Reklama

Reklama

Jak skutecznie podkręcić metabolizm?

Największą bolączką w czasie każdej diety, mającej nam pomóc osiągnąć upragnioną sylwetkę i spalić nieco zbędnych kilogramów, jest oczywiście ssący głód. I ta natarczywa, niedająca się odegnać myśl, że przecież nie wszystkich tuczących smakołyków musimy sobie odmawiać w imię lepszego wyglądu. Jest jednak kilka sposobów, aby skutecznie zaspokoić apetyt, zapewnić sobie poczucie sytości i przestać się wreszcie oglądać za jedzeniem, z którego raz na zawsze powinniśmy zrezygnować. Dla tych, którzy są na diecie, ale nie wiedzą jeszcze, co do niej włączać i jak ją prawidłowo ułożyć, przygotowaliśmy zatem garść przydatnych i, mamy nadzieję, inspirujących porad.

Niedoceniane kiszonki

 

Reklama

Po pierwsze: jedz fermentowane warzywa, owoce i produkty mleczne. To przecież jedno z naszych dóbr narodowych. Kiszonki, jeszcze do niedawna zapomniane i lekceważone, dziś przeżywają swój renesans. Okazuje się bowiem, że da się przefermentować nie tylko białą kapustę lub gruntowe ogórki, ale znacznie, znacznie więcej (często nieoczywistych i bardzo zaskakujących) produktów spożywczych. Młode pokolenie Polaków słyszało już zapewne o kimchi (mówiąc najprościej: pikantnej koreańskiej kiszonej kapuście czy rzepie). Mało kto by się jednak spodziewał, że kisić można też rzodkiew, buraki, liście jarmużu, melona czy nawet... cytrynę. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że fermentację warzyw i owoców możemy przeprowadzić według własnych upodobań. No i w domowym zaciszu. A dlaczego właściwie kiszonki? Przede wszystkim dlatego, że owoce i warzywa stają się w trakcie fermentacji mniej kaloryczne, a zyskują jednocześnie sporo wartości odżywczych: witamin i mikroelementów. Przy tym wszystkim są równie (a może nawet bardziej) sycące, jak warzywa i owoce świeże, dopiero co zerwane z drzewa czy krzaka. Kiszonki są więc świetnym wyborem, jeśli chcemy się pozbyć uczucia głodu. No i, rzecz jasna, wyrzutów sumienia, że podjadając znów niepotrzebnie sobie folgujemy. 

Grejprfut

Gdy chodzi o wartości dietetyczne i prozdrowotne właściwości, grejpfrut bije na głowę prawie wszystkie cytrusy. Można go przede wszystkim polecić każdemu, kto walczy z insulinoopornością, czyli większą lub mniejszą niewrażliwością organizmu na działanie insuliny (hormonu odpowiedzialnego za regulację stężenia cukru we krwi). Osoby zmagające się z tą przykrą i groźną niekiedy przypadłością potrafią błyskawicznie przybierać na wadze, wobec czego grejpfrut będzie dla nich świetnym remedium na wiele codziennych bolączek. Ale nie tylko one dostrzegą w nim naturalny i niezwykle skuteczny "medykament". Grejpfrut - co udowadniają chyba wszystkie badania - poprawia przemianę materii i wspomaga pracę układu trawiennego. Stanowi więc swoisty "dopalacz" ułatwiający i znacznie przyspieszający walkę ze zbędnymi kilogramami. 

Orzechy

Owszem, są tłuste, jak mało który ze znanych nam produktów spożywczych. Ale - niejako wbrew intuicji - nie są wcale bardzo tuczące (o ile tylko jeść je będziemy z umiarem). Przeciwnie: dzięki zrównoważonej zawartości węglowodanów, białek, błonnika i prozdrowych, dobroczynnych tłuszczów, są w stanie wydatnie przyspieszyć metabolizm i, w konsekwencji, zwiększyć skuteczność wszystkich bojów toczonych o spadek masy ciała. Z orzechami nie można jednak przesadzać. To, co jest ich największą zaletą - czyli ich niekwestionowane walory odżywcze - jest również, jednocześnie, ich sporą wadą. Są mianowicie wysokokaloryczne i jeśli tylko pozwolimy sobie na ich niekontrolowaną konsumpcję, to szybko przekroczymy ograniczenia, jakie narzuciliśmy sobie przechodząc na nową, odchudzającą dietę.  


Ananas

Ananas kusi nie tylko smakiem, ale i tym, że znajduje się w nim bromelaina, czyli substancja ułatwiająca trawienie i wyraźnie przyspieszająca przemianę materii. Zawartość niewystępujących w innych owocach i warzywach bromelainy sprawia, że ananas skutecznie poprawia mikrokrążenie i pomaga usunąć z organizmu zalegające w nim płyny. Warto nadmienić, że ananasa powinniśmy jeść przede wszystkim na surowo. Ten z puszki, skąpany w cukrowo-owocowym syropie, jest bowiem bardzo kaloryczny i może wywrócić nowo przyjęte plany dietetyczne do góry nogami. Dzięki wysokiej zawartości pektyn, które w środowisku kwasu żołądkowego znacznie zwiększają swoją objętość, ananas jest zresztą w stanie sam z siebie prędko wypełnić nasz żołądek i zapewnić nam trwałe uczucie sytości. Jest zatem nie tylko sprzymierzeńcem w walce o lepszą figurę, ale także znakomitym panaceum na dokuczliwy głód.  

Przyspiesz metabolizm

Większość opisanych warzyw i owoców najlepiej będzie jeść w nieprzetworzonej postaci, na surowo, gdy są jeszcze świeże. Ta zasada tyczy się przede wszystkim ananasa, który - gdy tylko trafia w konserwy i zostaje zalany gęstym, cukrowym syropem - ze sprzymierzeńca zamienia się w naszego wroga. 

Jaki sposób na wykorzystanie warzyw i owoców w naszej kuchni będzie jednak najlepszy i najmniej dla nas uciążliwy? Wydaje się, że osobom, które chcą zrzucić zbędne kilogramy, a nie mają czasu na przesiadywanie wśród patelni i garnków, warto polecić domowe soki. W ich przygotowaniu pomoże z pewnością wyciskarka do owoców, która pozwoli sporządzić własne, domowe soki. Jeśli zdecydujemy się na jej zakup, kompozycje smaków, kolorów i konsystencji będą zależały już tylko od naszej wyobraźni! Mając to na uwadze, warto sprawić sobie znakomitą wyciskarkę do soków Philips Viva Collection HR1889/70. Posiada ona jedną, trudną do przecenienia zaletę: warzywa i owoce, nawet sporych rozmiarów, wrzucimy do niej w całości, dzięki czemu domowe soki zrobimy z jej pomocą szybciej niż zwykle. I - to szczególnie ważne - właściwie nie brudząc sobie rąk. A dzięki wolnym obrotom i zastosowaniu technologii Micromasting, wyciskarka miażdży owoce i warzywa wykorzystując ich miąższ w aż 80 proc., co przekłada się na większą zawartość błonnika i witamin w pozyskanym w ten sposób soku. To zaś sprawia, że staje się on istnym eliksirem - niezastąpionym zwłaszcza w walce o utratę zbędnych kilogramów. Przekonani? Taką mamy nadzieję. Na zdrowiu i dobrym samopoczuciu nie można przecież oszczędzać.

Tekst powstał we współpracy z marką Philips.

INTERIA.PL

Reklama