Reklama

Reklama

Jak przestać okłamywać siebie?

Jesteśmy kłamcami. Wciąż oszukujemy samych siebie, bo to łatwiejsze niż stawienie czoła rzeczywistości. O tym, jak być ze sobą szczerym, jak zerwać z marazmem i ruszyć do przodu rozmawiamy z Adrianą Klos, psycholożką i psychoterapeutką, współautorką książki „Jak być szczerym ze sobą”.

Justyna Gul: - Dlaczego ludzie oszukują samych siebie?

Adriana Klos: - Czasem trudno nam zmierzyć się z rzeczywistością i uznać, ze tkwimy w miejscu, nie rozwijamy , a może nawet cierpimy. Stosujemy różne strategie, mechanizmy obronne, które z pozoru nas chronią, bo skonfrontowanie się z prawdą jest bolesne. Chronią jednak tylko pozornie, bo na dłuższą metę te strategie pozwalają nam trwać w sytuacjach, które wcale nie są dla nas dobre. Pozwalają uzasadniać złe decyzje lub brak decyzji i to, że nie sięgamy po coś, na czym naprawdę nam zależy.

Reklama

Jest Pani współautorką książki pt. „Jak być szczerym ze sobą?”. Do kogo adresowana jest ta książka?

Do każdego, bo wszyscy stosujemy mechanizmy obronne. Ale zwłaszcza do tych, którzy czują, że coś z ich życiem jest nie tak, ale bardzo się boją zmian i wolą trwać w tym, co znajome i wydaje się bezpieczne, choć czasami to naprawdę są złe sytuacje.

W jakich kwestiach okłamujemy się najczęściej?

- W bardzo różnych: udajemy, że nasz związek wcale nie jest taki najgorszy, albo że po co zmieniać pracę, przecież można trafić jeszcze gorzej, a tu chociaż ludzie sympatyczni. Że dzieciak jeszcze mały i dlatego go wyręczamy, a ten „mały” ma już czternaście lat i nie umie sobie sam kanapki zrobić. Ale w ten sposób radzimy sobie z poczuciem winy, niepewnością, trudnymi uczuciami.

Pisze Pani o mechanizmach obronnych, z których często korzystamy. Czy to po prostu nasza wygoda czy też proces mający na celu ochronę nas przed niebezpieczeństwem, chorobą?

To nie wynika z naszego wygodnictwa, raczej z lęku przez nieznanym, przed niewygodnymi uczuciami. Jeśli z wygody, to nieświadomie, bo my zwykle nie uświadamiamy sobie, że stosujemy te różne strategie. A zmiana to jednak trudny i żmudny proces, wymagający dużego wysiłku, Więc chronimy się przed trudem. Chcemy spokoju, ale to pozorny spokój.

Czy jesteśmy świadomi tego, że się oszukujemy?

No właśnie nie jesteśmy, robimy to automatycznie, żeby nie poczuć niewygodnych emocji, pod którymi ukryte są nasze niezaspokojone potrzeby, to, do czego tęsknimy. Dlatego warto być uważnym na siebie, uczyć się uważności i wszystko co robimy, robić z rozwagą. Patrząc, gdzie nas to prowadzi, czy to poprawia jakość naszego życia czy wręcz przeciwnie. Pomaga w tym praktyka uważności mindfulness, medytacje czy psychoterapia. Wiec na pewno można się tego uczyć, tylko trzeba chcieć.

W książce przywołane są sytuacje pokazujące, jak różne mogą być kłamstwa, którymi karmimy samych siebie. Pojawia się Weronika wciąż czekająca na ślub, Marta, która próbuje udawać, że awans, którego nie otrzymała, wcale jej nie obchodzi, czy Karol nieustannie mający nadzieję na powrót narzeczonej. Czy dla tych wszystkich osób jest jedna rada, która mogłaby pomóc im zaakceptować rzeczywistość i podjąć jakieś działania, zamiast tkwić w marazmie?

- Każdy jest inny, więc to zawsze są indywidualne kwestie. Ja jestem terapeutką, a terapia nie polega na poradach. Ale wiem, że czasem potrzebujemy wskazówki od naszych terapeutów, więc wybrałabym to, żeby nie ignorować żadnych uczuć, które się w nas pojawiają, nie wybierać tylko tych tzw. dobrych, przyjemnych. Trudne uczucia są równie ważne i droga do lepszego życia wiedzie właśnie przez smutek, ból, łzy i gniew. A zwłaszcza gniew nie jest doceniany. Złość jest wspaniałym uczuciem, które pokazuje nam, co w naszym życiu jest nie tak, na co się nie zgadzamy i w dodatku daje nam siłę, aby to zmieniać. Złość daje energię do działania. Korzystajmy z niej!

Czy samooszukiwanie się może być niebezpieczne?

Ze strachu tkwimy w złym otoczeniu, w złych relacjach, co często kosztuje nas dużo stresu, a czasem i zdrowia. Nie możemy rozwijać swojego potencjału. Zgadzamy się na przekraczanie naszych granic, bierzemy na siebie za dużo, co nas obciąża, tłumimy emocje, aby nie połapać się, na czym stoimy i ta energia uderza w nas samych. Czujemy się coraz mniej wartościowi,  nieudaczni, nie mamy motywacji do działania, coraz mniej nam się chce.

Konfrontowanie się z nieprzyjemną prawdą to umiejętność, którą nabywa się z wiekiem, pod wpływem doświadczeń? A może da się jej nauczyć? Czy lektura książki może w tym pomóc?

Życie na pewno wiele nas uczy. Nie zawsze udaje się długo utrzymywać fikcję naszego udanego życia: sypią się w końcu złe związki, stres w toksycznym miejscu pracy odbiera nam zupełnie radość, a często nawet zdrowie, więc w końcu musimy uznać prawdę i coś zmienić. Nie da się długo marnować cennej życiowej energii na podtrzymywanie zamków z piasku, domków z kart i innych iluzji. W końcu runą, a my musimy postawić nasze życie na solidniejszych fundamentach. Wierzę, że książka może trochę pomóc. Na pewno znajda się osoby, do których dotrze, coś w nich poruszy, wskaże kierunek. Czasem to już dużo.

A czy można działać prewencyjnie? Co robić, by nie wpaść w pułapkę pozornie wygodnego samooszukiwania się?

Pomaga kontakt ze sobą, rozumienie swoich potrzeb i emocji, przeżywanie wszystkich uczuć, troska o siebie, wybaczanie sobie błędów, bo każdy się myli i nie wymaganie od siebie zbyt wiele. Dobre traktowanie siebie zawsze pomaga, bo lepiej o sobie myślimy, bardziej w siebie wierzymy, możemy się na sobie oprzeć. I na innych, bo wtedy budujemy lepsze kontakty z ludźmi. A wówczas już zawsze sobie poradzimy z trudnościami w życiu, choćby nie wiem co. To jest najważniejsze przekonanie. A że czasem będzie trudno, to jest pewne. Takie jest życie.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

 

INTERIA.PL/materiały prasowe

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: kłamca | Kłamstwo | psychologia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje