Reklama

Reklama

Polki to dla nich królowe

Choć w polskich biurach podróży brak "oficjalnych"ofert dla pań, szukających na wakacjach czegoś więcej poza plażą i zwiedzaniem, w internecie łatwo znaleźć szczegółowe informacje na temat "przystojniaków" z egipskich czy tunezyjskich hoteli.

"Freddy. Uwielbia się wygłupiać, ma 17 lat i jest śmieszny. Pracuje jako dj".

"Malo. Kolejny z podrywaczy, ale ten jest chyba subtelniejszy, przystojny, mówi że przyjeżdża do Polski, ale czy to prawda, to się dopiero okaże. Podobno marzy o dziewczynie z Polski. Nie wiem, czy to nie jest kłamstwo dla podrywu. Polecam wyjście do klubu, bo świetnie tańczy". "Will. Prawdą jest to, że nie podrywa nikogo na siłę, że świetnie potrafi wyczuć jakiego kontaktu chce od niego dziewczyna, jak i to, że jeśli już ma okazję, to raczej nie odmawia. Dla mnie był kimś w rodzaju przyjaciela, można z nim porozmawiać, pożartować..." "Jimmy - mój ulubieniec. Miałam okazję z nim porozmawiać kilka razy, spokojny, zabawny, ale już nie będzie pracował w (tu pada nazwa hotelu). Wybitnie nieśmiały, ale zdecydowanie przesłodki".

Na forach internetowych zachwyty mieszają się z ostrzeżeniami. Tydzień w Egipcie kosztuje niewiele ponad tysiąc złotych. Na egzotyczną wycieczkę może sobie więc pozwolić coraz więcej osób. Dlaczego Polki decydują się na wakacyjną przygodę?

Podnieść samoocenę

"Tunezyjczycy są strasznie nachalni, szczególnie jak widzą młodą, ładną dziewczynę. Ich bezczelność czasem biła wszelkie rekordy. Facet na ulicy złapał mnie za tyłek i bezczelnie się uśmiechnął, a kolejny pomacał mnie na targu po biuście" - pisze lalesia. "Ale niektórzy są naprawdę sympatyczni. Choć wiadomo dokładnie, o co im chodzi, ciągle cię ktoś zaprasza na "kawę" - dodaje.

Zdaniem polskich turystek, mężczyźni z Tunezji czy Egiptu potrafią jednak... oczarować. Jak to robią?

"Zazdroszczę dziewczynom, które wybierają się do Tunezji. Ja byłam w zeszłym roku i powiem wam, że nigdzie nie czułam się taka atrakcyjna, jak tam. Bo tam faceci (baardzo przystojni - wiadomo) zatrzymują turystki na ulicy, żeby powiedzieć: jesteś piękna. Jestem dosyć przeciętna, więc to mnie podbudowało. Polecam takie wyjazdy na podniesienie samooceny" - radzi mary alice young.

"Mój kochany Girgis. Gdybym nie miała męża, to pewnie bym się poddała jego urokowi. Był moim rezydentem" - zachwyca się ewilus.

70 określeń na miłość

"Siedzisz sobie w hotelowym barze albo opalasz na basenie i patrzysz na ludzi. Jak ci się ktoś spodoba, to do niego podchodzisz. Jak ty jemu też się spodobasz, to idziecie sobie na przykład do pokoju albo na plażę albo zostajecie na miejscu i zaczyna się zabawa" - relacjonuje wrażenia z Dominikany jedna z internautek.

"Islam to artysta. Ciężko się było skupić, gdy patrzył tymi niezwykłymi oczkami... Poznałam go w Assuanie. Miał galerię ze swoimi ciekawymi pracami tuż obok sklepu spożywczego brata (starszy, ale przy bliższym poznaniu równie niebezpiecznie przystojny). A wszystko znajdowało się całkiem niedaleko promów, kilkanaście metrów od sklepu bezcłowego i kafejki internetowej, w której Islam lubił siedzieć" - czytamy na blogu poświęconym egipskim "przystojniakom".

Z wielu relacji wynika, że rezydenci, instruktorzy nurkowania czy kelnerzy w hotelach faktycznie "mają gadane", a bariery językowe nie istnieją: "Zdobywa udawaną słabą znajomością angielskiego i cudnymi loczkami. Mnie rozśmieszał tekstem: ty lubię koszulkę". A jeśli angielski i polski nie wystarczają, w języku arabskim istnieje ponad... 70 określeń na miłość. Habibti to ukochana, ukochany - habibi. Gdy uda się wymienić numerami telefonów, słowa te bardzo często pojawiają się w smsach.

Dekolty do pasa

Nika, która zwiedziła z mężem trzy kraje islamskie, tak wspomina tygodniowy pobyt w w Sharm-El-Sheikh w Egipcie: - Każdego dnia i w każdym miejscu byłam zasypywana komplementami, wprost pożerana wzrokiem. Na każdym kroku byliśmy zaczepiani i mąż po raz kolejny dowiadywał się, że jest "szczęśliwym facetem". Początkowo był nawet dumny, potem miał dość. Różni sprzedawcy starali się dotknąć choćby mojej ręki przy okazji reklamowania swoich towarów. Przestałam płacić w sklepie, bo musiałam wyrywać rękę z uścisku faceta w kasie.

Przyznaje, że choć nie prowokowała strojem, zdarzało się, że ktoś ukradkiem głaskał jej włosy, po czym... uciekał. Po pewnym czasie miała dosyć tego "uwielbienia".

- Potem poznaliśmy bliżej właściciela kawiarenki i on nam opowiedział trochę o podejściu do turystek. Okazało się, że na "naszym" ryneczku nazywali mnie "królowa", dlatego, że wyróżniałam się wśród rzeszy blondynek w mini i z dekoltami do pasa. Tak rozebrane turystki traktują jak łatwy łup - tłumaczy. Właściciel knajpki wyjaśnił, że Polki mają u Egipcjan opinię kobiet dumnych i ...cwanych, takich, które nie dają się wykorzystać, w odróżnieniu od Rosjanek, które "same podrywają" i po 40 minutach spędzonych w kawiarni ciągną chłopaka do łóżka.

Zostań moją (czwartą) żoną

W zależności od sytuacji (zdarza się, że na egzotyczne wakacje wyjeżdża matka z córką), obiekty westchnień podają różne informacje na temat swojego wieku czy stanu cywilnego. Na fotoblogu o egipskich chłopakach, na którym panie dzielą się swoimi wrażeniami na temat konkretnych facetów, rozbieżność wieku sięga nieraz kilkunastu lat. Przystojny rezydent raz jest dwudziestoparo, raz - trzydziestoparolatkiem. Chociaż wiele kobiet nie ukrywa, że są mężatkami, propozycje małżeństwa - nawet podczas pierwszego spotkania wcale nie należą do rzadkości. W Islamie wielożeństwo jest dopuszczalne, jednak wolno mieć nie więcej, niż cztery żony.

"Pomimo tego, że mówiłam mu, że jestem zajęta, on twierdził, że chce mieć wspomnienia. Domyślcie się o czym mówię" - pisze ewilus.

"Startował do mojej koleżanki cztery lata temu. Ma dziwny sposób podrywania dziewczyn...Twierdził, że ma dwie żony Europejki, które go sponsorują! Szukał następnej naiwnej" - ocenia jednego z egipskich znajomych Angela.

"Ma żonę Egipcjankę i córkę w Austrii, żonę Polkę w Polsce i żonę Polkę w Hurghadzie. Właśnie kupiła mu chevroleta" - pisze o swoich wrażeniach icegloo.

Biura turystyczne niechętnie komentują zachowanie miejscowych pracowników wobec klientek.

Zdaniem Agnieszki Filipowskiej z biura podróży Alfa Star nie zdarzyło się jeszcze, by ktoś zgłaszał, że spotkał się z zaczepkami, natarczywym podrywaniem czy jednoznacznymi propozycjami. Zaznacza jednak, że egipscy czy tunezyjscy animatorzy i rezydencji są zatrudniani przez współpracujących z firmą kontrahentów.

- Przygotowując naszą ofertę zwracamy dużą uwagę na preferencje klientów, które znamy przede wszystkim z różnego rodzaju badań ankietowych. Nie uwzględnialiśmy tego tematu w naszych ankietach, a klienci nigdy nie zgłaszali nam tego typu problemów - mówi Magda Plutecka-Dydoń PR manager z Neckermann Polska.

- Nie spotkaliśmy się ze skargami tego rodzaju dotyczącymi naszych pracowników - rezydentów, jak również nie słyszeliśmy o incydentach związanych z personelem hoteli czy instruktorami - potwierdza opinię biur Jacek Dąbrowski z Triady.

- Z naszego doświadczenia wynika, że ludzie pracujący w branży turystycznej w kraju, gdzie turystyka jest często jedynym źródłem utrzymania, bardzo szanują turystów, którzy są gwarancją tego źródła. Gorący, południowy klimat może sprzyjać romantycznemu nastrojowi - być może dochodzi czasami do kontaktów mniej oficjalnych pomiędzy personelem hotelu i turystkami, jednakże tego typu przygody mają wyjątkowo dyskretny przebieg i akceptację obu stron - dodaje.

Turystyka romantyczna

Pierwszą książką o seksualnych podbojach podczas egzotycznych wakacji był "Romance on the Road" Jeannette Belliveau. Autorka po rozwodzie, który był dla niej bolesnym przeżyciem, spędziła 12 lat na podróżach po świecie w... wiadomym celu. Opierając się na swoich doświadczeniach, zastanawia się, czym kierują się kobiety, które szukają kochanków na drugim końcu świata. Część z nich rzeczywiście próbuje w ten sposób znaleźć lekarstwo na nieudane związki. Czy wobec tego można takie wakacje nazwać "turystyką romantyczną"?

Właśnie tak określili wyjazdy Angielek na Jamajkę rozmówcy "The Guardian", którzy "zarabiają" na plaży Negril. Pod koniec ubiegłego roku, brytyjski dziennik zamieścił obszerny artykuł na temat seksturystyki.

"Przyjeżdżające tu Angielki zwykle skarżą się na swoich mężczyzn. Mówią, że są egoistyczni i nie prawią im komplementów. My wiemy, jak sprawić naszym paniom przyjemność. (...) O zapłacie mówi się rzadko, ponieważ rozmowa taka pozbawiałaby kobietę złudzeń, że jest najpiękniejszą syreną, jaką jej kochanek w życiu widział" - tłumaczy jeden z Jamajczyków.

Według szacunków dziennika, na wyspę przyjeżdża rocznie 80 tysięcy pań, by skorzystać z seksualnych usług miejscowych mężczyzn. Najmłodsze z nich są nastolatkami, najstarsze mogłyby być babciami.

Wykorzystywanie finansowe Europejek jest na porządku dziennym. Podobne sytuacje nie są też obce polskim turystkom.

Czyżby się zakochał?

"Co sądzicie o moim przypadku" - pyta na jednym z forów dziewczyna związana z Egipcjaninem.

"W planach jest ślub i wspólne życie w Polsce. Gdy się poznaliśmy, on był dobrze sytuowany (dobra praca, ekstraciuchy, samochód, mieszkanie itp). Ale miał wypadek samochodowy i wszystko stracił...Teraz jest w kiepskiej sytuacji i prosi mnie o pieniądze. Zależy mi na nim bardzo, ale zaczynam mieć wątpliwości. Może mną manipuluje, może chce wykorzystać, a Polska jest dla niego szansą na lepsze życie?" - zastanawia się.

Często ten sam "scenariusz" jest konsekwentnie powtarzany.

"Wmawia miłość od pierwszego wejrzenia, kupuje prezenty. Rozmowa z matką (mówił, że ona uczy angielskiego) i rzekome pobyty w szpitalu - gwarantowane. Ma zmienny nastrój, potrafi zrobić niezłą awanturę o nic. Prawdopodobnie ćpał" - to opinia o Ahmedzie z Hurghady.

"Po powrocie zakochanej w nim dziewczyny do kraju ojczystego prosi o pieniądze i zaproszenie (jest w stanie dać ksero paszportu)" - czytamy dalej.

"Poznałam go ponad pół roku temu i co tydzień do mnie dzwoni. Czyżby się zakochał? Jako rezydent był kompetentny, pomocny, miły i wesoły. Ale nie wiem ile on takich dziewczyn jak ja "kocha"... - pisze ewilus.

"To nie prawda ze Polacy są nudni, to polskie dziewczyny są puste. Jadą na urlop i nie znając dobrze angielskiego, myślą, że ich towarzysz-podrywacz jest romantyczny. A to po prostu męska dziwka" - ocenia Inka.

Nie oznacza to oczywiście, że jadąc do Egiptu, Tunezji czy gdziekolwiek indziej, każda Polka czy dziewczyna o słowiańskiej urodzie będzie musiała się uporać z tłumem natrętnych wielbicieli i odpowiadać na ich mniej lub bardziej "odważne" propozycje. Na szczęście wszystko zależy od tego, z jakim nastawieniem jedziemy na wakacje.

JD

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje