Reklama

Reklama

Boję się samotności

Marka poznałam, gdy miałam 17 lat. Prawie od razu zostaliśmy parą, jednak nie było między nami większych emocji. Na początku prawie jedynym tematem rozmów była szkoła. Nie mogę powiedzieć, że mi się bardzo podobał, ale był miły i zaakceptowali go moi rodzice.

Trudno mi teraz zrozumieć, dlaczego poświęciłam mu tyle lat.

Reklama

Był strasznie zaborczy. Nie akceptował moich znajomych ze studiów. Miał do mnie żal o to, że mam wykłady w tym czasie, kiedy on ma wolne. I naprawdę czułam się temu winna.

Nie pozwalam mi się spokojnie uczyć. Co chwilę dzwonił, co wyprowadzało mnie z równowagi. Nie podobało mu się także to, że mieszkałam w akademiku, bo... było tam tylu mężczyzn, a on bał się, że go zostawię.

W efekcie, żyłam w ciągłym stresie, miałam dużo zaległości na uczelni i w końcu musiałam zrezygnować z nauki.

Marek jest dziwną osobą. Rzadko okazuje mi czułość. Rzadko potrafi naprawdę czule i namiętnie pocałować. Przez osiem lat związku nigdy nie kochaliśmy się i to chyba jest największy problem.

Wciąż mi obiecuje, że coś się zmieni, ale ja w to nie wierzę. Mam 26 lat, a czuję się tak, jakbym miała 60...

Chciałabym odejść, ale panicznie boję się samotności. Ale czy lepiej być samotnym naprawdę, czy lepsza jest samotność w związku?

Po tylu latach, nie wiem jak to jest, tak naprawdę być z kimś. Trwam u boku kogoś, z kim nic mnie nie łączy. Nic do niego nie czuję, tylko niechęć.

Chcę zmienić swoje życie, ale nie mam odwagi. Czuję, że od dawna stoję w miejscu, ale boję się iść dalej, bo boję się, że zostanę sama.

Jeśli chcesz się podzielić swoją historią - napisz do nas!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje