Reklama

Reklama

Małe radości

Dla niektórych z nas dopiero teraz zaczyna się prawdziwe życie! Otwieramy drzwi do ogrodów, na tarasy i balkony.

Zielony kawałek świata ograniczony murem albo wielkością doniczki z kwiatami. Na piętrze, dachu i podwórku.

Reklama

Dla jednych symbol ziemskiego raju, dla innych metafizycznych rozkoszy. Miejsce kontemplacji piękna natury albo codziennej praktyki pielenia grządek. Odnawialne źródło szczęścia dla królów i mnichów, alterglobalistów i mieszczuchów.

Twoje marzenia świadczą o Tobie... Wolisz łąki pełne kwiatów czy trawiaste pióropusze miejskich pustyń? Pełne przepychu ogrody islamu czy ascetyczne w stylu zen? Sielskie z malwami czy zdyscyplinowane jak w Wersalu? Jesteś ogrodową purystką czy idziesz na żywioł? Możliwości jest mnóstwo, a w dodatku każdy wariant ma swoje zalety.

Jednorodna paleta barw kwiatów porządkuje przestrzeń. Pedanci ograniczają nawet odcienie zieleni. Szaleństwo? Niezupełnie, patrząc na wypielęgnowane angielskie ogródki, w których grupy roślin komponuje się jak plamy kolorów na obrazach. Nie tylko przyjmując kryterium zróżnicowanej wysokości, ale nawet rodzaju i kształtu liści.

Bywają też amatorzy barwnej kwietnej mozaiki. W wydaniu mistrzowskim oczywiście zmieniającej się w czasie. Mniej zaawansowanym zdecydowanie polecam kupno kwitnących już roślin w doniczkach. Efekt jest natychmiastowy, poza tym łatwo je zestawiać i korygować ewentualne wpadki. Co jeszcze? Klasyczny leżak, żeliwna ławeczka czy spatynowane meble z tekowego drewna? W jakim stylu? Romantycznym, orientalnym, minimalistycznym? Na szczęście ogrodowa moda jest tolerancyjna. I bardzo demokratyczna...

Agnieszka Różycka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje