Reklama

Reklama

Harry i Meghan w ostatniej chwili wyjechali do Kalifornii?

Jak donosi „Daily Mail”, para w ostatniej chwili przed zamknięciem granic przeniosła się do swojego domu w Los Angeles. Do Stanów miała dotrzeć prywatnym samolotem.

Stany Zjednoczone notują jeden z najwyższych na świecie wskaźników zarażenia koronawirusem. Zakażonych jest już ok. 70 tys. osób, tysiąc pacjentów zmarło. Władze decydują się więc na wprowadzanie w życie kolejnych obostrzeń, które mają na celu ograniczanie tempa rozwoju epidemii. Są to m.in. zamknięcie części szkół oraz duże ograniczenia w poruszaniu się, ruchu lotniczym i przekraczaniu granicy.

Nie tylko Stany izolują się od świata, ale i świat ogranicza kontakty ze Stanami. Kilka dni temu zamknięto granicę między USA i Kanadą. Jak donosi "Daily Mail" przekroczyć zdążyli ją jeszcze książę Harry, Meghan Markle i ich mały syn, Archie. Rodzina do Stanów przyleciała prywatnym samolotem i zamieszkała w swojej willi w Los Angeles.

Reklama

Decyzję o przeprowadzce podjęli prawdopodobnie ze względów zawodowych: "Meghan chciała być bliżej swojego nowego zespołu, agentów, filmowców. Ma tutaj przyjaciół i oczywiście swoją mamę" - cytuje "Daily Mail" anonimowego informatora.

Decyzja o wyjeździe do Stanów wzbudziła ponoć spory niepokój w Pałacu Buckingham. Nic dziwnego: w królewskiej rodzinie pozytywny wynik testu na koronawirusa otrzymał niedawno książę Karol.

Książę Karol przebywa obecnie na kwarantannie w rodzinnej posiadłości w Szkocji. 

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy