Reklama

Reklama

Przyjaciółka nie zawsze dobrą doradczynią...

Kobieta, której związek przeżywa kryzys, zazwyczaj prosi o radę swoje przyjaciółki. Prof. Zbigniew Lew-Starowicz ostrzega, by z rozwagą korzystać z ich wskazówek. Jak mówi: - Znam ogromną liczbę kobiet, które przegrały swoje życie przez przyjaciółki...

Według Lwa-Starowicza idealny układ to taki, kiedy rola przyjaciółki ogranicza się do wysłuchania - rozumie, pożałuje, ale nie ingeruje. Kobieta zmagająca się z problemem może wtedy zrzucić z siebie negatywne emocje, poczuć się zrozumiana. Gorzej, gdy trafi się na przyjaciółkę dającą zadania domowe...

- Takie od razu oceniają, występują w roli prokuratorów, sędziów i psychoterapeutów i kreują w osobie zainteresowanej decyzje, jakie ma podjąć. Zwykle jest to decyzja, która z perspektywy może wydawać się głupia, wręcz szkodliwa. I muszę powiedzieć, że głupich przyjaciółek i decyzji podjętych pod ich wpływem jest po prostu zatrzęsienie - takimi spostrzeżeniem znany seksuolog dzieli się w książce "Wszystko da się naprawić".

Reklama

"Wystaw mu walizki przed drzwi". "Zdradź go, jeśli on tak postępuje". "Rób mu na złość". Oto przykłady "złotych rad", jakie dają domorosłe psychoterapeutki. Te nietrafione rady nie muszą wynikać ze złej woli, częściej biorą się z braku kompetencji.

PAP life

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje