Reklama

Reklama

Marta Manowska - nie ma mowy o rutynie

Pierwszy odcinek piątego sezonu "Rolnik szuka żony" już od niedzieli 2 września na antenie TVP1. Dla Marty Manowskiej, która prowadziła wszystkie edycje programu, bycie swatką podróżującą po Polsce wciąż jest ekscytującym zajęciem.

"Na szczęście w tym programie nie ma mowy o rutynie. Ten program za każdym razem jest zupełnie inny. Poznaję kompletnie nowych ludzi i relacje, które między nami się zawiązują, zawsze rodzą się w inny sposób. Więc to uczy otwartości na drugiego człowieka, uczy jeszcze większej tolerancji na to, jak jesteśmy różni. To mnie bardzo cieszy, bo dzięki temu można zachować świeżość" - mówi Marta Manowska.

Reklama

Innym aspektem pracy przy "Rolnik szuka żony" są podróże. "Podróże mi się nigdy nie znudzą. Czasami jeżdżę busem, czasami sama. Bardzo to lubię i doceniam piękno, które za szybami się przesuwa. Moja droga do pracy jest za każdym razem inna" - przyznaje gospodyni programu.

W nadchodzącej edycji wśród rolników będą sami panowie. Podobna sytuacja miała miejsca w pierwszym sezonie. Wprawdzie w odcinku pilotażowym pojawiła się rolniczka o imieniu Justyna, ale nie dostała dostatecznie dużej ilości listów od potencjalnych kandydatów na jej męża. "Jeśli chodzi o nowych bohaterów programu, są bardzo zdecydowani, silni, odważni, prawdziwi, prości, wysoko stawiają rodzinę w swojej hierarchii wartości" - ocenia Manowska. Najstarszy z nich ma 58 lat, najmłodszy 26.

"Dwóch panów jest bardzo doświadczonych przez życie. Ich przykład pokazuje, że zawsze można znaleźć w sobie siłę i nadzieję, żeby jeszcze raz spróbować zawalczyć o szczęście, jeszcze raz zacząć od nowa poszukiwanie drugiego człowieka i dać sobie szansę" - zdradza prowadząca. (PAP Life)

autor: Andrzej Grabarczuk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje