Reklama

Reklama

Jak zyskać na obniżkach?

Czekasz na letnie wyprzedaże w nadziei na upolowanie ładnych rzeczy w niższej cenie? Sprawdź, jakie prawa przysługują klientom korzystającym z takich promocji.

Podczas wyprzedaży, skuszone cenowymi okazjami, kupujemy często więcej niż zwykle. Bywa jednak, że takie zakupy okazują się nietrafione albo towar jest wadliwy. Warto wiedzieć, co możemy wtedy zrobić.

Reklama

1. Czy rzeczy kupione na wyprzedaży można reklamować? Kupiłaś na wyprzedaży spódnicę, a gdy przyszłaś do domu, okazało się, że ma ona z tyłu plamę. Wybrałaś się do sklepu, by złożyć reklamację, ale ekspedientka stwierdziła, że nie masz prawa skarżyć się na wady towaru zakupionego w obniżonej cenie. Czy ma rację? Oczywiście nie.

Mamy prawo reklamować zarówno rzeczy kupione na wyprzedaży, jak i te kupione w tzw. promocyjnej cenie. Podstawą każdej reklamacji jest tzw. niezgodność towaru z umową - kupowanie jest bowiem w sensie prawnym zawarciem umowy między nabywcą a sprzedawcą. Na jej mocy nabywca (klient) jest zobowiązany do zapłaty określonej kwoty, a sprzedawca do dostarczenia określonego towaru.

Jeśli więc ekspedientka sprzedając ci spódnicę, nie wspomniała o plamie, a ty także jej nie zauważyłaś, jak najbardziej masz prawo do reklamacji. Inaczej wyglądałoby to w sytuacji, w której kupiłabyś niepełnowartościowy towar, dobrze wiedząc, że ma on określoną wadę (np. plamę). Decydując się na zakup wadliwego pod jakimś względem towaru, nie możesz złożyć reklamacji dotyczącej tej właśnie wady. Nadal jednak masz prawo reklamować inne wady wcześniej nieznane (np. gdy sukienka prócz plamy ma dodatkowo zepsuty zamek).

2. Przez ile dni od daty zakupu sprzedawcy mają obowiązek przyjąć zwrot zakupionej rzeczy? Chciałaś zwrócić w sklepie spodnie, które kupiłaś, choć nie udało ci się na miejscu ich przymierzyć. W domu okazały się za duże. Jednak sprzedawczyni nie chciała ich przyjąć i zwrócić ci pieniędzy, choć spodnie nie były noszone, a ty nie oderwałaś metek. Poczułaś się oszukana, bo przecież postępowałaś w ten sposób nieraz, a ze zwrotami nie było problemów. Czy sklep naprawdę może nie przyjąć zakupionego wcześniej towaru? Niestety, tak.

W większości sklepów sieciowych obowiązują regulaminy, które pozwalają klientom na zwrot lub wymianę zakupionego towaru w terminie do 30 dni. To dlatego większość z nas sądzi, że w każdej sytuacji mamy prawo oddać towar do sklepu. Reguła pozwalająca na zwroty nie jest jednak zapisana w polskim prawie - jej wprowadzenie zależy od dobrej woli sprzedawcy. Dlatego kupując coś z zamiarem zwrotu (np. gdyby w domu okazało się za ciasne), należy zapytać sprzedawcę, czy oddanie towaru do sklepu jest możliwe, a jeśli tak, to ile mamy na to czasu.

3. Czy paragon jest jedynym dowodem zakupu, jaki możemy okazać, składając reklamację? Wybrałaś się do sklepu, by zgłosić wadę przedmiotu, który niedawno kupiłaś. Osoba sprzedająca nie chciała jednak przyjąć twojej reklamacji. Upierała się, że nie możesz reklamować towaru, jeśli nie posiadasz paragonu. Czy jeśli go zgubiłaś, naprawdę będziesz się musiała pogodzić ze stratą pieniędzy? Nie, o ile masz jakiś inny dowód na to, że kupiłaś wadliwy przedmiot właśnie w tym sklepie, a nie w innym.

Wbrew temu, co stara nam się wmówić wielu sprzedawców, takim dowodem wcale nie musi być paragon. Potwierdzeniem zakupu równie dobrze może być wydruk z terminalu dowodzący, że zapłaciliśmy kartą płatniczą albo kredytową. Jeśli sprzedawca będzie się upierał, że reklamacji nie przyjmie, poprośmy o rozmowę z kierownikiem albo właścicielem sklepu. Prawo jest po naszej stronie.

4. Czy zawsze musisz mieć oryginalne opakowanie, by złożyć reklamację? Buty, które kupiłaś dwa tygodnie temu, rozpadły się już po kilku dniach noszenia. Wybrałaś się do sklepu, aby złożyć reklamację, a tam poinformowano cię, że może być ona rozpatrzona, jedynie jeśli dostarczysz uszkodzone obuwie w oryginalnym pudełku. Czy jeśli je wyrzuciłaś, to naprawdę nie możesz butów reklamować?

Opakowanie nie ma nic wspólnego z reklamacją. Być może właścicielowi sklepu wygodniej będzie przyjąć obuwie w pudełku, ale nie ma to nic wspólnego z prawem. Sprzedawca nie może więc odmówić przyjęcia reklamacji, powołując się na brak pudełka.

5. Czy po upływie okresu gwarancji nie mamy już prawa do reklamacji? Zegarek z pulsometrem, który kupiłaś rok temu, miał dwunastomiesięczną gwarancję. Tak się jednak pechowo złożyło, że gdy tylko minął termin jej ważności, czasomierz przestał działać. Czy powinnaś się pogodzić ze stratą i ponieważ tego typu sprzętu potrzebujesz, wydać pieniądze jeszcze raz? Nie, bo koniec okresu gwarancyjnego nie ma nic wspólnego z prawem do reklamacji.

Masz prawo złożyć reklamację w ciągu dwóch lat od daty zakupu. Dodatkowo, jeśli sprzedawca wiedział o wadzie towaru, ale ją zataił, prawo do reklamacji przysługuje ci, nawet jeśli wada ta została została przez ciebie zauważona po upływie dwóch lat od zakupu.

Jak omijać pułapki wyprzedaży:

  • WYJDŹ ZE SKLEPU PO 40 MINUTACH. Naukowcy udowodnili, że wszystkie potrzebne rzeczy kupujemy w takim właśnie czasie. Gdy zostajemy w sklepie dłużej, poddajemy się zakupowym emocjom i zaczynamy podejmować nieracjonalne decyzje. W rezultacie wracamy do domu z przedmiotami, których wcale nie potrzebujemy.
  • UWAŻAJ NA WIESZAKI Z NOWĄ KOLEKCJĄ. Sprzedawcy nie bez powodu ustawiają je jak najbliżej miejsc z ubraniami o obniżonej cenie. Chodzi o to, by klient skuszony niską ceną zbliżył się do ładnie wyglądających i nieprzecenionych rzeczy. Jeśli nie będziesz czujna, może się okazać, że zamiast kupić coś przecenionego, wybrałaś rzecz z nowej kolekcji i zapłaciłaś pełną cenę.
  • DOKŁADNIE SPRAWDŹ CENĘ. Skusiła cię niska cena nad półką? Dokładnie sprawdź, czy taką samą kwotę zapisano na metce. Pamiętaj też, że według prawa cena na metce i cena wywieszona na półce z towarem stanowią ofertę handlową. Cena w kasie nie ma prawa być wyższa. Co więcej, sprzedawca ma obowiązek sprzedać ci przedmiot za cenę, którą został on oznaczony na półce czy metce.
  • UWAŻNIE CZYTAJ. Nad wieszakiem napisano "przecena - 90 procent"? Spójrz jeszcze raz. Sprzedawcy często wywieszają tabliczki, na których bardzo niewielkimi literami napisane jest słówko "do". Gdy chcemy coś kupić, okazuje się zwykle, że akurat ta rzecz tak dużej przecenie nie podlega.

Franciszka Zawadzka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje