Reklama

Reklama

Ratowałam od Zagłady. Wspomnienia, Irene Gut-Opdyke, Jennifer Armstrong

Nie pytałam: "Czy powinnam to zrobić"?, ale: "Jak mam to zrobić"? Wstrząsające wspomnienia Irene Gut-Opdyke, Sprawiedliwej wśród Narodów Świata, pod tytułem "Ratowałam od Zagłady", 1 września ukazały się nakładem wydawnictwa Poradnia K. To niezwykła opowieść zwykłej polskiej dziewczyny, która wykorzystała niemiecko brzmiące nazwisko i znajomość języka, by ocalić jak najwięcej ludzkich istnień.

Irena Gutówna ma siedemnaście lat, kiedy wybucha wojna, która łagodną, spokojną uczennicę szkoły pielęgniarskiej w Radomiu zamieni w bohaterkę. Od samego początku wojny los jej nie oszczędza, jednakże wraz z kolejnymi doświadczeniami, kolejnym poniżeniem, będzie rosła w niej siła nie tylko, by przetrwać, ale również, by ratować życie innych.

Angażuje się w działalność konspiracyjną, a kiedy Holocaust staje się faktem - wykorzystuje niemiecko brzmiące nazwisko i aryjski wygląd, by nieść na każdy możliwy sposób pomoc Żydom. Wreszcie pomaga ludziom w ucieczce z getta, ukrywa ich w lesie, a także w piwnicy domu nazistowskiego majora,w którym pracuje jako gospodyni.

Reklama

Nadal wierzę, że ludzie są z natury dobrzy - napisała Anne Frank w swoim słynnym dzienniku. Irena Gutówna powtarza w książce: "Pamiętajcie - miłość, nigdy nienawiść", a jej działania są najlepszym przykładem, jak dobro zwycięża zło. Po przetrwaniu wojny, po wyjeździe do Stanów Zjednoczonych, po wielu latach milczenia i skrywania głęboko tajemnicy wojennych lat w Polsce, Irena pisze wspomnienia. Skłoniły ją do tego opinie zaprzeczające obozom koncentracyjnym i Holocaustowi. Wspomnienia Ireny Gut-Opdyke są świadectwem odwagi "zwykłej polskiej dziewczyny" - jak sama mówi o sobie, heroizmu i sprzeciwu jednostki wobec największego zła, jakiego doświadczył świat. Książka wstrząsnęła czytelnikami, była recenzowana, szeroko komentowana, a na jej kanwie powstała sztuka
w nowojorskim teatrze.

Przedmowę do wznowienia napisała specjalnie z myślą o polskich czytelnikach córka Ireny, Janina (Jeannie) Opdyke-Smith. Pisze w niej: Moja Mama została wychowana w  poczuciu dumy ze swojego polskiego dziedzictwa, w  miłości do swojego kraju, w poszanowaniu Boga i w przekonaniu, że ludziom należy okazywać życzliwość. Dorastając w  niewielkich Kozienicach, Mama i  jej cztery młodsze siostry często dzieliły się posiłkiem przy rodzinnym stole z każdym potrzebującym - bez względu na jego tożsamość. Wierzę, że ów przykład okazywania troski i  miłości wobec innych miał wielki wpływ na to, kim Mama stała się jako osoba dorosła. Pamiętam jej słowa: "Nie wiemy, czego życie będzie od nas wymagało, lecz trzeba wierzyć, że zawsze znajdzie się sposób, by godnie je przeżyć". Wciąż ją słyszę: "Janino, przede wszystkim reaguj sercem, a nie tylko samym rozumem". Irena Gut potrafiła te słowa wcielić w  życie. Udało się jej - wykazując się odwagą i czynnym oporem - przetrwać jeden z najciemniejszych okresów historii oraz udowodnić, że jedna osoba (nawet bardzo młoda dziewczyna) może znacząco wpłynąć na otaczający ją świat. Takie historie jak ta ukazują głęboki kontrast pomiędzy brzydotą nienawiści a  pięknem ludzkiego ducha i  mocą tych, którzy wybierając wiarę, czynią dobro. Na zawsze pozostanę wdzięczna Mamie za przykład, jaki dała. Jestem zaszczycona, że mogę dzielić się jej przeżyciami z  publicznością w  Stanach Zjednoczonych i poza ich granicami.

Miejmy motywację, aby wyjść z własnej strefy komfortu i  podejmować wyzwania. Ci, którzy są obok nas, potrzebują naszej wyciągniętej ręki i naszej miłości. Stańmy się takimi ludźmi - ufnymi i dobrymi!

Łatwo o nienawiść, miłość wymaga prawdziwej odwagi.

Janina Opdyke Smith, córka Ireny

Wstrząsająca historia Ireny Gut-Opdyke to nie tylko gotowy materiał na kilka filmów. Wciąż zbyt mało znane w Polsce niezwykłe i poruszające przeżycia autorki powinny wejść do ścisłego kanonu tematyki Holocaustu. Opowieść o sile i odwadze wobec tragicznych wyborów moralnych czyta się jak doskonale skonstruowany thriller. Wojna została przedstawiona oczami kobiety i z dala od wybuchów, a jednak jest pełna niuansów i ostrożności pozwalającej bohaterce omijać najbardziej podłe i podstępne pułapki rzeczywistości rozpadającej się na jej oczach.

Bohaterstwo jest zawstydzająco rzadkie, ale czasem, w najmniej spodziewanym momencie i miejscu, objawia się w całej swojej zaskakującej doniosłości, jakby na przekór nieuchronnemu losowi. Tym razem objawiło się w młodej dziewczynie, która przysięgła sobie, że nie pozwoli zginąć kilku nieznajomym. Wszystko, co się wydarzyło potem, stało się wspaniałą lekcją humanizmu i legendą o tych, którzy ostatkiem sił potrafili pozostać ludźmi w nieludzkich czasach.

Jan Komasa, reżyser filmów "Powstanie Warszawskie", "Miasto 44", "Sala samobójców", "Boże Ciało" i "Hejter"

O autorce

W czasie II wojny światowej uratowała dwanaścioro Żydów, w 1982 roku została za to uhonorowana tytułem Sprawiedliwej wśród Narodów Świata. Przez wiele lat nikomu nie opowiadała o swoich wojennych losach, aż w końcu spisała je w książce "Ratowałam od Zagłady".

Irena Opdyke, z domu Gutówna, urodziła się w Kozienicach w 1922 roku, zmarła w Kalifornii w 2003 roku.

Była córką inżyniera, który wraz z powiększająca się rodziną - Irena była najstarsza, miała cztery siostry - wielokrotnie się przeprowadzał. Gutowie dłużej mieszkali w Kozłowej Górze (dziś dzielnica Piekar Śląskich). W 1938 roku Irena rozpoczęła naukę w szkole pielęgniarskiej w Radomiu.

Podczas likwidacji getta w Tarnopolu latem 1942 roku Irena Gutówna uratowała przed wywózką i śmiercią dwanaścioro Żydów: szóstce pomogła ukryć się w lesie, dokąd regularnie dostarczała im żywność, pozostałych sześcioro umieściła w piwnicy willi Rügemera. Kiedy esesman odkrył, że Irena ukrywa Żydów, zażądał, by została jego kochanką. Gutówna przystała na to z trudem, po latach jednak stwierdziła, że "to naprawdę nie była wysoka cena za życie tylu osób".

Tuż przed wejściem Armii Czerwonej uciekła z podopiecznymi do lasu. Posądzana o kolaborację z Niemcami, dzięki pomocy pełnomocnika ONZ, Williama Opdyke’a, wyjechała po wojnie do USA. Tam wyszła za niego za mąż i zamieszkali w Kalifornii. Irena Gut-Opdyke pracowała jako dekoratorka wnętrz. Do Polski pierwszy raz po wojnie przyjechała w 1984 roku, by spotkać się z siostrami i ich rodzinami.

Przez wiele lat, aż do połowy lat 70. XX wieku, nie opowiadała o swoich wojennych losach i pomocy w ratowaniu Żydów. To się zmieniło, gdy dotarły do niej głosy zaprzeczające obozom śmierci i Holokaustowi. Irena regularnie zaczęła się spotykać z młodzieżą szkolną i akademicką, z którą dzieliła się swoimi przeżyciami.

W 1999 roku Irena Gut-Opdyke spisała z pomocą Jennifer Armstrong wspomnienia "Ratowałam od Zagłady" ("In My Hands").


INTERIA.PL/materiały prasowe

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje