Reklama

Reklama

David Vetter: Zamknęli go w plastikowej komorze. Spędził w niej całe życie

Historia Davida to opowieść o próbie przechytrzenia okrutnego losu, który został przypieczętowany jeszcze przed jego narodzinami. Chłopiec całe życie spędził w bańce z polichlorku winylu całkowicie odseparowany od świata. Po raz pierwszy ciepło dotyku ciała innego człowieka poznał tuż przed śmiercią.

David pierwszy: Nie miał nawet roku, gdy odszedł

Rodzina Vetter była zwyczajną amerykańską rodziną. Wszystko zmieniło się, gdy na świat przyszedł David. Lekarze zdiagnozowali u chłopca zespół SCID, czyli ciężki złożony niedobór odporności. Jest to zaburzenie funkcjonowania układu odpornościowego, czy może należałoby raczej powiedzieć — jego wyłączenie. Dla osoby cierpiącej na SCID każda nawet najmniejsza infekcja może okazać się śmiertelna. Ratunkiem dla Davida miał być przeszczep szpiku kostnego od starszej siostry — Katherine. Operacja się udała, jednak przeszczep nie zdążył się przyjąć, bo chłopiec w wieku siedmiu miesięcy zmarł.

Reklama

Zaproponowali im aborcję — nie zgodzili się

Niedługo potem państwo Vetter znów spodziewali się dziecka. Lekarze ostrzegali ich, że jeśli będzie to chłopiec, istnieje 50 proc. ryzyko, że podobnie jak brat odziedziczy on zespół SCID. Rodzicom zaproponowano aborcję — nie zgodzili się. 21 września 1971 r. na świat przyszedł chłopiec, któremu również nadali imię David. Jak się okazało, ze starszym bratem dzielił nie tylko imię, ale także tę samą genetyczną chorobę.

Zamknęli go w plastikowej komorze

Aby zabezpieczyć życie chłopca, lekarze włożyli go do specjalnej, przygotowanej wcześniej komory z polichlorku winylu. Plastikowa bańka zapewniała mu sterylne warunki i chroniła przed drobnoustrojami, które mogły być dla niego zabójcze. W komorze zaprojektowano specjalne rękawice — to jedynie przez nie rodzice mogli dotykać chłopca. Poliwinylowy bąbel miał być rozwiązaniem tymczasowym, do chwili przeszczepu szpiku kostnego od siostry. Okazało się jednak, że Katherine nie jest dobrym dawcą dla brata. Lekarze zdecydowali, że David Vetter pozostanie w plastikowej komorze do czasu wynalezienia lepszej metody leczenia.

Zobacz również: Zamknęli ją w żelaznej kapsule. Spędziła w niej całe życie

NASA nadchodzi z pomocą

Historia Davida Vettera była omawiana w amerykańskich mediach. O historii chłopca zamkniętego w plastikowym więzieniu dowiedzieli się naukowcy z NASA, którzy postanowili pokazać mu świat. Badacze opracowali specjalny skafander dzięki, któremu David mógł odbywać spacery i na własne oczy poznawać świat. To właśnie skafander od NASA pozwolił jego rodzicom po raz pierwszy wziąć syna w ramiona. Niestety procedura przechodzenia z plastikowej komory do skafandra była bardzo skomplikowana, toteż takich spacerów chłopiec nie odbył zbyt wiele.

Jakie było największe marzenie chłopca uwięzionego w plastiku? Spróbować jak smakuje cola. Marzenie nie do spełnienia, bo proces jej sterylizacji, aby nie zagrażała życiu chłopca, pozbawiał ją smaku. Lekarze zauważali u Davida oznaki depresji, co mogło być jednym z powodów decyzji, którą podjęli.

Zabójcza tajemnica Katherine

Gdy David skończył 12 lat lekarze, uznali, że warto podjąć próbę przeszczepu szpiku od Katherine. Operacja się powiodła, a przeszczep przyjął. Jednak niedługo później chłopiec poczuł się źle, jego stan z godziny na godzinę się pogarszał. Gdy David zaczął pluć krwią, lekarze podjęli decyzję o wyjęciu go z komory i podjęciu czynności ratujących życie. To wtedy po raz pierwszy od 12 lat David poczuł dotyk rodziców na skórze, to wówczas rodzina zobaczyła go po raz pierwszy bez plastikowej bariery. Niestety te pierwsze razy okazały się też ostatnimi. 22 lutego 1984 r. David Vetter zmarł.

Jak się okazało w szpiku jego siostry gnieździł się wirus Epsteina-Barra - większość ludzi zakażenie nim przechodzi bezobjawowo. Jednak stwierdzono jego potencjał onkogenny — odpowiada za powstawanie chłoniaków oraz nowotworów jamy nosowo-gardłowej. Może wywołać mononukleozę zakaźną, a ostatnie badania wskazują na jego udział w wywoływaniu zespołu przewlekłego zmęczenia i depresji. To właśnie EBV spowodował nowotwór, na który zmarł David.

Zobacz również: Choroba Huntingtona - rzadka i śmiertelna

Jego życie było eksperymentem?

Do dziś istnieje wiele kontrowersji wokół decyzji zamknięcia Davida Vettera w plastikowej klatce. Z jednej strony bez tej koniecznej bariery chłopiec prawdopodobnie nie dożyłby drugich urodzin, z drugiej strony oskarżano lekarzy, że traktują jego życie jak eksperyment. Faktem jest, że w takich warunkach obserwacja chłopca oraz pobieranie od niego próbek było o wiele łatwiejsze. Czy David był dla nich laboratoryjną myszą? To chyba tylko oni sami wiedzą. Natomiast badania, które wówczas przeprowadzili, pomogły w pogłębieniu wiedzy na temat zespołu SCID.

Jeśli David urodziłby się w dzisiejszych czasach, zostałby poddany terapii lub przeszczepowi szpiku, a jego życie nie musiałoby przebiegać tak tragicznie i zakończyć się tak wcześnie.

Zobacz również: Rozbierano je do naga, wykręcano ręce i podwieszano na hakach, a to był dopiero początek...

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: David Vetter | zespół SCID | odporność | wirus Epsteina-Barr | EBV

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy