Dodatkowa para oczu

Pies przewodnik to dla osoby niewidomej sto procent więcej niezależności, samodzielności i mobilności. Z psem przemieszcza się ona znacznie szybciej i bezpieczniej niż z białą laską. EksMagazyn pokazuje, jak wygląda codzienne życie przewodnika z psiego punktu widzenia...

EksMagazyn: Jakie cechy charakteru musi posiadać psi przewodnik?

Reklama

Bryś: - Pies przewodnik powinien być psem zrównoważonym, chętnym do współpracy z człowiekiem i do podporządkowania się jemu, ale jednocześnie odważnym, ciekawym świata i umiejącym przejawiać inicjatywę oraz podejmować decyzje.

Jak długo trwało twoje szkolenie?

- Od wczesnego dzieciństwa, tj. już w bardzo młodym wieku sprawdzano predyspozycje mojego charakteru do bycia psem przewodnikiem, a całość szkolenia trwała około półtora roku, z tym, że ostatni etap to już było szkolenie się razem z Asią, moją obecną niewidomą właścicielką.

Czego musiałeś się nauczyć?

- Musiałem nauczyć się mnóstwa rzeczy, a właściwie to uczę się przez całe życie, ponieważ moja praca z Asią to jest cały czas nauka. Chodzi o to, że Asia musi cały czas pracować ze mną i zwracać uwagę na ewentualne błędy w mojej pracy i korygować je. W przeciwnym razie moje umiejętności osłabną lub zanikną. Ale wracając do tego, czego musiałem się nauczyć: najpierw posłuszeństwo, czyli podstawowe komendy: siad, waruj, zostań, równaj itp., później była to socjalizacja, tzn. przyzwyczajałem się do warunków miejskich, do jazdy komunikacją, do tłumów, do różnych obiektów użyteczności publicznej, itp.

- Następne były typowe umiejętności psa przewodnika: zaznaczanie krawężników i schodów, poprzez zatrzymywanie się przed nimi, lub na pierwszym stopniu, jeśli są to schody w górę. Na schodach w górę zatrzymuję się przednimi łapami na pierwszym stopniu i Asia czuje jak się podnoszę, bo trzyma w ręku sztywny pałąk mojej uprzęży (tzw. szorek). Uczyłem się też odnajdywania przejść dla pieszych, przystanków, drzwi, wskazywania miejsc siedzących i przede wszystkim komend kierunkowych, czyli na przód (idź przed siebie), w lewo i prawo-prawo (skręć odpowiednio w lewo i w prawo).

Co sprawiło ci najwięcej trudności?

- Na początku trudne było dla mnie odróżnienie słów nazywających kierunki zakrętów. Dlatego komendy różnią się i wspomagane są jeszcze dodatkowo inną intonacją. My psy dość trudno zapamiętujemy słowa - łatwiej nam zapamiętać sytuacje i miejsca.

W jaki sposób trafiłeś do swojej niewidomej pani?

- Osoby niewidome chętne do współpracy z psem przewodnikiem przechodzą szkolenie informacyjno-kwalifikacyjne, na którym sprawdza się ich umiejętność poruszania się z białą laską i rozumienie przestrzeni, a także aktywność, predyspozycje charakteru, motywację itd. W egzaminie z poruszania się uczestniczy treser psa, który przygląda się temperamentowi i sposobowi chodzenia osoby niewidomej. Jest to dlatego ważne, żeby dobrze dopasować psa do jego przyszłego właściciela.

- Moja trenerka uznała, że dla Asi będę najlepszy, ponieważ jestem zrównoważony, potrafię chodzić i szybko i wolno, jestem uważny. Po pierwsze, podobni jesteśmy z Asią temperamentami, a po drugie, Asia ma pewne specjalne potrzeby (w związku z dziecięcym porażeniem mózgowym ma problemy z utrzymaniem równowagi i dlatego muszę bardzo wolno chodzić po schodach i uważać na nierównościach, a po płaskim terenie chodzimy szybko, a nawet bardzo szybko).

Czy od razu się polubiliście?

- Tak, pamiętam nasze pierwsze spotkanie. Asia też mówi, że nigdy go nie zapomni. Wspomina pierwszy moment, przywitania się z trenerką i odnalezienia mnie po trzymanej przez trenerkę smyczy. Pamiętam, że gdy na koniec spotkania Asia z trenerką piły herbatę, położyłem się na grzbiecie i pozwoliłem, by Asia smyrała mnie po brzuszku, bo było mi z nią dobrze i bezpiecznie.

Jak wygląda wasz wspólny dzień?

- Nasz wspólny dzień: najpierw wstaje Asia, robi sobie kawę i śniadanie, potem daje śniadanie mnie, następnie robi wszystko co musi, ubiera siebie, a następnie mnie (zakłada mi obrożę, długą smycz używaną na spacerach i kaganiec) i wychodzimy. Jako pies przewodnik nie mam ani obowiązku ani potrzeby noszenia kagańca w pracy, ale na spacerach noszę go, żebym nie zbierał resztek, które ludzie wyrzucają na trawniki. Ludzie myślą, że to pomoże zwierzętom, a to im szkodzi. Asia wychodząc zabiera ze sobą moje szorki i krótką smycz do prowadzenia. Po jakichś 20 minutach spaceru, w pobliżu przystanku, przebiera mnie w szorki, chowa długą smycz i białą laskę (musi się nią posługiwać, gdy ja jestem na spacerze na trawnikach) i kaganiec.

- Odnajduję przystanek, gdy przyjedzie autobus, wsiadamy do niego i jedziemy do Asi pracy. Doprowadzam ją do biura i wtedy zaczyna się mój słodki sen. Po pracy idziemy na spacer, a następnie znów Asia zakłada mi szorki i wracamy do domu. Po naszym osiedlu czasem spaceruję na smyczy, a czasem jeszcze idziemy robić zakupy. Na ostatni spacer wychodzimy ok. 21 i jest on długi, trwa 30-40 minut. Wtedy już tylko spaceruję i Asia dociera do domu z laską i ze mną na długiej smyczy, rzecz jasna.

W jaki sposób pokazujesz, że na drodze jest jakaś przeszkoda?

- To zależy, jeśli przeszkoda jest taka, którą należy ominąć, np. słupek, to go po prostu omijam, nie pokazując. Jeśli np. chodnik cały jest zastawiony przez samochód, to staję i czekam na Asi decyzję czy mamy wyjść na jezdnię czy wejść na trawnik, żeby go ominąć. Asia wtedy sprawdza laską przeszkodę. Jeśli natomiast przeszkodą są schody, to albo się zatrzymuję przed nimi (schody w dół), albo na pierwszym stopniu (schody w górę).

Nie masz czasem ochoty pobiec za jakimś kotem albo ładną suczką, którą spotkasz na swej drodze?

- Suczki specjalnie mnie nie interesują, ponieważ jestem sterylizowany. Psy czasem tak, zwłaszcza te, które chciałyby się bawić, ale profesjonalizm zwycięża. Asia tylko po moim zachowaniu poznaje, że widzę psa: merdam ogonem, popiskuję.

Czy pozwalasz, żeby głaskali cię inni ludzie?

- Ja pozwoliłbym chętnie, bo jestem pieszczochem, ale nie pozwala Asia. Nie można mnie głaskać ani rozpraszać w żaden inny sposób, ponieważ jestem psem pracującym i od dobrego wykonywania moich zadań zależy Asi zdrowie, a nawet życie, moje też zresztą.

Jak pomagasz swojej niewidomej pani w domu?

- W domu nie pomagam, mam wolne. Każda osoba niewidoma tak dobrze zna swoje mieszkanie, że nie potrzebuje w nim pomocy w poruszaniu się, a w innych rzeczach nie pomagam.

Nie tęsknisz czasem za innymi psami?

- Mam zaprzyjaźnione psy, z którymi się bawię w czasie wolnym. Z innymi nie bawię się, a w czasie pracy zupełnie je ignoruję.

Czy gdyby ktoś zaatakował twoją niewidomą panią będziesz jej bronił zębami czy wolno ci stosować tylko pokojowe metody?

- Nie, nie można łączyć zadań psa przewodnika i obronnego, bo, proszę sobie wyobrazić, przychodzi do Asi ktoś, kogo ja z jakiegoś powodu nie akceptuję i atakuję go, choć Asia go bardzo lubi. To samo mogłoby być kłopotliwe w urzędach i innych miejscach użyteczności publicznej.

Czy masz czasem wakacje?

- O, tak, oczywiście. Każdy mój wyjazd z Asią do jej rodziców to wspaniałe wakacje. Po pierwsze, dużo mniej tam pracuję, a po drugie, biegam sobie bez smyczy po ogrodzie i jestem przeszczęśliwy...

-----

Dziękujemy Joannie Witkowskiej za pomoc w realizacji wywiadu. Bryś został jej przekazany w 2011 roku przez Fundację "Vis Maior". Jest to organizacja wspierająca aktywność osób niewidomych, która założyła organizację córkę Fundację "Pies Przewodnik". Pies przewodnik to dla osoby niewidomej sto procent więcej niezależności, samodzielności i mobilności. Z psem przemieszcza się ona znacznie szybciej, pewniej i bezpieczniej niż z białą laską. Nie musi bowiem mozolnie badać przestrzeni, lecz korzysta ze zdrowych oczu psa, z jego umiejętności omijania przeszkód i doprowadzania do różnych punktów przestrzeni, schodów, przejść dla pieszych, itd. Mało tego, pies ominie nawet te przeszkody, których biała laska nie wychwyci, ponieważ znajdują się ponad ziemią. Fundacja "Pies Przewodnik" jest organizacją pożytku publicznego.  

www.piesprzewodnik.org.pl

 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje