Musiałem to nakręcić

O swojej nowej produkcji mówi George Clooney, reżyser i aktor filmu "Good Night and Good Luck".

Dlaczego zdecydowałeś się zrobić film o Edwardzie R. Murrowie, dziennikarzu, który przyczynił się do upadku McCarthy'ego?

Reklama

Murrow był ważną postacią mojego dzieciństwa. Mój ojciec pracował jako prezenter wiadomości i przez całe życie był związany z telewizją. Kiedy dorastałem, Murrow był wzorem do naśladowania dla każdego dziennikarza. Ojciec zawsze odwoływał się do niego, tłumacząc mi, jakie powinno być najwyższej klasy dziennikarstwo.

Jak się przygotowywałeś do tego filmu?

Wróciłem do jego dawnych przemówień. Zresztą dobrze je znałem, widziałem też większość jego programów. Uważam, że to szczytowe osiągnięcie amerykańskiego dziennikarstwa.

Epoka maccartyzmu to czasy trudne do przedstawienia dzisiejszemu widzowi. Myślisz, że można to zrobić obiektywnie?

To ciężka sprawa, ale poczułem, że to ważne i interesujące wyzwanie. Myślę, że każde wydarzenie na świecie można przedstawić w sposób obiektywny. Nie chciałem jednak nakręcić filmu, który definitywnie opowiadałby się po tej czy po tamtej stronie.

Na plan zaprosiliście uczestników tamtych wydarzeń...

Tak, konsultowaliśmy z nimi każdą scenę. Codziennie pytaliśmy goszczących na planie Joego i Shirley Wersbów: "Co robimy źle? Co pominęliśmy? Czego w danej scenie brakuje?". Odwoływaliśmy się do rozmaitych materiałów źródłowych, na przykład książek i filmów dokumentalnych z tamtej epoki. Zdecydowaliśmy też, że McCarthy pojawi się w filmie osobiście w postaci nagrań archiwalnych.

"Good Night and Good Luck" zdecydowałeś się nakręcić na czarno-białej taśmie...

Pamiętam Murrowa i McCarthy'ego wyłącznie z czarno-białej telewizji i czarno-białych zdjęć. Nigdy nie widziałem ich w kolorze i nie potrafiłbym wyobrazić ich sobie w kolorze. Dlatego uznałem, że powinienem sfilmować tę historię tak, jak ją pamiętam. Poza tym postanowiliśmy wykorzystać w filmie czarno-białe nagrania archiwalne. Nie wyglądałyby najlepiej, gdybyśmy wmontowali je w kolorowy film.

Były kłopoty?

Olbrzymie! Można by się spodziewać, że jeśli na tym etapie mojej kariery decyduję się prawie za darmo napisać scenariusz filmu, wyreżyserować go i zagrać w nim jedną z głównych ról za symbolicznego dolara, to zebranie siedmiu i pół miliona dolarów na jego produkcję nie powinno stanowić większego problemu. A jednak miesiącami szukaliśmy sponsorów. Trzeba było dosłownie zbierać grosz do grosza.

Pytanie z innej beczki. Zdecydowałeś się na zamieszczenie reklamy papierosów w filmie. Pochwalasz palenie?

Nie! Sam nie palę, a w mojej rodzinie dziewięć sióstr i braci moich dziadków i babć zmarło na raka. Ale tak się stało, bo w tym filmie bohaterowie bardzo dużo palą. W tamtych czasach ludzie palili i nikt już tego nie zmieni. Znam opowieść o tym, że nawet lekarz badał pacjenta chorego na serce, paląc papierosa.

GEORGE CLOONEY Aktor, producent, reżyser. Posiadacz jednej z najlepiej rozpoznawalnych twarzy na świecie. Popularność przyniosła mu rola doktora Douglasa Rossa w serialu "Ostry dyżur". Dostał za nią Złoty Glob oraz kilka nominacji do nagrody Emmy. Rola w filmie "Syriana" przyniosła mu nominację do Oscara. Jako reżyser George Clooney zadebiutował w 2002 roku, kręcąc "Niebezpieczny umysł". Lubi Włochy, tamtejsze jedzenie i ludzi, a także swój dom nad jeziorem Como.

Oprac. Joanna Rokicka

Tekst pochodzi z gazety

Dowiedz się więcej na temat: film | aktor | George Clooney

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje