Reklama

Reklama

Od dzieci uczymy się przeżywać śmierć

- Usilnie chcemy śmierć zbagatelizować, a przy tym pustka i bezsens egzystencji krzyczą w codzienności tysięcy osób. Hospicjum dziecięce przełamuje tabu związane ze śmiercią. Pokazuje, że umieranie jest elementem życia. Bardzo intymnym czasem, niejednokrotnie pogłębiającym więzi całej rodziny. Pomaga przewartościować całe życie, zdejmować maski, szybciej przepraszać, być wdzięcznym za drobne rzeczy, w końcu goręcej kochać - mówi Ewa Liegman, która współtworzy domowe Hospicjum Pomorze Dzieciom.

Monika Szubrycht, Interia.pl: Słowo "hospicjum" nie kojarzy się dobrze. Hospicjum dla dzieci, to jak nieszczęście w nieszczęściu. Jak bardzo trzeba być odpornym psychicznie, żeby pracować z dziećmi, które odchodzą?  

Ewa Liegman: - To pytanie bardzo często słyszy zespół hospicjum. Niezwykle trudno udzielić odpowiedzi, bo wymaga ona pochylenia się nad istotą idei hospicyjnej, a przede wszystkim nad tajemnicą przemijania. Przekraczając próg hospicjum, każdy z nas staje na cienkiej granicy między życiem i śmiercią. Tutaj już trzeba zadać sobie fundamentalne pytania dotyczące każdego z nas, sensu istnienia. Dotknąć zagadnień związanych z czasem, chorobą, umieraniem, wiecznością. Spotkać się ze swoim strachem, bólem. Wejść w noc. Ta podróż to jak wdrapywanie się na bardzo stromą górę, po omacku.

Reklama

- W naszym hospicjum uczymy się przeżywać śmierć, zmagać się z cierpieniem, od dzieci, młodzieży, pełnych pogody ducha, pomimo nieuleczalnej diagnozy. Tutaj odkrywamy każdego dnia głębokie znaczenie zdania: "Moc w słabości się doskonali". Kiedy uda się zmierzyć z własnym lękiem, tematem śmierci, okazuje się, że niezwykle ważną rolą, a nawet zaszczytem jest móc towarzyszyć człowiekowi w jego ostatniej drodze.

- Widząc wielkie zaangażowanie, wieloletnie doświadczenie lekarzy, pielęgniarek, fizjoterapeutów, psychologów hospicjum nie mam wątpliwości, że opieka paliatywna jest jedną z najwyższych poprzeczek stawianych w XXI wieku służbie zdrowia. Zespół Hospicjum Pomorze Dzieciom o każdej porze dnia i nocy staje na wysokości zadania, łagodząc ból fizyczny, psychiczny i duchowy do ostatniego oddechu.  

Hospicjum Pomorze Dzieciom jest hospicjum domowym. W chorobie lepiej być przy mamie i tacie, w czterech ścianach, które się zna. Czy można uczynić umieranie łatwiejszym przez to, że jesteśmy w domu? 

- Zazwyczaj przygotowujemy się do wszystkich ważnych wydarzeń w życiu. Często bardzo długo, skrupulatnie. Planujemy, rozważamy, rozmyślamy. A przy tym śmierć - jedno z najważniejszych zdarzeń, odsuwamy na bok. Nie chcemy o niej myśleć. W dzisiejszym świecie jest ona obecna w bezlitosnej odsłonie gier komputerowych, horrorów już od najmłodszych lat, jednocześnie nie wpisuje się w powszechne kanony piękna i wiecznej młodości.

- Odsetek osób chorych na depresję stale rośnie. Dlaczego tak jest? Może aby przebudzić się do pełni życia, zbudować wewnętrzny hart ducha, siłę charakteru trzeba zmierzyć się ze stratą, złamanym sercem? Usilnie chcemy śmierć zbagatelizować, a przy tym pustka i bezsens egzystencji krzyczą w codzienności tysięcy osób. Hospicjum dziecięce przełamuje tabu związane ze śmiercią. Pokazuje, że umieranie jest elementem życia. Bardzo intymnym czasem, niejednokrotnie pogłębiającym więzi całej rodziny. Pomaga przewartościować całe życie, zdejmować maski, szybciej przepraszać, być wdzięcznym za drobne rzeczy, w końcu goręcej kochać.

- Każdy kryzys może wzmocnić relacje z drugim człowiekiem, a choroba prowadząca do śmierci jest jednym z najgłębszych, najsilniejszych doświadczeń w życiu każdego z nas. Wbrew pozorom najtrudniejsze w umieraniu, w żałobie jest osamotnienie. W hospicjum trzymamy się mocno za ręce do ostatniego uderzenia serca, które rozpala ogień miłości we wszystkich, którzy mają szansę dotknąć tej tajemnicy: życie się nie kończy, a jedynie zmienia. Dom dla dzieci jest najlepszym lekarstwem, dlatego zespół hospicjum dojeżdża nawet ponad 100 km w jedną stronę, by umożliwić chorowanie i umieranie tam, gdzie podopieczni czują się najlepiej.    

Dla pacjentów hospicyjnych każda, nawet błaha infekcja może być wyrokiem. Jak sobie radzicie w czasie pandemii? Jak udaje się przestrzegać zasad bezpieczeństwa, kiedy często medycy muszą jechać z jednej pracy do drugiej?

- Historia hospicjum nigdy nie była łatwa. Czas pandemii stawia przed nami wyjątkowo trudne wyzwania. Oprócz rosnących kosztów związanych z bezpieczeństwem, środkami ochrony indywidualnej zmienia się też kontakt z pacjentem, który jest bardzo utrudniony ze względu na maski, przyłbice, kombinezony. W hospicjum bardzo ważnym elementem terapeutycznym jest rozmowa, kontakt z drugim człowiekiem, który ze względu na obostrzenia i procedury, jest aktualnie bardzo utrudniony.

- Chylę czoła przed zespołem medycznym hospicjum, który praktycznie z dnia na dzień musiał przestawić się na zmieniony tryb pracy. Wszyscy dbamy o siebie wzajemnie, mocno chroniąc swoje zdrowie, rezygnując z wielu aktywności, by nieprzerwanie sprawować specjalistyczną opiekę medyczną nad naszymi pacjentami, dla których zwykła grypa często brzmi jak ostateczny wyrok. Przed nami bardzo trudne miesiące wzmożonych infekcji. Jesień i zima w hospicjum to zawsze czas wyjątkowo intensywny, a teraz każdy członek zespołu potrzebuje wielu dobrych słów, uśmiechów, pewności, że społeczeństwo jest z nami w tej walce o każdy dzień, spokojną noc. 

Nie wyobrażam sobie nawet, w jakim stresie żyją rodzice. Dorośli mają świadomość, że w czasach pandemii sami mogą stać się zagrożeniem dla własnego dziecka. Czy mogą liczyć na wsparcie psychologiczne? 

- Wsparcie psychologiczne jest nieodłączonym elementem codziennej pracy zespołu hospicjum, teraz szczególnie ważne. Opieką psychologiczną objęte są całe rodziny, rodzeństwo, rodzice, także w czasie żałoby, już po stracie dziecka. Możliwe są konsultacje online, rozmowy telefoniczne, prowadzone są również transmisje za pośrednictwem mediów społecznościowych, pomagające wszystkim osobom zmagającym się z trudnymi emocjami w tym trudnym czasie. W ramach stworzonego przez hospicjum Holistycznego Centrum Wsparcia po Stracie eMOCja osoby dotknięte żałobą, nieuleczalną chorobą mogą uzyskać bezpłatne wsparcie psychologiczne, a także opiekę duchową, jeżeli jest taka potrzeba. (Wszystkie szczegółowe informacje dostępne są na stronie centrumemocja.pl - przyp.red.).

- eMOCja to wyjątkowa przestrzeń, która powstała w odpowiedzi na potrzeby osób zmagających się z najtrudniejszym doświadczeniem w życiu, aby nikt w tym czasie nie został sam. Niezwykle wzrusza mnie idea eMOCji stworzona przez ludzi dla ludzi, zupełnie od zera, z porywu wielu serc, często połamanych, dających pewność, że razem możemy przejść przez wszystko. Tu słychać uderzenie serca każdego z naszych bohaterów. Na spotkaniach można zatrzymać się, poukładać sobie wszystko raz jeszcze, zostawić trudne emocje, złapać oddech.  

A jak jest z rodzeństwem? Czy też dostaje takie wsparcie? 

- Holistyczna opieka hospicjum obejmuje wsparciem nie tylko podopiecznego zmagającego się z nieuleczalną chorobą, ale całe jego najbliższe otoczenie. Rodzeństwo jest też naszym "oczkiem w głowie". To prawdziwi wojownicy, którzy staczają codziennie wielką walkę z uczuciami, rozterkami, trudnymi pytaniami. W czasie choroby brata, siostry naturalnie uwaga koncentruje się w dużej mierze na chorym dziecku, dlatego tak ważne jest wsparcie każdego członka rodziny, by nikt nie stał z boku. Zaopiekowanie się emocjami, wspólne szukanie odpowiedzi na trudne pytania: "Dlaczego nas to spotkało?", "Czy i ja umrę?", "Czy to moja wina?", "Jak radzić sobie ze strachem, który nie pozwala spać?", w końcu z codziennymi dziecięcymi, nastoletnimi problemami, które bywają bardzo dotkliwe, ale w zestawieniu z śmiertelną chorobą brata lub siostry zawsze wydają się mniejsze.

- Nieustannie podziwiam pracę psychologów hospicyjnych, którzy w niezwykle umiejętny sposób potrafią zaglądać w świat dziecka i rozwiewać czarne chmury. Towarzyszą nie tylko w czasie choroby, ale i w żałobie. Dodatkowym elementem wsparcia są prezenty na urodziny, święta, wyprawki szkolne. Dla hospicjum każde dziecko jest bardzo ważne. Jesteśmy dla nich.  

Domowe Hospicjum Pomorze Dzieciom wspierają darczyńcy. Dzięki nim udało się ukończyć Holistyczne Centrum Wsparcia po Stracie eMOCJE. Wiem jednak, że w czasie pandemii wielu ludzi straciło pracę albo borykają się z problemami finansowymi. Czy w tym trudnym dla wszystkich czasie ludzie nie zapomnieli o najsłabszych? Czy dostajecie takie wsparcie? 

- Wsparcie w ramach eMOCji jest udzielane bezpłatnie wszystkim potrzebującym dzięki realizowanym programom, m.in. Programowi Rozwoju Organizacji Obywatelskich, wsparciu Miasta Gdańska. Największe potrzeby mamy w domowym hospicjum dla dzieci i hospicjum perinatalnym dla par, które czasie ciąży dowiadują się o letalnej wadzie dziecka. Środki publiczne pozwalają na pokrycie zaledwie 40 proc. miesięcznych kosztów. Dlatego stale poszukujemy 12,5 tysiąca osób o wielkich sercach w ramach akcji "Zostań Aniołem" dla dzieci z hospicjum.

- Zdajemy sobie sprawę, że potrzeby hospicjum są ogromne, stąd akcja zrzeszająca dużą liczbę osób, które podarują symboliczne 8 zł miesięcznie, nie więcej, dla chorych dzieci. Każde 8 zł w hospicjum to jedna godzina opieki medycznej dla jednego dziecka, a dla nas pewność, że nie zabraknie środków, by móc kontynuować misję dokładania życia do dni naszych bohaterów. Bardzo wzruszają mnie przelewy z zakładów karnych pod hasłem: "Zostaję Aniołem dla dzieci z hospicjum". To akcja, która łączy i zmienia ludzi. Daje szansę na przemianę swojego życia i wiarę, że możemy stawać się codziennie lepszą wersją siebie, mierzyć się z tematem śmierci, nie odwracać głowy, zostawiając ślad na drodze najbardziej potrzebujących.  

Osiem złotych miesięcznie, wpłacone przez niespełna 13 tys. ludzi, może pomóc przetrwać hospicjum ten rok. Koszt jednej godziny kompleksowej opieki medycznej jest mniejszy niż  kawa w modnej kawiarni w mieście. Myśli pani, że gdy ktoś przeczyta nasze słowa pomyśli: "Dzisiaj nie wypiję kawy. Podaruję ją umierającemu dziecku i przekażę osiem złotych na działanie domowego hospicjum"?

- Mocno w to wierzę. Każdego dnia staram się z optymizmem wyruszać w codzienne wyzwania, z nadzieją, że w mroku zapali się kolejne światło, tutaj, jak najlepsze antidotum na troski i smutki. Szukam "Aniołów" od pięciu lat, na razie udało się odnaleźć 2 tys., więc wolnych miejsc jest jeszcze bardzo dużo. Hospicyjni bohaterowie uczą mnie, by nie poddawać się, pomimo przeciwności. Być cierpliwym i wiedzieć, że tylko kropla drąży skałę. Każdy kolejny "Anioł" to jak przebicie się promieni przez zachmurzone niebo, które ciąży nad hospicjum. Właśnie w takich momentach udaje nam się dostrzec kolory życia, jak tęczę, która pojawia się tylko pomiędzy deszczem i słońcem. Dziękuję wszystkim, którzy pochylają się nad losem nieuleczalnie chorych dzieci.  

***

Chcesz wspomóc Hospicjum Pomorze Dzieciom? Podaruj jedną godzinę opieki medycznej.

Tytuł przelewu: "Zostaję Aniołem dla dzieci z Hospicjum" nr konta: 33 1090 1098 0000 0001 2428 2268 SANTANDER BANK Hospicjum Pomorze Dzieciom

www.pomorzedzieciom.pl

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama