Reklama

Reklama

Lepiej żyć - zrób to teraz!

Nie teraz. Zaraz. Może jutro? Tak, jutro się sprężysz i zrobisz to lepiej. Tylko że z jutra szybko robi się pojutrze, potem terminy zaczynają gonić, a ty masz poczucie winy... Złościsz się, że znów wszystko zostawiasz na ostatnią chwilę? Zacznij z tym walczyć. Nie zaraz. Teraz!

Trochę mi wstyd, że odpuściłam, ale z drugiej strony powiedz sama: czy warto się wykłócać o kilka złotych? - macha ręką Basia, 27-letnia prawniczka. Właśnie straciła szansę na odszkodowanie od biura podróży, z którym była na nieudanych wakacjach. Na miejscu okazało się, że hotel nie ma prywatnej plaży, o której była mowa w katalogu, a na drugi dzień po przyjeździe zepsuła się klimatyzacja. Basia zgłosiła skargę rezydentce i zażądała przeniesienia do innego hotelu. Nie udało się, więc po powrocie postanowiła odzyskać część pieniędzy.

Reklama

Znowu zapomniałam

- Wystarczy pismo z żądaniem rekompensaty do dyrekcji biura. Napisałam je, ale nie wysłałam. Do dziś, choć minęły już... dwa lata od tamtych wakacji i sprawa się przedawniła. - Dlaczego nie wysłałaś? - Nie wiem. Spoglądam na ten świstek codziennie, kiedy sięgam do szuflady po wizytówki. Tak samo zresztą jak na rachunek za naprawę walizki, którą w zeszłym roku zniszczyli mi w samolocie. Powinnam go wysłać liniom lotniczym. Ale ciągle mam coś innego do zrobienia...

Zawalamy terminy w pracy, zapuszczamy mieszkanie, "zapominamy" zadzwonić do najbliższych i zapisać się do ginekologa.

Dlaczego tak trudno nam zabrać się do pewnych rzeczy od razu? Z lenistwa? Bo w duchu liczymy, że ktoś zrobi to za nas? Myślimy, że później będzie nam łatwiej, szybciej, przyjemniej? - Jeśli masz sporo na głowie i wszystkim chcesz się zająć naraz, to jasne, że coś będzie musiało poczekać, że o czymś zapomnisz. Wygodniej nam odsunąć na bok sprawy, które uważamy za mniej przyjemne i wymagające większego zaangażowania - wyjaśnia Radosław Kaczan, psycholog ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie. Coraz częściej tą "mniej przyjemną sprawą" jest praca.

Rozproszeni w przestrzeni

Szefowie wielkich firm zatrudniają dziś zespoły naukowców, by wyjaśnić, dlaczego wydajność pracowników spada. - Odkładanie na później okazało się zmorą naszych czasów - twierdzi Piers Steel, psycholog z uniwersytetu w Calgary, który przez ostatnie 10 lat badał narastający problem zwlekania m.in. wśród Amerykanów i Kanadyjczyków. Co odkrył?

Odkładanie na jutro przybiera rozmiary epidemii. Przyczyny? Dorastamy dziś w klimacie aprobaty dla luzu: określenia sumienny, punktualny i rzetelny brzmią dla nas jak synonimy słowa "nudny". Steel zauważył, że większość badanych przez niego "odwlekaczy" nie dostrzegała korzyści i nie czuła radości wynikającej z wykonanego zadania. Inne psychologiczne przyczyny to niesamodzielność i ciągłe liczenie na pomoc innych ("ktoś to w końcu za mnie zrobi"), czasem unikanie odpowiedzialności za sprawy trudne oraz obawa przed krytyką lub niepowodzeniem.

Rośnie też wokół nas ilość złodziei czasu i "rozpraszaczy" - otacza nas coraz więcej bodźców, dodatkowych opcji, dźwięków, obrazów, które domagają się naszej uwagi. Są sprzymierzeńcami odkładania na potem.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje