Reklama

Reklama

Światło zamiast tabletki?

Można leczyć także skórę

Z kolei zespół z University of Manchester opracował lampę, która być może będzie pomagać w leczeniu owrzodzenia skóry powstającego w przebiegu autoimmunologicznej choroby o nazwie "twardzina układowa". Wyniki niewielkiego eksperymentu z udziałem 8 pacjentów okazały się tak obiecujące, że według badaczy prawdopodobnie ta sama metoda powinna być skuteczna w leczeniu relatywnie częstych owrzodzeń spowodowanych cukrzycą czy żylakami. 

Reklama

Owrzodzenia związane z twardziną zmalały o 83 proc., bez żadnych skutków ubocznych. Lampa emituje promienie podczerwone, czerwone i ultrafioletowe, a chorzy leczeni byli przez trzy tygodnie, w 15-minutowych, aplikowanych dwa razy w tygodniu sesjach. 
Naukowcy sądzą, że promieniowanie ultrafioletowe zabija bakterie, a czerwone, podobnie jak podczerwone. poprawia krążenie i prawdopodobnie stymuluje produkcję kolagenu. Co ważne, terapię można stosować w warunkach domowych.

- Owrzodzenia powodują wiele cierpienia u pacjentów, a obecne terapie są kosztowne i problematyczne dla chorych, którzy mogą korzystać z nich tylko w szpitalu - mówi kierujący pracami dr Michael Hughes. 

Zdaniem naukowców ich wynalazek można będzie jeszcze udoskonalić tak, aby pozwalał na zdalną obserwację owrzodzeń przez specjalistę oraz rozpoznawał różne części ciała i automatycznie dopasowywał leczenie. Czy więc już niedługo lekarze będą wypisywali receptę na świetlne zabiegi? To całkiem możliwe.

Światło w walce z migreną

Naukowcy z University of Arizona donieśli niedawno, że za pomocą zielonego światła z powodzeniem pomagali ludziom cierpiącym na migrenę. To choroba, która atakuje na świecie aż miliard ludzi, także dzieci. W badaniu wzięło udział 29 ochotników z migrenami opornymi na typowe metody leczenia. Niestety, mimo postępów medycyna ma bowiem jeszcze kłopoty w radzeniu sobie z tym schorzeniem. Badacze zastosowali trwające 10 tygodni leczenie, w którym chorzy byli poddawani działaniu zielonego światła. Po kuracji liczba ataków bólu głowy miesięcznie spadła w sumie o 60 proc. Aż u 83 proc. pacjentów z epizodycznymi migrenami i u 63 proc. z chroniczną migreną liczba ataków zmniejszyła się o połowę.

Nie dziwi więc, że większość uczestników była wyjątkowo zadowolona z wyników eksperymentu. 

- Jednym ze sposobów, na który sprawdziliśmy satysfakcję ochotników, był taki, że gdy zaprosiliśmy ich do badania, powiedzieliśmy, że będą musieli oddać zastosowane źródło światła. Jednak kiedy badanie się zakończyło, zaoferowaliśmy im możliwość zatrzymania go. 28 na 29 osób postanowiło je wziąć - opowiada prof. Mohab Ibrahim, autor badania. 

Światło nie spowodowało przy tym żadnych niepożądanych efektów. Jedynie, jeśli już, to poprawiło trochę sen badanych. 

Nie wystarczy jednak po prostu włączyć zielonego światła, aby osłabić migrenowe dolegliwości. Naukowcy zwracają uwagę, że światło musi mieć odpowiednią intensywność i długość fali. Musi być zaaplikowane odpowiednio i we właściwym czasie. Trzeba je więc pod pewnymi względami traktować podobnie jak lekarstwa. Wtedy może jednak pomóc.

- Jako lekarz mogę powiedzieć, że jestem naprawdę podekscytowany. Dysponuję teraz dodatkowym narzędziem do terapii jednego z najtrudniejszych zaburzeń neurologicznych - migreny - podkreśla prof. Ibrahim.

Marek Matacz, PAP Zdrowie

Zobacz również:

Dowiedz się więcej na temat: leczenie światłem

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje