Reklama

Reklama

Joanna Gutral: „Wpadliśmy w pułapkę toksycznej pozytywności”

W czasach pandemii relacje z przyjaciółmi stały się dla nas na wagę złota. Dla wielu osób utrudniony kontakt z najbliższymi może być stresujący i mocno obciążający psychicznie. W rozmowie z psycholożką i psychoterapeutką poznawczo-behawioralną, Joanną Gutral, dowiadujemy się, jak radzić sobie ze stresem i samotnością, a także dlaczego oglądanie serialu "Przyjaciele" - może być w tym bardzo pomocne.

Karolina Iwaniuk: Pandemia pokazała nam, jak bardzo ważne są dla nas kontakty z bliskimi osobami, czy to z rodziną, czy z przyjaciółmi. Dlaczego przyjaźń jest tak istotna w naszym życiu? 

Joanna Gutral: - Przyjaźń pozwala nam budować poczucie przynależności i sensu, a uczucie przynależności jest jedną z najważniejszych w życiu człowieka wartości i potrzeb psychologicznych. W przyjaźni możemy nie tylko celebrować dobre momenty, ale dzielić troski i smutki. Taka bliskość emocjonalna z drugim człowiekiem redukuje stres i napięcie. Możemy zadzwonić do przyjaciółki, żeby podzielić się jakimś zmartwieniem i wtedy obniżamy swój poziom napięcia. Badania neurofizjologiczne pokazują, że osoby, które utrzymują kontakty społeczne, żyją średnio o 15 lat dłużej. Są otoczone bezpiecznymi sieciami wsparcia i takie osoby dużo rzadziej, lub dużo później zapadają na demencję. Człowiek jest istotą społeczną, zwierzęciem stadnym, więc nam ci "inni" są potrzebni do budowania poczucia bezpieczeństwa i akceptacji. Przy przyjacielu nie muszę nikogo udawać, nie muszę być najmądrzejsza i najpiękniejsza. Nie muszę niczego udowadniać. 

Reklama

Jak w tym trudnym dla nas wszystkich czasie, ludzie mogą radzić sobie z samotnością, odcięciem od przyjaciół?

- WHO apelowało, żeby nie nazywać tej izolacji "społeczną" a dystansem fizycznym. Chcielibyśmy usiąść na kanapie z przyjaciółką - teraz jest to niemożliwe, ale to nie oznacza, że nasza relacja emocjonalna musi osłabnąć. Mamy technologię, nie musimy pisać listów. Korzystajmy z możliwości połączenia, z wideorozmowy. To jest zupełnie coś innego, niż pokazywanie życie w mediach społecznościowych, gdzie wszystko jest wyidealizowane i piękne. W bliskiej relacji, nawet dzwoniąc czy pisząc do przyjaciółki, mogę jej powiedzieć, że się martwię, że się boję i może okazać się, że ona przeżywa dokładnie to samo w tym momencie. To bardzo łączy. 

Na szczęście te media społecznościowe też już zaczęły się zmieniać. Ludzie coraz częściej decydują się na wyjawienie we wpisach trudnych dla siebie przeżyć i sytuacji, a także pokazują zdjęcia, które przedstawiają prawdziwe życie, prawdziwe ciało człowieka bez obróbki graficznej. To też wpływa na dzisiejsze relacje? 

- Wpadliśmy w pułapkę toksycznej pozytywności. Super się ogląda to, że ktoś jest na Zanzibarze i ma piękną figurę, ubrania, życie. Może nam się wydawać, że ta osoba nie śpi, bo ciągle robi coś tak fascynującego. Tylko tak nie wygląda życie, to jest autoprezentacja. Teraz kiedy my zaczynamy pokazywać życie, to również obniżamy nasz poziom napięcia. To także jest magia "Przyjaciół". Mimo, że serial pojawił się w 1994 roku i wiele od tego czasu się zmieniło i sporo wątków się zdezaktualizowało, to jednak pojęcie naturalności, normalności, akceptacji są uniwersalne i trudno je zdezaktualizować. 

Serial "Przyjaciele" gości na naszych ekranach od 1994 roku i widzowie bardzo chętnie powracają do tej propozycji. Teraz znów serial pojawi się na antenie HBO GO. Od 15 kwietnia dostępne są na platformie wszystkie odcinki "Przyjaciół", co spotkało się z wielkim entuzjazmem widzów. Dlaczego ludzie tak chętnie wracają do tego serialu?

- Jest to pozycja rozrywkowa i uniwersalna. "Przyjaciele" to jest chyba najbardziej pluszowa i bliska wersja przyjaźni, jaka może być pokazana w popkulturze i wydaje mi się poniekąd, że to był pierwszy serial, który tak bardzo wprost mówi o relacjach. Pokazał je nie na poziomie ultradramatycznym, tylko wypośrodkował to, dzięki czemu łatwo nam jest z tym przekazem zindetyfikować się. 

Zidentyfikować z poszczególnymi postaciami? 

- Tak, wielu z nas ma przyjaciela, którego kochamy, ale gada głupie rzeczy, lub przyjaciela, który jest naukowym szaleńcem i lepiej z nim nie poruszać niektórych tematów, bo się wkręci i nas zanudzi. Niektórzy mają w swoim kręgu kogoś, kto ma niewyparzony język i powie coś raptownie lub przyjaciółkę, która ma olbrzymi urok osobisty, ale czasami podejmuje nietrafione, życiowe decyzje. Możemy znaleźć w tym serialu, w jego fabule, w bohaterach pewne elementy, z którymi może się identyfikować. Rozstanie, zawód miłosny, trudności w pracy, trudności w podjęciu decyzji, trudne relacje z rodzicami, z rodzeństwem. Nawet jeżeli nie identyfikujemy się z postaciami, to z sytuacjami już tak. 

Chyba mało kto nie wie, kim jest Rachel, Monica, czy Joe... 

- Fani serialu chcieliby być np. Rachel, czy Monicą. Teraz rozmawiamy i ja mówię "z charakteru jestem Monicą" i pani wie, co mam na myśli. To pokazuje jak głęboko to się zakorzeniło w naszą popkulturę. 

Teraz nastały pandemiczne czasy, czasy w których nie możemy spotykać się z dużym gronem przyjaciół, a nawet z tymi najbliższymi ciężko nam się zobaczyć. Co takim osobom, które są w tym momencie ograniczone w kontaktach interpersonalnych , daje oglądanie "Przyjaciół"? 

- Jeszcze do niedawna ten serial można było obejrzeć gdzie indziej i kiedy się kończył, wielu z nas przeżywało pewnego rodzaju stratę. Moja teściowa wówczas zażyczyła sobie wszystkie sezony na DVD. Ja myślę, że to obrazuje, jak bardzo to jest dla nas wspierające. Dlaczego? Ponieważ te odcinki są krótkie, mają charakter humorystyczny, a jednocześnie nie jest to odrealnione. Jest to szybki wentyl bezpieczeństwa. Nie mamy teraz work-life balance, nie mamy kontaktu z ludźmi, więc kiedy włączę sobie te 20 minut rozrywki do obiadu, czy w trakcie przerwy od pracy, to trochę zejdzie ze mnie napięcia. "Przyjaciele" także pokazują, że będę dla ciebie, nieważne, czy będziesz w dobrej, czy złej formie, jak możemy usłyszeć w czołowej piosence serialu "I’ll be there for you". To tam pokazana jest ta ultraakceptacja. My tej akceptacji chcemy i potrzebujemy. I nawet obserwując to w serialu, jesteśmy w stanie powiedzieć, że jest to świat akceptujący. To daje nam poczucie bezpieczeństwa. Można ten serial odbierać po prostu jako czystą rozrywkę - obejrzałam sobie coś, co jest przyjemne, ale jest przyjemne, bo ukazuje barwy autentycznej, bliskiej relacji.  

"Przyjaciele" otworzyli sporo możliwości w świecie serialowym. Przedstawiają zwykłe rzeczy, sytuacje, kłopoty, trudności, miłość. Dlaczego ludzie tak bardzo lubią patrzeć na takie normalne, zwyczajne życie w serialach? 

- Wszyscy doświadczamy tego w życiu codziennym i widząc to samo na ekranie, normalizujemy takie sytuacje. Kiedyś pokazywane były wyidealizowane obrazki w filmach i serialach, panie budziły się w pełnym makijażu. To sprawiało, że myśleliśmy "co jest nie tak w moim życiu, że ja nie wyglądam tak pięknie", albo "dlaczego mnie nie spotyka taka miłość". W momencie kiedy ten trend się odwrócił, okazało się, że my wszyscy chcemy to oglądać, bo "ja też tak mam". Każdy z nas idzie czasem na nieudaną randkę, palnie głupotę, czy ugotuje coś totalnie beznadziejnego. Taki serial, to jest nasze lustro.                

*Wszystkie odcinki serialu "Przyjaciele" są dostępne w HBO GO. 

***
Zobacz również: 

Przekaż 1% na pomoc dzieciom - darmowy program TUTAJ>>>     

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje