Reklama

Reklama

Czym jest klątwa drugiego dziecka?

Czy tego rodzaju zjawisko istnieje naprawdę? I dlaczego niesławna klątwa miałaby uderzać przede wszystkim w naszych potomków płci męskiej? Nad zjawiskiem zdecydowali się pochylić amerykańscy naukowcy. Wyniki ich badań zastanawiają.

Większość zdroworozsądkowo myślących rodziców na wieść o jakiejkolwiek klątwie wiszącej nad ich dzieckiem wymownie stuknie się dłonią w czoło. Nic dziwnego, wszak takie opowieści od razu nasuwają skojarzenia z odczynianiem uroków, niemądrymi przesądami, czerwonymi wstążeczkami przypinanymi do dziecięcych wózków i spluwaniem przez lewe ramię. Okazuje się, że nie chodzi o klątwę w dosłownym tego słowa znaczeniu, a pewne zjawisko socjologiczne - badania przeprowadzone przez zespół Josepha Doyle’a, naukowca i ekonomisty, który wziął pod lupę kilka tysięcy rodzeństw, rzucają na całą sprawę sprawę całkiem inne, racjonalne światło.

Reklama

Ale zacznijmy od początku. Według zwolenników teorii z klątwą, dziecko przychodzące na świat jako drugie miało być tym, które przyciąga problemy, wikła się w rozmaite trudne sytuacje i w ogóle ma w życiu pod górkę. Dlaczego? Nie wiadomo. Ot, taka klątwa.

Jak możemy przeczytać w serwisie Scarymommy.com, Joseph Doyle chcąc raz na zawsze uporządkować te kwestie przyjrzał się reprezentatywnej próbie złożonej z duńskich i amerykańskich dzieci. Chciał jednoznacznie potwierdzić lub obalić hipotezę o rzekomym obciążeniu wiszącym nad smykami urodzonymi jako drugie z kolei. Aby żadne dodatkowe okoliczności nie zaciemniały wyników, wykluczył z eksperymentu bliźnięta oraz rodzeństwa przyrodnie. Skupił się przede wszystkim na chłopcach, bo, jak podają statystyki policyjne, to właśnie oni mają większe problemy z prawem, dyscypliną czy szeroko pojęto grzecznością.

Okazało się, że chłopcy urodzeni jako drudzy rzeczywiście nieco częściej niż inni pakują się w tarapaty. Dotyczy to zwłaszcza chłopców, którzy mają starszego brata, ale ci, których los pobłogosławił starszą siostrą też mogą dać w kość. Według badaczy mamy 20-40 proc. szans, że to ów młodszy przysporzy nam dodatkowych trosk, mając kłopoty z prawem lub "tylko" te szkolne. I nie, nie chodzi tu o żadne sprawy nadprzyrodzone. Doyle wskazuje na zdecydowanie bardziej racjonalne przyczyny takiego stanu rzeczy - drugiemu dziecku rodzice najczęściej nie są wstanie dać tyle samo zaangażowania, uwagi, opieki, co starszemu, które przez pewien czas było wszak jedynakiem i miało rodziców na wyłączność. Drugi powód, to nierzadko całkowicie bezkrytyczne naśladowanie idola (czyli starszego brata), który przecież nie zawsze jest dobrym wzorem zachowań i we wczesnym dzieciństwie może miewać bardzo dziwne pomysły.

Na pocieszenie należy zaznaczyć, że choć badania prowadzone na szeroką skalę pozwoliły potwierdzić kontrowersyjną hipotezę, to nie można ich rezultatów odnosić do każdej rodziny i każdej sytuacji. Poza kolejnością urodzenia, są też inne czynniki, które wpływają na przyszłe losy dzieci, jak np. ich cechy temperamentu, doświadczenia, stan zdrowia czy styl wychowania. Warto zaznaczyć, że rodzeństwo rodzeństwu nierówne, wszak dwaj bracia z niewielką różnicą wieku wychowują się zupełnie inaczej niż ci, których dzieli np. dziesięć lub więcej lat. Są też przecież rodziny, w których dzieci jest dużo więcej. Gdyby tak każde kolejne miało być gorsze od poprzedniego... Na szczęście dzieci nie biorą sobie do serca wywodów uczonych, a często wręcz im zaprzeczają i zmuszają do ich weryfikacji.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy