Reklama

Reklama

Todorczuk-Perchuć w dzieciństwie wymarzoną lalę zostawiła w autobusie

Aneta Todorczuk-Perchuć będąc małą dziewczynką marzyła o lalce, której będą się zamykały oczy i którą mogłaby czesać. Aktorka dostała taką lalę, ale... zostawiła ją w autobusie. - Mama mi mówiła, żebym tylko tacie nic nie mówiła - mówi aktorka.

Aneta Todorczuk-Perchuć, aktorka znana m.in. z serialu "Samo życie", wspomina, że gdy była małą dziewczynką marzyła o niezwykłej lalce.

 - O takiej, żeby jej się oczy zamykały i żeby miała włosy, które można czesać. Pamiętam, że dostałam taką niedużą laleczkę. Mama mi ją kupiła - a nie byliśmy przy kasie - i mówiła, żebym tylko tacie nic nie mówiła, a ja ją zostawiłam w autobusie... Co to była za rozpacz - opowiada aktorka.

Co więcej, Todorczuk-Perchuć przyznaje, że jako dziecko czytała wszystkie książki, jakie tylko wpadły jej w ręce.

Reklama

 - Jak kończyły mi się dziecięce książki, jak już nie miałam co czytać, to z półki u mojej babci sięgałam nawet po Kraszewskiego, potwornie nudnego Kraszewskiego... Natomiast taką pierwszą książką, która gdzieś tam miała jakiś wpływ na mnie taki, dzięki której coś przeżyłam to był "Gruby" Aleksandra Minkowskiego. W tej książce zawarta była bardzo wzruszająca historia chłopaka, było tam dużo takiej powojennej biedy. Bardzo mnie to wzruszyło pod kilkoma względami - mówi Todorczuk-Perchuć.

A jakie bajki w dzieciństwie oglądała aktorka?

 - Ja jestem '78 rocznik, więc wtedy to był tylko takie klasyki jak "Miś Uszatek" czy "Bolek i Lolek" - wylicza Todorczuk-Perchuć.

PAP life

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy