Reklama

Reklama

Biofeedback - w czym może nam pomóc?

Sposób na nietypowe problemy

Trzeba zaznaczyć, że dla skuteczności tej metody kluczowe jest zaangażowanie chorego. 

"Co ważne, biofeedback można potraktować jako rodzaj treningu, procesu uczenia się, który ma na celu zwiększenie świadomości własnego ciała i jego reakcji, na przykład na stresory, a zatem bez zaangażowania pacjenta może nie być skuteczny. Na szczęście procedury stosowane w biofeedbacku nie są trudne i nie zabierają zbyt wiele czasu" - zwraca uwagę naukowiec z Krakowa.

Reklama

Przy odpowiednim podejściu metoda może się jednak okazać skuteczna tam, gdzie nie pomagają inne sposoby. Dobrze pokazał to zespół z Augusta University, który opracował opartą na biofeedbacku metodę terapii trudnej w leczeniu formy zaparć - wynikającej z wadliwego wzorca napinania i rozluźniania mięśni jelita grubego. 

"Kiedy zdrowa osoba stara się wypróżnić, zwiększa ciśnienie w jamie brzusznej i odbytnicy, w tym samym czasie jednak rozluźnia ujście odbytu. Zwykle uczymy się tego w czasie, gdy jeszcze korzystamy z nocnika, a potem już nigdy o tym nie myślimy. Niestety pacjenci z zaparciami dyssenyrgicznymi nie mają takiego wzorca. Kiedy próbują wydalić stolec, nieświadomie wtłaczają go z powrotem lub po prostu zatrzymują" - wyjaśnia autor metody dr Satish S.C. Rao. 

Niektóre osoby cierpią na takie zaburzenie od dzieciństwa, u innych pojawia się później z różnych powodów, np. po zabiegu chirurgicznym, a nawet po ciąży. 

"Ci ludzie zaczynali tworzyć napięcia i stopniowo zmieniać normalne odruchy na zaburzone. Sedno biofeedbacku jest oparte na przywróceniu naturalnych, skutecznych odruchów" - tłumaczy badacz. 

Wraz z zespołem stworzył on specjalny system, który mierzy napięcie odpowiednich mięśni i skutecznie uczy w ten sposób pacjentów właściwej sekwencji. Co więcej, naukowcy opracowali wersję do samodzielnego stosowania w domu.

Nie tylko medycyna

Metoda może być przydatna także w sporcie. Przykładu na takie jej wykorzystanie dostarczyli specjaliści z belgijskiego Uniwersytetu w Gendawie. Otóż wykorzystali ją do stworzenia cyfrowego trenera kulturystycznego. Dzięki czujnikom umieszczonym na ciele kulturystów-amatorów badacze sprawdzali poprawność postawy utrzymywanej w trakcie wykonywania trudnego ćwiczenia nazywanego martwym ciągiem. Kiedy ktoś wykonywał ćwiczenie poprawnie, słyszał specjalnie skomponowaną wysokiej jakości muzykę, kiedy robił błędy, jakość dźwięku spadała. 

"Dźwiękowy instruktor to oparty na muzyce system biofeedbacku zdolny do pomagania ludziom w usprawnieniu techniki martwego ciągu dla poprawy wydajności i zapobiegania urazom" - wyjaśniają autorzy publikacji, która ukazała się w piśmie "PLOS ONE". 

Kiedy wyniki takiego szkolenia badacze porównali ze skutkami pomocy fachowca, okazało się, że korzyści były podobne.

Czy biofeedback stwarza jakieś zagrożenia?

"Technika biofeedbacku jest nieinwazyjna - wszystkie czujniki, czy to mierzące fale mózgowe, czy przewodność skóry albo aktywność mięśniową, nie naruszają w żaden sposób ciągłości skóry. A zatem można ją uznać za bezpieczną dla naszego organizmu - o ile jest wykonywana za pomocą certyfikowanych urządzeń. Oczywiście biofeedback nie może zastąpić właściwej terapii, jeśli jest ona zalecana przez lekarza. Przeciwwskazaniem do biofeedbacku może być ciężka choroba somatyczna lub psychiczna" - podsumowuje prof. Binder.

Zobacz również:





Dowiedz się więcej na temat: biofeedback

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje