Reklama

Reklama

Amber Heard myślała, że będzie prowadziła wystawne życie u boku Johnny'ego Deppa

Gwiazda filmu "Magic Mike XXL" w tym tygodniu złożyła papiery rozwodowe.

Amber Heard myślała, że będzie prowadziła wystawne życie u boku Johnny'ego Deppa

Gwiazda filmu "Magic Mike XXL", która chce zakończyć małżeństwo z aktorem znanym z filmu "Piraci z Karaibów", w tym tygodniu złożyła papiery rozwodowe, argumentując swoją decyzję "różnicami nie do pogodzenia". Mówi się, że aktorka zaczęła czuć się źle w tym związku, gdyż nie mogła wychodzić na imprezy, ponieważ Johnny wolał odpoczywać w domu.

- Amber jest imprezowiczką, a Johnny'ego nie kręci już taki styl życia. Woli zostać w domu sam lub z małą grupką przyjaciół, zapalić i oglądać stare filmy - podało źródło.

- Johnny nie chciał chodzić do barów czy klubów, mimo iż jest znany na całym świecie. Amber wierzyła, że u boku Johnny'ego będzie prowadziła wystawne, hollywoodzkie życie. Jednak zdała sobie sprawę, że on jest już na innym etapie życia.

Sytuacja między Amber (30 l.) i Johnnym stanęła na ostrzu noża, gdy aktorka zaprosiła znajomych na imprezę do ich luksusowego mieszkania w Londynie. 52-letni aktor prawdopodobnie bardzo zdenerwował się na panujący hałas, a para pokłóciła się nawet w obecności znajomych Amber.

Reklama

- Gdy w zeszłym roku mieszkali w Londynie, Amber zaprosiła grupkę przyjaciół na imprezę. Johnny był wtedy w domu, ponieważ pracował niedaleko na planie filmowym i bardzo zdenerwował go hałas. Nie mógł spać i nawet pokłócił się z Amber w obecności jej znajomych.

- Uznał, że Amber zachowuje się jak rozpuszczone dziecko, które nie wykazuje się wielką inteligencją, a on uważa siebie za kulturalnego intelektualistę, Nawet jego dzieci nigdy nie zachowywały się tak jak Amber, która jest o wiele młodsza od Johnny'ego.

Jednak incydent, gdy Johnny i Amber podpadli australijskiemu rządowi, "przemycając" jej psy, przelał czarę goryczy.

W rozmowie z gazetą "The Sun" źródło podało: - Johnny poczuł się upokorzony i uważa, że przez Amber wyszedł na idiotę. To nie pasowało do jego poważnego wizerunku i nie podobało mu się, że wszyscy z niego żartowali. Psy należą do Amber, więc to ona powinna była zatroszczyć się o wszelkie formalności.

Bang Showbiz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje