Reklama

Reklama

Adele uwielbiała Amy Winehouse

Twórczyni hitu "Hello" w 2008 roku przesłuchała album "Frank" nagrany przez nieżyjącą piosenkarkę i to zainspirowało ją do rozpoczęcia kariery muzycznej. Po śmierci Amy w 2011 roku piosenkarka bardzo cierpiała, mimo iż gwiazdy nie znały się zbyt dobrze.

27-letnia Adele powiedziała:  - Gdyby nie Amy i jej album "Frank", to na sto procent nie sięgnęłabym po gitarę i nie napisałabym piosenek "Daydreamer", "Hometown" czy "Someone Like You".

 - Ja i Amy nie znałyśmy się zbyt dobrze, nie byłyśmy przyjaciółkami. Chodziłam do Brit School, a ona przez pewien czas również do niej uczęszczała. Gdybym nie przesłuchała albumu 'Frank', nie rozpoczęłabym kariery muzycznej. Uwielbiałam ją.

Adele czuła się trochę niekomfortowo, oglądając kontrowersyjny film dokumentalny o twórczyni hitu "Back to Black" pt. "Amy"

Zapytana w rozmowie z magazynem "i-D" o to, czy oglądała ten film, odpowiedziała:  - Tak, oglądałam. Ale początkowo nie chciałam tego robić. Uwielbiałam ją i jako fanka bardzo cierpiałam po jej śmierci. W pewnym momencie uświadomiłam sobie, jak wielki miała wpływ na moje życie. Bardzo mnie to cieszyło. Pewnego dnia przeczytałam recenzje tego filmu, które zachęciły mnie do obejrzenia.

- Bardzo przeżyłam materiał z jej pogrzebu. Jednak nie podobało mi się to, że słuchałam jej poczty głosowej i innych rzeczy. Czułam, że wchodzę z butami w jej życie i to było dla mnie trochę niekomfortowe. Uwielbiam ją oglądać, ale żałuję, że obejrzałam akurat ten film. Ale kocham Amy. Zawsze kochałam i będę kochać. Wiesz, co mnie niezmiernie smuci? To, że już nigdy nie usłyszę jej głosu innego od tego, który znam.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje