Reklama

Reklama

Alicja Majewska: Samotna, ale szczęśliwa

Po 19 latach popularna piosenkarka wraca z nową płytą. To miłe zaskoczenie dla jej – wciąż licznych – wielbicieli. Prywatnie Majewska nie jest z nikim związana, ale wciąż wierzy w miłość.

Nie daje o sobie zapomnieć ku wielkiej radości fanów. Po blisko dwóch dekadach Alicja Majewska (68) wraca z nową płytą. Piosenkarka nie ukrywa, że już dawno chciała nagrać nowe przeboje. Bała się jednak, że nie dorównają tym sprzed lat, które wciąż nucą Polacy, chociażby niezapomnianemu hitowi "Jeszcze się tam żagiel bieli".

Reklama

Majewska pięknie śpiewa m.in. o tęsknocie za miłością. Niestety jej życie prywatne nie ułożyło się tak, jak sobie wymarzyła. "Jestem kobietą rozwiedzioną, wdową, nie mam dzieci. Tak się potoczyło moje życie. Na szczęście mam naturę punktowania tego, co mi się udało. Szklanka jest dla mnie zawsze do połowy pełna, a nie pusta. Mam swoje smuteczki, jestem w takim wieku, że wielu bliskich mi ludzi odchodzi", wyznała piosenkarka w jednym z wywiadów.

Jej mężem był o 15 lat starszy dziennikarz, Janusz Budzyński. Poznali się na tournée po Związku Radzieckim. "Kawior i szampańskoje! To była najpiękniejsza trasa koncertowa i najpiękniejsza przygoda związana z moim śpiewaniem", wspominała gwiazda. Małżeństwo z Budzyńskim nie przetrwało: rozwiedli się w 1984 roku. Pomimo że mąż zostawił ją dla innej kobiety pozostali w przyjaźni.

Majewska bardzo przeżyła jego śmierć w 1990 roku i z nikim nie związała się na dłużej. Zamieszkała ze schorowaną mamą i poświęciła się opiece nad nią. Mama piosenkarki odeszła 5 lat temu - dla Alicji był to kolejny ogromny cios. "Najbardziej dojmujące jest poczucie, że nie jestem już niezbędna. To egoistyczne, ale myślę, że każdy, kto był w takiej sytuacji jak ja, odczuwa po śmierci straszny dół. Pustka. (...) Pomaga mi myślenie, że mama już była zmęczona", mówiła Majewska w wywiadzie dla "Wysokich Obcasów".

Czasami artystkę nachodzą wątpliwości, kto zająłby się nią, gdyby znalazła się w podobnej sytuacji, jak jej mama. "Czasem myślę, co by było, gdyby mnie to spotkało. Jestem głęboko przekonana, że nie byłabym sama. Że są ludzie, którym nie byłoby obojętne, co się ze mną dzieje. Wierzę, że jeżeli komuś coś z siebie dajemy, potem to do nas wraca", dodała.

Piosenkarki nie opuszcza optymizm - teraz skupia się na promocji nowej płyty. "Cieszę się, że powstało dwanaście nowych piosenek, które, nie bójmy się tego słowa, zdążyłam już pokochać", mówi w wywiadzie dla "Pani".

Magdalena Makuch

***Zobacz materiały o podobnej tematyce***

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje