Reklama

Reklama

Poświęcenie się medycynie to wyczerpujące zajęcie

Z drugiej jednak strony jest w książce poruszająca scena śmierci chłopca czekającego na przeszczep, sytuacja, której pan nigdy nie zapomni, choć zdarzyła się wiele lat temu, podczas pana stażu... Co z tym dystansem?

Reklama

- Byłem wtedy na początku drogi zawodowej. Nie było dystansu. Były emocje i głębokie przeżycia. Płacz i nienawiść do świata i boga, że taka sytuacja ma miejsce... To praca z ludźmi, ciężkie przeżycia zawodowe, porażki uczą nas, że albo uczysz się radzić sobie z takimi emocjami, albo nie powinieneś uprawiać tego zawodu.

Pisze pan również, w kontekście chorej terminalnie na raka pacjentki Pani Niny: ,,(...) gdy nic już nie działa, gdy medycyna nie może pomóc, a ja tylko patrzę na to cierpienie, pozostaje mi jedno - życzyć człowiekowi jak najszybszej śmierci, żeby dłużej się nie męczył.". Polska służba zdrowia nie zapewnia umierania bez bólu i z godnością?

- Polski system nie dopuszcza eutanazji. Istnieje pojęcie uporczywej terapii, ale nie jest ono jednoznacznie zdefiniowane. Można powiedzieć, że funkcjonujemy w pewnym rozdwojeniu. Widzimy osobę, która cierpi, która jest obciążeniem dla samej siebie, dla rodziny i bliskich. Codziennie prosi o to, aby móc odejść w spokoju. Nie chce być przypięta do setek przewodów, nie chce robić pod siebie i być odzierana z godności całkowitą zależnością od innych. A nauka idzie do przodu. Pojawiają się nowe możliwości, leki, urządzenia pozwalające jeszcze dłużej podtrzymać życie. Czy to już uporczywa terapia? Czy takie działania nie powodują u Pacjenta jeszcze większego cierpienia i jeszcze większego uprzedmiotowienia?

W książce pojawia się wątek radzenia sobie ze stresem. Ma pan jakiś swój własny sposób na leczenie się z leczenia?

- Przez lata pracy nauczyłem się oddzielać życie zawodowe od prywatnego. Przekraczasz bramy szpitala i wszystkie problemy zostają w odpowiedniej kieszeni fartucha. Jedziesz na łódki, grasz w tenisa, ćwiczysz na siłowni, spędzasz czas z bliskimi... Jak by miało wyglądać moje codzienne życie, gdybym wszystkie stresy i problemy zostawiał z tyłu głowy?

Wspomina pan, że lekarz, który kocha swój zawód i troszczy się o pacjentów w zasadzie nie ma szans na prawdziwą miłość, na stały, bliski związek. Dlaczego?

- Poświęcenie się medycynie to wyczerpujące zajęcie. Nie każdy rozumie, że lekarz po 24 godzinach wytężonej pracy  może nie mieć ochoty na wyjazd lub wyjście ze znajomymi. Dodatkowo często po dyżurze idzie do przychodni na kilka godzin, żeby podreperować budżet domowy. Czy w takich okolicznościach może znaleźć czas dla siebie i innych? Ludzie myślą, że to pazerność. A lekarz w trakcie specjalizacji zarabia około 15 zł za godzinę pracy.

Dowiedz się więcej na temat: lekarz | szpital | medycyna

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje