Reklama

Reklama

Kobiety są lepszą płcią

O książkach, listach oraz trudnych relacjach między kobietami i mężczyznami opowiada autor "Samotności w sieci" i współautor "Arytmii uczuć" Janusz L. Wiśniewski.

Izabela Grelowska, INTERIA.PL: W książce "Czy mężczyźni są światu potrzebni?" nazwał się pan feministą. Jak to rozumieć?

Reklama

Janusz L. Wiśniewski: Myślę, że ja nie jestem już takim feministą. Feminista to osoba, która uważa, że dwie płcie: kobiety i mężczyźni są równi i powinni mieć identyczne prawa, że nie powinno być dyskryminacji w żadnym względzie, i że ze stereotypami matriarchatu i patriarchatu powinno się walczyć. A ja uważam, że nie. Ja jestem o jeden stopień wyżej. Uważam, że kobiety są o wiele lepszą płcią. Uważam, że w świecie zdominowanym przez kobiety, kreowanym przez kobiety, nie byłoby tyle agresji, nie byłoby tylu wojen. Kobiety są lepsze, wrażliwsze, spokojniejsze. Chociaż są przykłady ekstremalne - znamy zachowania kobiet nazistek. Piszę o tym w opowiadaniu "Noc poślubna", gdzie pokazuję przykład Magdy Goebbels, która truje 6 własnych dzieci dla idei. Kobiety też potrafią być okrutne, ale w swojej masie, są lepsze. Mężczyźni są bardziej narażeni na pokusy. Maja złą wewnętrzną chemię opartą głównie na adrenalinie, testosteronie. Mają bardzo mało wazopresyny i oksytocyny - dwóch substancji, które odpowiedzialne są za tak zwane więzi społeczne, między innymi za wierność.
A jak mężczyźni reagowali na książkę "Czy mężczyźni są światu potrzebni?" gdzie już sam tytuł jest prowokujący?



Janusz L. Wiśniewski: Trochę prowokacji w tym faktycznie było i zresztą celowej. Książka jest zbiorem felietonów lub esejów i "Czy mężczyźni są światu potrzebni?" jest tylko jednym z nich. Wydawnictwu Literackiemu wydawało się, że ten tytuł najbardziej odda treść tej książki. Ja sam pisząc ją miałem wątpliwość, czy mężczyźni są światu potrzebni. Jako mężczyzna oczywiście chciałbym być potrzebny przynajmniej kilku osobom na tym świecie. Patrząc jednak z drugiej strony - jako naukowiec - widzę genetyczną degradację mężczyzn i momentami absolutne niedostosowanie do świata, w którym kobieta uzyskała inną niż kiedyś pozycję społeczną.. Chromosom, który decyduje o tym, czy ktoś jest mężczyzną czy kobietą - chromosom Y - okazał się śmietniskiem mutacji. Zmniejsza się i za 150 000 pokoleń, jak szacują genetycy może w ogóle zaniknąć. To wcale nie znaczy, że w świecie zdominowanym tylko przez kobiety, tylko o chromosomach X, nie wytworzy się pewna grupa Alfa kobiet dominujących, które będą się zachowywać dokładnie tak samo jak mężczyźni. Tego nie wykluczam. Mężczyźni nie wyginą w ciągu miesiąca czy roku, ale w porównaniu do historii wszechświata i ewolucji 150 000 pokoleń to jest mało. Większość kobiet, które do mnie piszą skarży się, że mężczyźni są nieprzewidywalni, niespolegliwi, choć z drugiej strony pojawia się to zdanie: "ale bez nich byłoby nam źle".

Dowiedz się więcej na temat: uczucia | samotność | książki | Janusz Leon Wiśniewski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje