Łatwo się denerwuje. A wtedy z dystyngowanego laureata Oscara przemienia się w szarżującego rugbystę. Potem w zaciszu domowej kaplicy dzieli się z Bogiem swoimi przemyśleniami. Tylko nam Russell Crowe mówi o tym, dlaczego słucha zawodowych kłamców i jakie są według niego granice lojalności.