Reklama

Reklama

Pasje Muńka Staszczyka

W świecie Muńka Staszczyka jest wiele rzeczy ważnych. Na czele z rodziną, piłką nożną i - oczywiście - rock'n'rollem. O pasjach wokalisty T.LOVE rozmawialiśmy w STUDIO KOBIETA.INTERIA.PL.

- Nie jestem gościem, który do wychowania dzieci podchodzi jakoś ekstrawagancko. Jestem po prostu normalnym ojcem, tatusiem, takim sympatycznym starym - mówi o sobie Muniek Staszczyk. - Mam dwoje dzieci - córkę i syna. Syn ma 16 lat, córka 13. Staram się być dla nich tatą, a nie jakimś facetem z tv, który pojawia się raz na miesiąc w domu. Tyle lat jakoś to funkcjonuje i wydaje mi się, że relacje mamy dobre.

Muzyk podkreśla, że choć ze swojego domu rodzinnego wyprowadził się mając 19 lat, kiedy wyjechał na studia do Warszawy, to ma dobry kontakt ze swoimi rodzicami i bardzo się kochają. - Dzieci powinno się kochać, ale na pewno nie przesadzać z tą opiekuńczością, dużo rozmawiać z nimi i i słuchać ich, bo potem, kiedy staną się starsze, nie będą mieć czasu i wcale już pewnie nie będą chciały z nami rozmawiać - mówi na podstawie własnych doświadczeń.

We wspólnym zrozumieniu bardzo pomagają wspólne zainteresowania. - Z synem mam przelot zupełnie piłkarski, jeździmy po całej Europie za polską drużyną narodową. Byliśmy w Anglii na tym nieszczęsnym meczu, jedziemy na mundial. Mamy sztamę nie muzyczną, tylko piłkarską, bo ja jestem fanem futbolu - opowiada.

Reklama

Piłka - tak, gadżety - nie

Jak wielką pasją Muńka jest futbol, tak motoryzacja dla odmiany - wcale. - Nie jestem gadżeciarzem. Nie kręcą mnie najnowsze modele komórek, komputerów. Używam tego na co dzień, bez większych emocji. Jeśli chodzi o samochód, to używam go po prostu do jeżdżenia, musi być w miarę duży i bezpieczny - mówi. - Teraz jeżdżę trochę terenowym autem, ale to nie dla szpanu, tylko dlatego, że jest większy i bezpieczniejszy. Lubię mieć auto pewne, to się sprawdza, np. podczas wyprzedzania. Ale jeśli moje auto ma większą pojemność, to nie dla szybkości. Idiotą jest ten, kto na polskich drogach jeździ powyżej 120 km/h, bo tak się nie da. Żadne nowe modele, wystawy samochodowe czy gadżety motoryzacyjne mnie nie kręcą. Samochód jest mi potrzebny do życia. Nie dbam o niego szczególnie, nie głaszczę, nie myję 58 razy dziennie. Prawda, że nie mam złego auta, ale zaczynałem - jak każdy chłopak w peerelu - od "malucha". Przeszedłem kolejne szczeble i ostatnio jeżdżę w miarę dobrymi samochodami, ale bez szpanu i bez jakiejś oszałamiającej jazdy. To nie ja...

Z garażu na scenę

Wg Muńka, droga do kariery w Polsce nie jest usłana ani różami, ani propozycjami intratnych kontraktów. - Do jakiejś pozycji na rynku muzycznym długo się dochodzi i jest ciężko. Podobnie T.LOVE też do tego, co ma, dochodził długo - wyznaje. - W muzyce rock'n'llowej nie ma łatwo, tu nic szybko nie przychodzi. W Polsce są dwie drogi muzycznej kariery: droga komercyjna, którą reprezentują chłopcy i dziewczynki, śpiewający w programach typu Idol, i druga, bardziej prawdziwa, nie "droga do gwiazd", tylko bardziej przy ziemi... I tym wszystkim, którzy idą tą drogą bardziej przy ziemi, życzę powodzenia. Myślę, że problem z wyjściem, pokazaniem się, polega na tym, że wytwórnie płytowe muszą być bardziej otwarte: chodzić po mieście, wąchać, co się dzieje, a nie dowiadywać się 5 lat po debiucie hip-hopu, że hip-hop jest modny...

Zdaniem wokalisty T.LOVE jest nadzieja dla młodych, zdolnych muzyków: - Wydaje się, że teraz wszystko zmierza ku lepszemu. Pojawiło się kilka stacji, które grają ostrzejszą muzykę... Prawdopodobnie rock'n'roll znowu wrócił. Myślę, że sporo fajnych zespołów wyszło z garażu - stwierdza z przekonaniem Muniek Staszczyk. - Teraz otworzyły się pewne możliwości dla ludzi młodych, grających w klubach. W samej Warszawie jest mnóstwo takich miejsc, gdzie można się pokazać grupie 50 - 100 osób, zagrać za darmo w klubie, na dobrym sprzęcie . Byłem na kilku takich koncertach i było na nich sporo ludzi, fajnie grali. Liczę, że idą dobre czasy dla muzyki ostrzejszej - dodaje.

Najważniejsze dla kobiety: błysk w oku

Jak artysta traktuje jeszcze inną męską pasję - kobiety? - Myślę, że nie ma ideału faceta, jak i nie ma ideału kobiety - odpowiadam, jeśli ktoś mnie zapyta, jakie kobiety są w moim typie...To trudne pytanie, ja nie mam takiego stereotypu. Sądzę, że kobiety patrzą na to podobnie. Idealny mężczyzna wcale nie musi oznaczać napakowanego faceta, stałego bywalca siłowni. Może to być facet delikatny i wcale nie znaczy, że nie jest męski. To są jakieś stereotypy - mówi z przekonaniem Muniek.

- Ja na pewno nie należę do grupy metroseksualnej. Nie za bardzo dbam o siebie... Nie wiem - może to jest mój minus, ale też rozumiem tych, którzy o siebie bardzo dbają, ale to nie musi oznaczać, że są niemęscy. Oczywiście, popkultura narzuca pewne normy - gdzieś tam wytwarza jakiś stereotyp mocnej kobiety i faceta, który jest prawie babysitterem. Każdy stereotyp jest głupi. Niech każdy znajdzie własną drogę. Myślę, że dziewczyny lubią jakąś oryginalność w mężczyźnie. I nie chodzi tutaj o to, jakie ciuchy nosi, czy jak o siebie dba. Myślę, że tu chodzi po prostu o ten błysk w oku - stwierdza na zakończenie.

Dowiedz się więcej na temat: rock

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje