Reklama

Reklama

Kury domowe

- Gdaczą i narzekają, marudzą, że im źle, brak pieniędzy, ale nie robią nic, aby było lepiej zajmują się domem, nie myślą o niczym innym - mówi o kurach domowych Ania.

Ania zajmuje się 9 miesięcznym synkiem, prowadzi dom i nie ma pracy.

Kura domowa to określenie pogardliwe i poniżające. A jednak bardzo często używają go same kobiety. Chcą pokazać, że mają poczucie humoru na własny temat i potrafią z siebie żartować lub sugerują, że odnosi się to do innych gospodyń, one zaś mają swoje pasje i zainteresowania. Za każdym razem z za takiego stwierdzenia wyziera jednak smutna świadomość, że wykonują pracę, której nikt nie docenia.

Niewidzialna praca

- Dla moich domowników, to normalne, że skoro jestem w domu, to czy tamto im się po prostu należy - mówi Elżbieta. Ma 41 lat i przez większość życia zajmuje się domem. - Inne kobiety maja więcej dzieci i nie narzekają - słyszy od męża Ania. Prawdziwą bolączką gospodyń domowych jest to, że ich praca nie jest szanowana. Mężowie, pracujący cały dzień, wracają do posprzątanych domów i uznają taki stan za naturalny. Nie widzą ile nakładu pracy to kosztowało i często nie chcą tego wiedzieć. W kobietach budzi to żal: - gdyby któryś z kochanych tatusiów został w domu z dzieckiem i miał na głowie jeszcze inne obowiązki domowe to nie podołałby temu - mówią.

Reklama

Anna Karwińska z Katedry Socjologii Akademii Ekonomicznej w Krakowie, twierdzi, że praca domowa jest nie tylko niekończąca się, ale także "niewidzialna". Oficjalnie, zajmowanie się domem i wychowywanie dzieci nie jest pracą. Dodatkowo podkreślają to określenia: "kobieta niepracująca", czy "przy mężu".

Z sześciu kryteriów określających zawód, jakie zawiera rozporządzenie Ministra Gospodarki i Pracy z grudnia 2004 r., praca w domu nie spełnia tylko jednego - nie stanowi źródła dochodu - i jako nie wynagradzana nie istnieje z ekonomicznego i prawnego punktu widzenia.

Zajęcia gospodyń domowych postrzegane są jako praca nieproduktywna. Tymczasem dr Beata Mikuta autorka pracy "Studia nad wartością pracy domowej w mieście i na wsi" szacuje, wartość pracy domowej na zbliżoną do wysokości średniej płacy.

Prace wykonywane przez gospodynie domowe są użyteczne bezpośrednio dla mężczyzn i dla społeczeństwa w ogóle. Kobiety troszczą się o wychowanie następnych pokoleń. Mężczyźni zaś, mając możliwość unikania ciężkiej, nienagradzanej, uważanej za niskowartościową pracy domowej, mogą skierować energię na prace zawodową.

Butik z marzeniami

Podjęcie pracy zawodowej jest dla wielu kobiet istotne ze względu na poczucie własnej wartości. Nie wyobrażają sobie, że latami będą wykonywać jedynie "prace niewidzialne", a prestiż gospodyni domowej, jest niski przede wszystkim w oczach samych kobiet (CBOS). Ania marzy o prowadzeniu butiku z własnymi kolekcjami, który chce otworzyć, kiedy tylko odchowa dziecko. Ale ponieważ większości kobiet praca zawodowa i tak nie zwalnia z obowiązków domowych, często nie chcą dokładać sobie dodatkowego obciążenia. - Co było do zrobienia w domu i tak musiałam zrobić, tyle że w pośpiechu, po łebkach, żeby się wyrobić i zdążyć do pracy.- Elżbieta wspomina czasy, kiedy pracowała - Padałam na nos z niewyspania i stresu. Dziękuję bardzo za takie dwa etaty.

Według raportu Instytut Spraw Obywatelskich blisko połowa kobiet zrezygnowałaby z pracy zawodowej, gdyby nie była ona konieczna dla zapewnienia rodzinie utrzymania. Raport szacuje, że kobiety pozostające w związkach i mające pod opieką dzieci do 6 roku życia, pracują średnio 48 godzin i 26 minut tygodniowo, a więc przekraczają tradycyjny etat. Mimo to, podjęcie pracy zawodowej jest często jedyną drogą dla podwyższenia swojego statusu .

Związek zawodowy gospodyń domowych

Bez względu na to, czy kobiety są zadowolone ze swojej roli czy nie, organizacje kobiece podkreślają, że ich interesy nie są dostatecznie zabezpieczane. Rozwiązania takie, jak rekompensata utraconych zarobków, dochód gwarantowany, czy "emerytura" dla kobiet nie pracujących zawodowo, a zajmujących się wychowywaniem dzieci, są budzą liczne kontrowersje. Za rozwiązanie niesprawiedliwe uznaje je między innymi wiele kobiet, które zarówno pracują jak i zajmują się domem. Z drugiej strony brak finansowego bezpieczeństwa tych gospodyń domowych rodzi kolejne problemy, z przemocą w rodzinie włącznie. Raport ISO mówi wprost o przemocy ekonomicznej, czyli trwałym rodzaju zależności osób zajmujących się domem od osób pracujących zawodowo. Sytuacje, w których kobieta po wielu latach małżeństwa, zostaje sama z dziećmi, bez środków do życia, bez ubezpieczenia i składki emerytalnej, i bez jakichkolwiek szans na rynku pracy, są tragiczne i nie należą wcale do rzadkości.

Wydana przez Komitet Wykonawczy Konwencji ONZ w sprawie Likwidacji Wszelkich Form Dyskryminacji Kobiet Rekomendacja 17 głosi: "zaleca się aby organizacje państwowe (...) powzięły działania (...) służące określeniu wartości prac domowych kobiet i uwzględnieniu ich w produkcie krajowym brutto". Są to jedynie zalecenia, ale Polska, mimo że ratyfikowała Konwencję, nie dokonała takich szacunków.

Karolina Goś - Wójcicka koordynatorka kampanii "Zrobione, docenione, wiele warte..." zwraca uwagę, że na świecie funkcjonują już rozwiązania korzystne dla kobiet zajmujących się domem. W Szwajcarii mogą one korzystać ze świadczeń emerytalnych - jeżeli jedno z małżonków pracuje zawodowo, a drugie w domu składka emerytalna jest dzielona na pół. W Austrii i Niemczech w przy wypełnianiu wszelkich formularzy kobiety wpisują "gospodyni domowa" zamiast deprecjonującego "nie pracuje". W Rosji gospodynie domowe założyły związek zawodowy "8 marca" i również zamierzają domagać się swoich praw.

Izabela Grelowska

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: domowa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy