Reklama

Reklama

Moje dziecko, moje decyzje

Irytuje cię fakt, że wszyscy wiedzą lepiej niż ty, co byłoby najbardziej odpowiednie dla ciebie i twojego malca? Nauczymy cię, w jaki sposób powstrzymać lawinę niechcianych, dobrych rad.

Kiedy jesteś w ciąży, możesz się poczuć jak prawdziwa gwiazda. Wszyscy nagle interesują się twoim życiem i komentują każdy twój krok.

Ponad 70 proc. Polek ankietowanych przez psychologa pracy, Ewelinę Marek, uważa, że ich środowisko przekracza pewne granice.

Współpracownicy i dalecy znajomi ingerują w intymne sprawy przyszłych rodziców, ba, często nawet podważają podjęte przez nich decyzje, które dotyczą nie tylko ciężarnej, ale także jej dziecka i partnera.

Większość przyszłych mam uśmiecha się wtedy nerwowo, nie wiedząc, co odpowiedzieć, żeby nie obrazić rozmówcy.

Reklama

Podpowiemy ci, w jaki sposób poradzić sobie w takich sytuacjach i kulturalnie, acz stanowczo, dać do zrozumienia, że - bez względu na to, co sądzi otoczenie - ty i tak zamierzasz pozostać przy swoim zdaniu.

Decyzja: Twój partner nie będzie przy porodzie

Liczba porodów rodzinnych zwiększa się z roku na rok. W 2006 r. ordynatorzy oddziałów położniczych ankietowani w akcji "Rodzić po ludzku" odpowiadali, że partnerzy są już przy 40 proc. porodów.

Jeśli więc para oświadcza znajomym, że nie zamierza rodzić razem, może spotkać się z okrzykami niedowierzania, a nawet otwartą krytyką.

- Nie można zmuszać się do czegoś tylko dlatego, że "tak robi większość" - mówi Urszula Kubicka-Kraszyńska, socjolog z fundacji "Rodzić po ludzku".

Dla prawidłowego przebiegu porodu ważne jest poczucie bezpieczeństwa kobiety. A tego nie może zagwarantować partner, który przebywa na sali porodowej wbrew własnej woli.

Lepiej niech zastąpi go mama, siostra albo bliska przyjaciółka rodzącej.

Jak poradzić sobie z krytyką

Ucinaj wszystkie dyskusje, mówiąc spokojnie i z uśmiechem, że wolałabyś nie spędzać całego czasu, który został ci do porodu, na uzasadnianiu wszystkim dookoła swojej decyzji.

Jeśli ktoś upiera się przy wypytywaniu, powiedz po prostu: "Tak zdecydowaliśmy" i szybko zmień temat.

Decyzja: Będziesz chodzić do pracy do ostatniej chwili

Masz prawo iść w ciąży na zwolnienie, nawet jeśli nie ma ku temu poważnych wskazań medycznych. Ważne jest to, jak ty się czujesz i jak znosisz ciążę.

Jeśli jednak chcesz do końca ciąży pracować, a lekarz ci na to pozwolił - zrób to. Licz się jednak z tym, że twoja decyzja zaskoczy współpracowników.

Przekonanie, że najlepszym sposobem na urodzenie zdrowego dziecka jest leżenie w łóżku przez większość ciąży, wciąż jest w Polsce bardzo silne. Aż 87 proc. pracujących ciężarnych ankietowanych przez psychologa pracy, Ewelinę Marek, spotkało się z pytaniem: "Dlaczego nie weźmiesz zwolnienia?".

Nie przejmuj się złośliwymi opiniami. Jeśli koleżanka z pracy rzuca nieprzychylne komentarze, kiedy widzi, jak krążysz z uśmiechem po firmie w 38. tygodniu ciąży, najprawdopodobniej jest zazdrosna. Pewnie sama chciałaby być tak odważna, tak sprawna, albo tak bardzo lubić swoją pracę, jak ty, ale nie ma odwagi się do tego przyznać.

Jak poradzić sobie z krytyką

Nie musisz nic wyjaśniać. Jeśli jednak chcesz komuś wytłumaczyć swoje postępowanie, powiedz po prostu, że ciąża to nie choroba, a lekarz pozwolił ci pracować tak długo, jak masz ochotę.

Możesz też dodać, że jeszcze nasiedzisz się w domu po porodzie, a teraz przebywanie z ludźmi sprawia ci przyjemność.

Decyzja: Nie chcesz karmić piersią, tylko butelką

Mleko matki jest dla dziecka najzdrowsze, twierdzą zgodnie lekarze. Ale to nie oznacza, że nie masz prawa podjąć decyzji o rezygnacji z karmienia piersią.

Powodów może być mnóstwo.

Ankietowane Angielki i Niemki najczęściej wymieniają chęć podzielenia obowiązków z mężem, np. karmienia z nim na zmianę, co drugą noc, i konieczność albo potrzebę wychodzenia z domu bez dziecka już od pierwszych tygodni.

Wiele z nich jako przyczynę podaje także prowadzenie własnej firmy czy częste podróżowanie.

Bez względu na to, jakie masz powody, i czy rezygnujesz z karmienia piersią od razu, czy dopiero kilka tygodni po porodzie, na pewno spotkasz się ze zdumieniem, a nawet otwartą krytyką.

Nie daj sobie jednak wmówić, że jesteś wyrodną matką.

Jak poradzić sobie z krytyką

- Wypytywanie w tej akurat sprawie świadczy o wyjątkowym braku delikatności i wyobraźni - mówi oburzona Renata Borkowska, psycholog.

- Z karmienia piersią rezygnują przecież nie tylko te kobiety, które są potwornie zmęczone byciem na każde żądanie dziecka i zwyczajnie chcą się wyspać.

Taką decyzję często podejmują także osoby przewlekle chore, przyjmujące leki przenikające do pokarmu i szkodliwe dla dziecka - wyjaśnia.

Jeśli ktoś zacznie straszyć cię, że mleko modyfikowane jest dla malca niezdrowe, a pozbawiony twego pokarmu smyk będzie często chorował, itp., powiedz krótko:

"Nad składem mleka modyfikowanego pracują doskonali fachowcy i jest ono pełnowartościowym pożywieniem dla niemowlaka.

Ja zaś, dzięki tej decyzji, jestem spokojniejsza, a to oznacza, że jestem też lepszą matką". To ostatnie zdanie powinno na dobre zamknąć krytykom usta.

Decyzja: Niania będzie z wami od początku

Takie postanowienie budzi wiele emocji. Bardzo powszechne jest bowiem przekonanie, że kobieta powinna sama zajmować się swoim dzieckiem, a wynajęcie niani do pomocy traktowane bywa jako dowód niezorganizowania, lenistwa, no i rozrzutności!

Jak poradzić sobie z krytyką

Masz pełne prawo, by zapewnić sobie pomoc.

Wścibskim rozmówcom, którzy nie rozumieją twoich pobudek powiedz: "Przeanalizowałam wszystkie za i przeciw i uznałam, że właśnie to jest dla mnie najlepsze rozwiązanie.

A skoro służy ono mnie, będzie też dobre dla mojego dziecka".

Możesz też zapytać, czy oni nigdy nie korzystają z pomocy innych ludzi w sprawach, które teoretycznie mogliby załatwić sami.

Mam dziecko

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: dziecko

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje