Niezbędnik, Therese Oneill

Publiczne wyjście XIX-wiecznej damy stanowiło nie lada wyzwanie, ponieważ musiała ona założyć na siebie jednocześnie halkę, pończochy, podwiązki, pantalony, gorset, luźną koszulę, krynolinę, półhalkę (lub od razu sześć) i w końcu haftowaną suknię. Wszystko po to, by strój komunikował światu, że jest ona bez skazy. Nawet jeśli nie była. Premiera intrygującej książki „Niedyskretnik. Co dama wiedzieć powinna o seksie, małżeństwie i dobrych manierach, a o czym mówić nie wypada” 28 lutego.

Nic tak nie fascynuje jak demaskowanie obłudy wieków minionych. Wie o tym doskonale Therese Oneill, która zdradza m.in. jaką bieliznę nosiły dziewiętnastowieczne damy (a właściwie dlaczego nie nosiły majtek), jak radziły sobie z brakiem środków higienicznych podczas menstruacji, dlaczego smarowały twarze ołowiem, w imię czego zakładały obowiązkowo gorsety, czyli garderobę miażdżącą kości. Napisany błyskotliwie i z polotem przewodnik po XIX-wiecznej kobiecości to lektura, którą czyta się z rozbawieniem pomieszanym z niedowierzaniem. "Niedyskretnik" pozwala zupełnie inaczej spojrzeć na nasze prababki i nabrać sporej dozy szacunku do nich.

Reklama

W XIX wieku sposób brania kąpieli zasadniczo różnił się od współcześnie znanych. Zamoczenie całego ciała, zgodnie z ówczesnymi przekonaniami, wiązało się często z pozbawieniem go naturalnej powłoki ochronnej i groziło śmiertelną chorobą. Popularnym sposobem było obmywanie ciała gąbką, bez rozkosznej piany, ale za to koniecznie z pomocą pokojówki. Zazwyczaj damy stały nago w lodowatej sypialni, mając do dyspozycji zimną wodę z odrobiną octu. Uważano, że ciepłe kąpiele osłabiają organizm. Głowę natomiast myto amoniakiem - substancją mocno żrącą. To zaledwie jeden z niezwykłych, patrząc z dzisiejszej perspektywy, obyczajów, które obowiązywały w czasach wiktoriańskich.

Therese Oneill zabiera czytelnika w podróż po barwnej i wielowymiarowej epoce wiktoriańskiej.  Rzetelnie zebrane informacje, przekazane w dosadny i bezpruderyjny sposób, są opatrzone szczegółowymi ilustracjami i prawdziwymi poradami dziewiętnastowiecznych ekspertów od urody, stylu i życia intymnego. W "Niedyskretniku" autorka porusza kwestie tabuizowane w sferze publicznej, odsłaniając najbardziej poufne i wstydliwe tajemnice. Książka przypomina intymną wyprawę - przechodzenia z wystawnego pokoju gościnnego do toalet, które nie istniały, albo ich rolę pełniły nocniki pod łóżkiem. Z ogromnym poczuciem humoru autorka prezentuje czasy, które za kurtyną ujawniają trudne warunki sanitarne, opiekę medyczną podpierającą się myśleniem magicznym oraz obowiązujące obyczaje społeczne.

Najlepiej będzie, jeżeli powiem ci o tym jak najprędzej: przebywając tu z nami, będziesz nosiła pod sukienką dużo rzeczy - ale żadna z nich nie będzie miała kroku. Twoje intymne części ciała będą poruszać się samotnie, nie będą miały towarzysza podróży. To prawda, że znajdą się pod kilometrami materiału, ale z poziomu podłogi będą widoczne bezpośrednio(...) Masz gołą pupę nie bez przyczyny. - fragment książki

Therese Oneill mieszka w stanie Oregon i dla wielu różnych mediów internetowych pisze humorystyczne artykuły o historiach mało znanych, między innymi dla Mental Floss, the Week, the Atlantic i Jezebel. Można ją znaleźć w sieci pod adresem writerthereseoneill.com

 


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje