Przyjaciółka to nie konfesjonał

Przyjaźń to relacja oparta nie tylko na sympatii, ale też na zaufaniu. Czy zatem nie zna ona tajemnic? A jeśli tak, to jak przekazać prawdy niewygodne? I czy warto to robić?

Przyjaźń to uczucie niezbędne dla zdrowia psychicznego. Przyjaźń to emocja tak silna, że potrafi oddziaływać nawet na poziomie fizjologicznym - ludzie mający szczęście doświadczać prawdziwej przyjaźni rzadziej cierpią na nadciśnienie i bezsenność, żyją dłużej. A najlepszy przyjaciel, ten prawdziwy, to taki, któremu można powiedzieć wszystko, powierzyć każdą tajemnicę i wyznać najgorszą prawdę.

Nieuświadomiona strategia

Reklama

Tylko czy pełna otwartość rzeczywiście jest najlepszą strategią? I czy w ogóle w przypadku przyjaźni można mówić o strategii, pojęciu zakładającym wyrachowanie? Intuicja podpowiada, że nie, ale nauka wskazuje coś wręcz przeciwnego.

Strategie stosujemy bez przerwy, tyle że nieświadomie. Wystarczy garść faktów - najłatwiej zaprzyjaźniają się ludzie podobni genetycznie, najlepiej cementuje przyjaźń wspólny wróg lub wspólny cel, a przeświadczenie o tym, że przyjaciele dobrze nas znają, to po prostu element budowania własnej wartości.

Przyjaźń lubi równowagę

Coś za coś - to zasada, która obowiązuje również w przyjaźni. Oczywiście można bombardować przyjaciółkę swoimi opiniami, zadręczać problemami, opowiadać o nowych fascynacjach filmowych, legginsach i dzieciach, a potem iść do swoich spraw, ale przyjaźnie wampirów energetycznych nie trwają długo. Skoro oczekujemy od przyjaciółki, że poświęci nam czas, wysłucha, pogada - zrewanżujmy się tym samym.

Nie tylko my mamy potrzebę akceptacji i nie tylko my chcemy się wygadać. Przyjaciółka to nie konfesjonał, ona też potrzebuje zainteresowania, uwagi i czasu. A także przestrzeni - bo pamiętajmy, że przyjaźń funkcjonuje w świecie, wśród innych ludzi. Na imprezie, przyjęciu, w pubie, na wakacjach nie może być tak, że jedna przyciąga światło i błyszczy, a druga tkwi w cieniu. Dla świata jesteście tandemem.

Zachowaj szacunek

Irena przyjaźni się z Martą od liceum. Razem przeszły pierwsze miłości i rozczarowania, snuły życiowe plany, dzieliły się sukcesami i porażkami. Są dla siebie jak siostry. Tyle że siostrze można powiedzieć: nie akceptuję twojego chłopaka. To drań i manipulant, uzależnił cię od siebie, zwodzi obietnicami, gra na emocjach, kontroluje.

- Zawsze mówiłyśmy sobie o wszystkim, ale teraz nie potrafię przemówić Marcie do rozsądku. Mnie samą czyjeś porady w takiej sytuacji za bolałyby, uznałabym je za mądrzenie się i zadzieranie nosa - martwi się Irena.

Przyjaciółka Marty intuicyjnie wyczuwa, że krytyka i przestroga wymaga wyjątkowej delikatności i wyczucia, inaczej może być źle odebrana. Broń Boże nie wolno chować głowy w piasek - przyjaciel nie jest tylko od wysłuchiwania skarg, pocieszania i przytakiwania. Do tego wystarczy telefon zaufania.

Przyjaciółka nie musi tolerować czegoś, co uważa za zgubne. Nie może tłumić własnych uczuć, ukrywać emocji. Zauważyć problem, powiedzieć trudną prawdę, poradzić, nakierować - to wręcz nasz obowiązek. Ale pod żadnym pozorem nie należy moralizować, autorytatywnie wskazywać rozwiązań. Wolno przestrzegać przed konsekwencjami, nie wolno oceniać. "Ja na twoim miejscu", "Powinnaś", "Źle robisz, jak tak możesz", "Zastanów się nad sobą" - to ostatnie, co przyjaciółka chce usłyszeć. Czy chciała byś czuć się, jak przedszkolak strofowany przez matkę?

Mów "ja" za miast "ty"

Lepiej zrezygnować z oceniania, oskarżeń, zawstydzania.Przypomnij sobie szkolne lata - to wzbudza w człowieku poczucie winy oraz krzywdy, a w konsekwencji złość i chęć obrony. Irena, mimo wątpliwości, czy potrafi się zachować, uważa, że powinna coś zrobić, by pomóc przyjaciółce.

Ale Marta rady dostaje od matki, a ocenić potrafi się sama.

Od przyjaciółki potrzebuje wsparcia, postawienia się w jej sytuacji. Irena zamiast rozwiązywać problem - "powinnaś, musisz, słuchaj, pamiętaj" - może dać przyjaciółce czas, uwagę i empatię. To tzw. komunikaty "ja", których zadaniem jest przekazanie, co my czujemy, widząc przyjaciółkę w trudnej sytuacji.

Czasem właśnie to lepiej niż wyartykułowane wyraźnie rady i oceny potrafi poruszyć i skłonić kogoś do refleksji nad własnym życiem.

Akceptuj to, że ludzie są różni

Nim zaczniesz wyprostowywać ścieżki przyjaciółki, zastanów się też, czy przypadkiem nie kierujesz się własnymi emocjami i uprzedzeniami i czy nie chcesz narzucić jej swoich poglądów. To, że chłopak twojej przyjaciółki nie przypadł ci do gustu nie dyskwalifikuje go jako jej partnera.

- Anka zawsze stoi po mojej stronie, choć czasem nie podoba jej się, co robię i ma inne zdanie w jakiejś sprawie. Ale to takie ważne, że wiem, że ona nigdy mnie nie ocenia, nie potępia, że zawsze mogę na nią liczyć - opowiada Olga o swojej przyjaciółce jeszcze z czasu studiów.

Właśnie - to najzdrowsze podejście. Mówmy o tym, co nas boli i z czym się nie zgadzamy. Wymieniajmy poglądy, kłóćmy się nawet. Ale nie formułujmy stanowczych ocen i nie potępiajmy. Od tego już bliska droga do niechęci i poczucia wyższości.

Nieoceniona autocenzura

Przyjaźń wymaga wyczucia. Przyjaźń to w dużej mierze magiczne lustro, które buduje naszą samoocenę. Skoro oczekujemy od przyjaciółki akceptacji, nie oczekujmy, że twarda, nie zawoalowana krytyka spotka się ze zrozumieniem.

Adriana Klos

psycholog, psychoterapeuta Strefa Zmiany - Psychoterapia i Rozwój www.strefazmiany.pl

Dowiedz się więcej na temat: przyjaźń

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje