Reklama

Reklama

Bez paniki, to tylko koronawirus. Jak ochronić siebie i swoją rodzinę przed chińskim wirusem?

W związku z rosnącą liczbą zakażeń „chińskim koronawirusem”, znanym jako 2019-nCoVO, Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłosiła przed kilkunastoma dniami globalną pandemię. Jest to reakcja na wykrycie wirusa na terytorium Europy, Ameryki Północnej i Australii.

Według danych z wtorku 25 lutego rano, globalna liczba ofiar koronawirusa SARS-CoV-2 wzrosła do 2 698. Zarażonych jest ponad 80 tys. osób. W poniedziałek z powodu koronawirusa w Chinach kontynentalnych zmarło 71 osób, z czego 68 w prowincji Hubei, epicentrum epidemii. Liczba nowych przypadków w Chinach wzrosła o 508, ciągle nowe zachorowania zgłasza też Korea Południowa. Koronawirus dotkną również Włochy - odnotowano tam już ponad 150 zarażonych osobach, głównie na północy kraju. W obawie przed rozwojem epidemii odwołano m.in. obchody karnawałowe w Wenecji i mecze. 

Reklama

W momencie powstawania niniejszego artykułu, w Polsce nie odnotowano jeszcze obecności koronawirusa, choć, jak podczas ostatniej konferencji prasowej powiedział Łukasz Szumowski, minister zdrowia, można być więcej niż pewnym, że prędzej czy później pojawi się on nad również Wisłą. Czy na jego nadejście można się w jednak w jakikolwiek sposób przygotować?

Poznaj swojego wroga

Drobnoustroje określane mianem koronawirusów nie są, wbrew pozorom, dla medycyny niczym nowym. Trzeba bowiem przypomnieć, że do ich grona zalicza się nie tylko wykrytą w tym roku odmianę 2019-nCoVO, ale także patogeny odpowiadające za łagodne przeziębienia czy grypę. Część epidemiologów zwraca zatem uwagę, że wobec ogłoszonej niedawno pandemii "chińskiego koronawirusa" nie należy niepotrzebnie panikować. Owszem, w niektórych przypadkach może się on okazać śmiertelny, ale - z drugiej strony - śmiertelna może być także zwykła, "swojska" grypa czy wywołane przez nią komplikacje. Aktualna odmiana koronawirusa śmiertelnie niebezpieczna może być zresztą tylko dla dzieci, seniorów, pacjentów onkologicznych czy osób z obniżoną odpornością. Ci, którzy nie cierpią na choroby przewlekłe i nie zapadają na infekcje wirusowe częściej niż 2-3 razy w roku, zakażenia patogenem 2019-nCoVO nie powinni się więc obawiać.

Niczym nowym nie jest także stan wyjątkowy zaanonsowany niedawno przez WHO. Trzeba bowiem przypomnieć z czysto kronikarskiego obowiązku, że globalną pandemię ogłaszano w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat już kilkukrotnie - przy okazji ptasiej grypy (wirus H5N1), zakażeń wirusem SARS czy świńskiej grypy (A/H1N1). Nie oznacza to oczywiście, że obecną pandemię wolno nam pochopnie bagatelizować - stosowanie się do podstawowych zasad bezpieczeństwa i profilaktyki może pomóc w ograniczeniu jej rozprzestrzeniania. Z drugiej jednak strony, w obecnej sytuacji nie należy popadać w niepotrzebną panikę.

Higiena podstawą profilaktyki

Powróćmy jednak do pytania postawionego na wstępie: czy na nadejście "chińskiego koronawirusa" można się skutecznie przygotować? Na tak postawione pytanie trzeba oczywiście odpowiedzieć twierdząco. Wystarczy tylko poprawić lub odpowiednio zmodyfikować proste, codzienne nawyki higieniczne. W trosce o własne zdrowie i bezpieczeństwo należy przede wszystkim regularnie myć ręce. Czynność powinna trwać przez co najmniej 30 sekund, a szczególną uwagę należy w jej trakcie poświęcić nadgarstkom, przestrzeniom międzypalcowym, grzbietowym częściom dłoni, skórze pod paznokciami i opuszkom palców, bo to właśnie te części naszych rąk mają najczęstszy kontakt z ustami i nosem (specjaliści wyliczyli, że w ciągu każdego dnia możemy mimowolnie dotykać tych części twarzy nawet kilkaset razy). W skład racjonalnej profilaktyki powinno też wejść częste stosowanie środków do dezynfekcji rąk - używajmy ich zawsze wtedy, gdy jesteśmy poza domem i zamierzamy zjeść posiłek.

Należy jednak zwrócić uwagę, że nie należy ich mylić ze zwykłymi żelami antybakteryjnymi, które, z racji swojego składu i właściwości, wobec wirusów okazują się po prostu zupełnie nieskuteczne.

Unikaj tłumów i dezynfekuj ręce

Eksperci zwracają ponadto uwagę, że osoby, które tylko mają taką możliwość, powinny unikać przebywania w dużych skupiskach ludzkich, stronić od przejazdów pojazdami komunikacji miejskiej (do pracy lub szkoły najlepiej będzie udać się pieszo lub własnym samochodem), a także ograniczać interakcje z osobami wykazującymi objawy charakterystyczne dla infekcji wirusem grypy. Wystrzeganie się kontaktów z bezpańskimi zwierzętami i ich wydzielinami również uważa się pożądane zachowanie - zwłaszcza podczas zagranicznych podróży w odległe zakątki globu.

Zdaniem epidemiologów, najwięcej uwagi należy jednak poświęcać higienie rąk. I nic dziwnego. To właśnie na naszych dłoniach znajduje się najwięcej zarazków, trafiających na nie podczas powitań (podawania dłoni) czy dotykania przedmiotów zanieczyszczonych potencjalnie chorobotwórczymi drobnoustrojami, takich jak: monety i banknoty, telefon komórkowy, klucze, klamki, blaty biurek i stołów, włączniki światła, a nawet uchwyty mocowane do koszyków i wózków sklepowych.

Mydło - wróg wirusów i bakterii

Epidemiolodzy i lekarze podkreślają jednogłośnie, że najskuteczniejszą ochronę przed "chińskim koronawirusem" może nam przede wszystkim zapewnić zdrowy rozsądek i zwykłe mydło (nie musi być wcale antybakteryjne!). Okazuje się bowiem, że ciepła, bieżąca woda i mydliny są w stanie usunąć z powierzchni naszej skóry nawet do 90 proc. znajdujących się na niej drobnoustrojów chorobotwórczych, w tym także wirusa grypy, z którym 2019-nCoVO ma przecież wiele wspólnego. Ale w jaki sposób powinniśmy się zachować wtedy, gdy zależy nam na utrzymaniu odpowiedniej higieny, a nie mamy akurat dostępu do bieżącej wody i mydła?

W takiej sytuacji powinniśmy postawić właśnie na wspomniane już wcześniej środki do dezynfekcji rąk. Najlepiej będzie się zaopatrzyć w środek przetestowany dermatologicznie, zawierający m.in. izopropanol (znany także jako alkohol izopropylowy lub propan-2-ol), który słynie ze swoich właściwości antyseptycznych. Oczywiście, jeśli takiego środka nie mamy akurat pod ręką, warto sięgnąć nawet po żel lub spray antybakteryjny. Trzeba jednak pamiętać, że nie zlikwiduje on wszystkich chorobotwórczych drobnoustrojów występujących na naszej skórze - wysoką skutecznością zachowuje bowiem wyłącznie w stosunku do bakterii.

INTERIA.PL/materiały prasowe

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje