Reklama

Reklama

Wstydliwy problem kobiecego pęcherza

Po pierwsze, jeśli zmagasz się z tą przypadłością, wiedz, że nie jesteś jedyna. Problem dotyczy bardzo wielu kobiet. Po drugie, nietrzymanie moczu (NTM) można nie tylko leczyć, lecz także skutecznie wyleczyć. Warto więc wiedzieć, jaka terapia i kiedy przynosi najlepsze efekty.

Magdalena Patryas: Kiedy kobieta przychodzi i mówi wprost, że ma problem z nietrzymaniem moczu?

Reklama

Piotr Stec: - Zwykle dopiero wtedy, gdy objawy tej dolegliwości są już bardzo nasilone i utrudniają jej życie w znacznym stopniu. Czyli gdy dochodzi do niekontrolowanego ulewania znacznych objętości moczu codziennie. Albo kiedy kobieta codziennie doświadcza naglących parć i często zdarza jej się nie zdążyć do toalety.

Ile lat ma taka kobieta?

- Najczęściej jest w wieku od 45 do 60 lat. Ta przypadłość dotyczy aż 50 proc. kobiet po 50. roku życia. Ale zdarza się, że przychodzą osoby młodsze. Nie tylko te, które przeszły albo właśnie przechodzą menopauzę.

Menopauza jest tu jakąś istotną granicą?

- Zdecydowanie tak, szczególnie jeśli chodzi o tzw. wysiłkowe nietrzymanie moczu. Czyli np. przy kaszlu, kichaniu, ale także przy wstawaniu. Przyczyną tej dolegliwości jest osłabienie mechanizmu zwieraczowego. Okrężny mięsień zwieracza, który otacza cewkę moczową, znajduje się tuż pod szyją pęcherza. Dla jego sprawnego funkcjonowania bardzo ważne jest podparcie cewki moczowej. W normalnych warunkach zapewniają je mięśnie dna miednicy. Problemy zaczynają się, gdy przestają one sprawnie działać. Do pierwszych uszkodzeń mięśni dna miednicy dochodzi zwykle podczas porodu.

- Najczęściej fragment mięśnia przestaje wtedy funkcjonować tak, jak należy, ale zwykle tego nie zauważamy. U młodych osób reszta mięśniówki jest na tyle sprawna, że te uszkodzenia nie stanowią problemu i wszystko działa dobrze. Kłopoty zaczynają się po menopauzie. Wtedy przestają być produkowane estrogeny i progesteron - a właśnie dzięki tym hormonom mięśnie dna miednicy funkcjonują prawidłowo. Kiedy przestają, podpora dla cewki moczowej słabnie, a wysiłkowe nietrzymanie moczu jest właśnie tego efektem.

Nietrzymanie moczu jest więc zawsze związane z niedoborem kobiecych hormonów?

- Niekoniecznie. Tak jest w przypadku wysiłkowego nietrzymania moczu, lecz u części kobiet przyczyną problemu jest nadreaktywność pęcherza moczowego. W tym przypadku objawy choroby są nieco inne, ale również bardzo kłopotliwe. Kobieta odczuwa nagłe silne parcie na pęcherz i w takiej sytuacji po prostu musi skorzystać z toalety. Niestety, nie zawsze zdąży do niej dotrzeć. Ta przypadłość także częściej przydarza się osobom po 40.-50. roku życia, choć nie ma bezpośredniego związku z poziomem hormonów.

A co może być przyczyną nadreaktywności pęcherza?

- Na przykład nawracające albo przewlekłe infekcje dróg moczowych, które częściej zdarzają się po menopauzie. Warto też wspomnieć o kolejnej, najrzadszej przyczynie nietrzymania moczu - niepełnym opróżnianiu pęcherza. To się może wiązać z obniżeniem narządów miednicy czy nasilonym obniżeniu przedniej ściany pochwy - związanym z uszkodzeniami po porodach. Winna może też być jakaś przeszkoda w cewce moczowej, zwężenie cewki moczowej albo mogą to być zaburzenia behawioralne, uniemożliwiające całkowite opróżnienie pęcherza.

W jaki sposób lekarz może pomóc kobiecie, która boryka się z takimi problemami?

- Przede wszystkim trzeba zdiagnozować chorobę, bo od takiej diagnozy zależy leczenie. Podczas pierwszej wizyty przeprowadza się więc bardzo szczegółowy wywiad. Padają pytania o to, kiedy zdarzają się epizody nietrzymania moczu, w jakich sytuacjach to się dzieje, czy jest związane z ilością wypijanych płynów. Jeśli pacjentka nie pamięta takich szczegółów, dobrym rozwiązaniem jest prowadzenie dzienniczka przez trzy dni.

- Należy do niego wpisywać ilość i rodzaj wypitych płynów wraz z godziną, o której zostały wypite, oraz objętość wydalanego moczu, a także i przypadki ulewania. Istotne jest także badanie moczu: ogólne oraz posiew, bo pozwala to stwierdzić, czy nie ma jakiejś infekcji - przewlekłej niedoleczonej albo nigdy niezdiagnozowanej. Zwykle daje się także skierowanie na badanie ultrasonograficzne układu moczowego, ale w przypadku nietrzymania moczu najważniejsze jest badanie urodynamiczne (ze skierowaniem - refundowane przez NFZ). Szczególnie jeśli są problemy z diagnozą.

Jak wygląda takie badanie?

- Jego pierwsza część polega na oddaniu moczu w specjalnej toalecie, która jest wyposażona w czujnik pomiaru przepływu moczu. Ta część badania pokazuje, czy oddawanie moczu przebiega prawidłowo i czy nie ma żadnych przeszkód w cewce moczowej. W drugiej części badania zakłada się cewniki do mierzenia ciśnienia w pęcherzu moczowym. Powoduje to pewien dyskomfort, ale nie jest bolesne. Czasem u wrażliwszych osób przed założeniem cewników można użyć miejscowo żelu znieczulającego. Po napełnieniu pęcherza badana osoba jest zwykle proszona o to, by podniosła się i zakasłała. Czasami podczas badania urodynamicznego wykonuje się także prześwietlenie pęcherza. Całe badanie trwa 15-30 minut.

A gdy potwierdzi ono, że kobieta cierpi z powodu wysiłkowego nietrzymania moczu?

- Przy leczeniu tej przypadłości pierwszym krokiem jest fizjoterapia, czyli wykonywanie ćwiczeń. Zaznaczam, że to musi być regularne i trwać przynajmniej trzy miesiące. Taką fizjoterapię można prowadzić różnymi metodami, ostatnio popularne jest używanie ciężarków dopochwowych. Ćwiczenie należy wykonywać w pozycji stojącej. Polega ono na utrzymywaniu ich w pochwie przez od 1-15 minut w zależności od rodzaju ćwiczeń. Niektóre kobiety nie radzą sobie jednak z samodzielnymi ćwiczeniami i powinny skorzystać z pomocy fizjoterapeuty, który wyjaśni im, w jaki sposób je wykonywać. U bardzo wielu kobiet takie postępowanie przynosi widoczną poprawę i dalsze leczenie nie jest już potrzebne.

U wielu, ale chyba nie u wszystkich?

- Są, niestety, kobiety, które nie chcą takich ćwiczeń wykonywać albo nie umieją się ich nauczyć. U niektórych pacjentek trening mięśni nie przynosi zadowalających dla pacjentki efektów. W takim przypadku ratunkiem może być jedynie zabieg operacyjny (refundowany przez NFZ) polegający na wprowadzeniu pod cewkę moczową specjalnej taśmy, w celu jej podparcia. Ten sposób jest bardzo skuteczny i przynosi zupełne wyleczenie u 80 proc. kobiet.

A co można zaproponować kobietom, które cierpią z powodu nadreaktywności pęcherza albo z powodu jego niecałkowitego opróżniania?

- W tym przypadku skuteczne jest leczenie farmakologiczne - zwykle stosuje się środki antycholinergiczne, zmniejszające ilość parć naglących. U niektórych kobiet leki można odstawić po trzech miesiącach stosowania, u innych leczenie musi być długotrwałe. Jeśli przyczyną nietrzymania moczu jest niedostateczne opróżnianie pęcherza, leczenie zależy od przyczyny dolegliwości.

- Jeśli jest ona spowodowana wadami takimi jak zwężenie cewki moczowej czy innymi przeszkodami w drogach moczowych, ich usunięcie, najczęściej operacyjne, powinno zlikwidować problem. Jeśli nieopróżnianie pęcherza jest nawykiem, tak jak w przypadku wysiłkowego nietrzymania moczu, najważniejsze są ćwiczenia, które pomagają zmienić to przyzwyczajenie. Takie postępowanie przynosi zwykle zadowalające efekty.

Uwaga: Zapalenie pęcherza

Kto chce ograniczyć ryzyko zachorowania na NTM, powinien szczególnie dbać o drogi moczowe. Warto mieć świadomość, że w zapobieganiu zapaleniom tych narządów bardzo istotna jest właściwa higiena. W większości przypadków do zakażenia dochodzi bowiem wtedy, gdy bakterie wnikają do pęcherza przez cewkę moczową. Można się więc zarazić, np. używając niezbyt czystego (zarówno własnego, jak i należącego do obcej osoby) ręcznika albo przypadkowo dotykając okolic cewki moczowej brudną ręką.

W zapobieganiu zakażeniom istotne jest także używanie do mycia płynów o odczynie pH 5,5, które nie podrażniają błon śluzowych, a tym samym nie naruszają bariery chroniącej miejsca intymne przed zakażeniami. Zwykle przyczyną zachorowania na zapalenie pęcherza jest E. coli (pałeczka okrężnicy). Jest to bakteria, która egzystując w układzie trawiennym, działa dobroczynnie, ale gdy tylko przeniesie się na inne narządy - chorobotwórczo. Za zapalenie dolnych dróg moczowych bywają odpowiedzialne także gronkowce, paciorkowce lub przenoszona drogą płciową bakteria Chlamydia trachomatis.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje