Od wielu lat sobie latam. I wcale się nie boję! Czasem wysoko ponad chmurami, czasem nisko przy samej ziemi; tam, gdzie mnie oczy poniosą albo gdzie mnie akurat wiatr wywieje. Zdaję sobie sprawę, że jestem w pozycji uprzywilejowanej. Żyję z tego, co lubię robić, a to, co robię, daje mi tyle wolności, że mogę tak sobie swobodnie polatać. To znaczy... mogłam. Do niedawna. Odkąd mam dziecko, czuję, że pora gdzieś wylądować. I strach mnie wielki ogarnia...