Reklama

Reklama

Czekają na ważnego gościa

Szykują się chrzciny i wesele. Czy uczestniczyć w nich będzie mama muzyka, Zofia? Powrót do Polski to dla niej trudna decyzja.

Po wielu życiowych zawirowaniach lider Zakopower wreszcie odnalazł szczęście u boku Pauliny Krupińskiej (27). Cieszy się, że wkrótce będzie ojcem, o czym pisaliśmy w "Dobrym Tygodniu" dwa tygodnie temu.

Ukochana Sebastiana Karpiela Bułecki (39) bardzo przypadła do gustu jego góralskiej rodzinie. Para odwiedziła Zakopane m.in. w ostatnie Boże Narodzenie. - Cieszę się, że Sebastian znalazł odpowiednią towarzyszkę życia. Uroda, figura, wzrost - wszystko na sto procent perfekcyjne. A przy tym jest bardzo sympatyczna, przyjazna, otwarta, towarzyska, lubi się śmiać. Bardzo szybko ją polubiliśmy - mówi nam Jan Karpiel Bułecka, starszy o 20 lat, przyrodni brat Sebastiana.

Reklama

Rodziny nie martwi też fakt, że ukochana muzyka nie jest góralką (pochodzi z podwarszawskiego Piastowa). - Z jednej strony byłoby lepiej, żeby była nasza, ale z drugiej strony, jak się popatrzy na stare zakopiańskie rodziny, większość jest ze sobą skoligacona, dlatego świeża krew na pewno się przyda. Zresztą szybko przerobimy ją na góralkę - śmieje się Jan. I zastanawia się, czy najpierw będzie wesele, czy chrzciny...

Dziecko przyjdzie na świat już za dwa miesiące. Być może para będzie chciała połączyć ceremonię chrztu maleństwa ze swoim ślubem. W wywiadach lider Zakopower często powtarzał, że bardzo ważny jest dla niego malutki drewniany kościółek pod wezwaniem świętego Kazimierza Królewicza w rodzinnym Kościelisku. Tutaj przychodził z dziadkami na niedzielne msze, miał pierwszą komunię i bierzmowanie. Być może właśnie tutaj chciałby połączyć się sakramentem małżeńskim z ukochaną.

- Gdyby Sebastian chciał brać ślub w Kościelisku, to bardzo bym się cieszył - mówi nam ksiądz Jacek Mola, od 20 lat proboszcz parafii. Zna muzyka dość dobrze, półtora roku temu Zakopower nagrywał w kościele płytę z kolędami. - Każdy ślub jest dla dobra ludzi i chwały Bożej. Ceremonia musi być dobrze odprawiona, a my tutaj dbamy o to, by było pięknie, po góralsku. Ale najważniejsze, by ludzie byli szczęśliwi teraz i na wieki wieków - mówi proboszcz.

Artysta często podkreślał swoje przywiązanie do tradycji. Dlatego nie wyobraża sobie innego weseliska jak góralskiego z tłumem gości. Rodzina Sebastiana jest bardzo duża i to zarówno ze strony ojca, Bolesława Karpiela Bułecki, jak i ze strony mamy Zofii, z domu Gąsienica Sobczak. Tata muzyka ma już 88 lat, ale jest w dobrej formie i chętnie zatańczy na weselu syna. Czy w ważnych wydarzeniach w życiu syna będzie uczestniczyć jego mama? To pytanie na pewno zadaje sobie Sebastian.

Ukochana mama od 20 lat mieszka i pracuje w Chicago. Opiekuje się starszymi osobami. Jak udało nam się dowiedzieć, pani Zofia nie ma legalnych dokumentów pobytu w USA, dlatego gdyby przyjechała, nie miałaby już powrotu do Ameryki. Przez te lata nie odwiedzała rodzinnych stron, a z synem spotykała się tylko wówczas, gdy on jechał na występy za ocean. Czy nie tęskni za rodziną? 

- Na pewno tęskni, ale na razie nie wraca. Może dlatego, że nie ma tu gąb do wycierania - mówi nam żartobliwie Józef Gąsienica Sobczak, brat pani Zofii z Kościeliska, nawiązując do tego, że Sebastian do tej pory nie był ojcem. Sebastian jest bardzo związany z mamą. Gdy rodzice się rozstali, mieszkał właśnie z nią. Choć dorastał w niepełnej rodzinie bez ojca, ona wpajała mu jasne zasady. - Na przykład taką, żeby w życiu bardziej myśleć o innych niż o sobie - wyjaśniał w wywiadzie.

Ceni mamę też za to, że nigdy mu niczego nie narzucała, choć były momenty, kiedy miała prawo się o niego niepokoić, np. wtedy, gdy wyrzucili go z technikum, bo zamiast chodzić na lekcje, wolał muzykować z kumplami. Ale kiedy kończył architekturę w Krakowie, już była o niego spokojna i bardzo dumna. Teraz w Kościelisku stoją dwa domy z widokiem na Tatry. Jeden rodzinny, po dziadkach, który artysta chciałby rozbudować i drugi, który sam zaprojektował i wybudował specjalnie dla mamy.

Chciałby, by przestała już ciężko pracować, wszak może zapewnić jej spokojną starość. Wie, że mama ma swoje lata i powinna się oszczędzać. Choć w Chicago pani Zofia nie czuje się samotna, bo przebywa tam również sporo jej rodziny, to jednak teraz ma dla kogo wracać. I w jesieni życia cieszyć się nie tylko rolą mamy, ale też teściowej i babci.


Dobry Tydzień

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje