkich działają, nie zawsze się sprawdzają, lub wreszcie nie zawsze przynoszą pożądany skutek. Zależy to od wewnętrznego przekonania, że dany rytuał na pewno pomoże i od karmy danego człowieka. Jeśli w naszym przeznaczeniu nie ma człowieka, o którego nam chodzi, wówczas żaden rytuał nie pomoże, choćby był najsilniejszy.

Z taką wiedzą przystępujemy do wykonywania rytuałów miłosnych. Najlepiej wykonywać je podczas pełni Księżyca lub na Księżycu rosnącym, i dodatkowo w piątki (dzień Wenus). Dla przykładu zaprezentuję tutaj rytuał miłosny, który jest bardzo popularny w Hiszpanii, skorzystajcie zatem z doświadczeń gorących południowców.            

Przygotowujemy dwie świeczki koloru czerwonego, wstążeczkę również koloru czerwonego, odrobinę cynamonu do posypania i olejek truskawkowy lub kokosowy (do kupienia w sklepie ezoterycznym). Świeczki mocujemy na talerzyku lub innej podstawce, około 8 cm od siebie i związujemy je wstążeczką, jako symbol związku. Następnie smarujemy świeczki olejkiem truskawkowym i posypujemy dookoła cynamonem.

Jeśli ktoś ma w domu miód, to można zmieszać cynamon z miodem i posmarować taką mieszanką talerzyk dookoła świeczek. Teraz przystępujemy do najważniejszej części rytuału, mianowicie wizualizujemy sobie ukochaną  osobę, wyrażamy głębokie życzenie szczęśliwego życia razem i zapalamy świeczki. Mają się wypalić do końca i należy zwracać także uwagę na jakość płomienia. Płomień chwiejny i słaby zawsze przewiduje problemy, a płomień jasny i równy wróży udany związek. Również nierównomierne wypalanie się świeczek nie jest pomyślnym znakiem.            

Najpiękniejszym rytuałem jaki możemy wykonać jest emitowanie pozytywnych fal wprost z naszego serca, nie tylko w kierunku kochanej osoby, ale na całe otoczenie, co z pewnością wpłynie na podniesienie wibracji w naszym życiu i przyciągnie kolejne osoby zainteresowane budowaniem  szczęśliwego związku z nami. I tego wszystkim życzę.    

Autor: Elisabeth

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje