Reklama

Reklama

Facebookowa złota maska

Facebook dla milionów ludzi na całym świecie stanowi istotny element aktywności w sieci, tworząc im przestrzeń do poszukiwań... lekarstwa na samotność.

Mija kolejny szary i ponury dzień. W pracy nuda, a szef znów się czepia. W domu z kolei codzienna rutyna. Szybka kolacja, kąpiel i spać, bo rano do pracy. Ot, rzeczywistość większości ludzi. W międzyczasie włączamy komputer... Nagle otwiera się przed nami cudowny, wirtualny świat. Świat magicznego Facebooka.

Reklama

Wchodzimy na jego pocztę i ukazuje się szereg listów. Nowe osoby zapraszają nas do grona swoich znajomych, a dziesięć innych skomentowało pozytywnie nasze fotki. Na dodatek piękna Ania czy przystojny Marcin dali "lubię to" przy naszym wpisie... Na Facebooku jesteśmy lubiani, popularni, czego dowodem jest stale rosnąca liczba znajomych.

Lek na całe zło

Niewiele osób zastanawia się, że spędzając coraz więcej czasu na Facebooku, żyje w nierealnym świecie, będącym lekarstwem na smutki, rozterki, a przede wszystkim na uczucie pustki i samotności. Czy jest to rzeczywiste lekarstwo?

Popularnym zjawiskiem na różnego rodzaju portalach społecznościowych jest dołączanie coraz to nowych osób do grona naszych znajomych. Portale same w tym pomagają. Poprzez współdziałanie różnych komunikatorów, umiejscowionych w siedzi. Serwis samoczynnie wyszukuje kolejne osoby. Czasem są to przypadkowo napotkani ludzie. Anna, studentka, opowiada: "po każdej imprezie, niezależnie od miejsca, w przeciągu kilku dni pojawia się na moim Facebooku kilka zaproszeń od nowych osób. Najzabawniejsze, że większości z nich nawet nie kojarzę z danej imprezy".

Psychologowie wskazują liczbę mniejszą niż 200 jako ilość osób, z którymi jesteśmy w stanie utrzymywać w miarę regularne kontakty. Oczywiście charakteryzujące się pewnym oddaleniem. Wraz z rosnącą ich ilością powiększa się ryzyko problemów z kojarzeniem nawet imienia danego znajomego, będącego w dalszym kręgu zainteresowania.

675 znajomych i ciągle rośnie

Krystian, również student opowiada: "liczba znajomych, jaką mogę się na dzień dzisiejszy pochwalić, wynosi już 675 i ciągle rośnie". - Najciekawsze jest to, że wraz z moimi kumplami czujemy się dzięki temu jak jacyś telewizyjni celebryci, przechwalający się, który z nas jest aktualnie najpopularniejszy. Oczywiście najwyżej cenimy liczbę fajnych lasek - wyjaśnia nieskromnie.

Zdjęcia, zważywszy na niemożność osobistego kontaktu, posiadają kluczowe znaczenie dla budowania tożsamości internauty. Decydują o pierwszym wrażeniu, jakie chcemy zrobić na innych. Wysuwają się dwa charakterystyczne elementy związane z fotografiami. Pierwszym z nich jest pozowanie zdjęć. Dobrze wyreżyserowana fotografia pozwala na wykreowanie postaci, innej niż w realu. Znacznie bardziej atrakcyjnej fizycznie, emanującej pewnością siebie.

Zdarza się nawet, że osoby umieszczające swoje zdjęcia czynią to po uprzednim uczestnictwie w, ostatnio popularnych, metamorfozach. Tomasz, fotograf, twierdzi, że większość dziewczyn, które do niego przychodzi umieszcza swoje zdjęcia po metamorfozie na Facebooku. Dla niektórych z nich jest to nawet główny cel uczestnictwa w całym zabiegu.

Odpowiednia poza, profesjonalny makijaż, superfryzura, ciuchy dobrane przez stylistę, a wszystko poprawione w nieodzownym photoshopie wygładzającym niedoskonałości cery. Nowa osoba na żądanie - szybko i bez wysiłku.

Lubię to. Wszystko

Po umieszczeniu idealnej fotografii facebookowicz jest przygotowany do poddania się ocenom innych. Pozostali uczestniczy wirtualnego świata mogą docenić trud walki o atrakcyjny wygląd, dodając przy tym skrzydeł adresatowi. - Umacnia to przekonanie o osobistej atrakcyjności, będącej jedną z psychologicznych zasad sympatii, mówiącej, że atrakcyjne fizycznie osoby kolegują się znacznie chętniej z równie atrakcyjnymi tłumaczy dr Joanna Karasiewicz, psycholog.

Kolejnym elementem facebookowej maskarady jest budowanie swojej tożsamości, nowego wizerunku. Przecież większość internetowych znajomych i tak nie zna naszego prawdziwego oblicza. Z nieśmiałego i zamkniętego w sobie nudziarza można się przekształcić w duszę towarzystwa. - W realnym świecie nie mam wielu kolegów. Z moich żartów nikt się nie śmieje, a najbliższy krąg znajomych interesuje się innymi rzeczami niż ja mówi Filip, księgowy. Na Facebooku wygląda to inaczej, lepiej.

Do kreowania nowej tożsamości służy do tego szereg narzędzi. Od opisów znajdujących się na profilu, po aktywność udokumentowaną na tzw. tablicy. Internauci wpisują w niej aktualne przemyślenia lub informacje, którymi chcą się podzielić z szerokim gronem swoich znajomych. Poprzez odpowiednią kreację tekstów opowiadają o swoich interesujących gustach, czy poglądach na różne tematy. Uzupełnia to przynależność do grup dyskusyjnych, czy modnych w sieci stron. Krystyna, handlowiec, przyznaje, że klika we wszystkie interesujące zakładki i strony jakie wpadną w oko. - Nie ma dla mnie znaczenia, czy jest to artykuł o nowym kosmetyku, czy też o moim hobby - mówi.

Zapełnić pustkę

Popularność Facebooka rośnie w różnych grupach wiekowych. - Obserwując aktywność jego użytkowników na pierwszy plan wysuwa się próba zapełnienia pustki i samotności życiowej analizuje dr Joanna Karasiewicz.

Wielu pragnie, zakładając swoistą złotą maskę, wykreować nowy, bardziej interesujący wizerunek osobisty. Ładne zdjęcia, szerokie znajomości, okraszone interesującym hobby są preferowanymi narzędziami do osiągnięcia zamierzonego celu. Facebook staje się współczesnym teatrem, gdzie w łatwy sposób można przełamać swoją nieśmiałość. Teatrem, w którym aktorzy grają chcąc zwiększyć swoje szanse. Jednakże, warto się zastanowić nad tym, czy opisana gra rzeczywiście pozwala odnaleźć rzeczywiście bliskich ludzi, akceptujących nas takimi, jakimi jesteśmy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje