Reklama

Reklama

Moja matka psychopatka

"Obecność Matki w moim życiu nieco spłowiała, lecz nie znikła całkowicie (...) Chociaż fizycznie jest dla mnie nieobecna, to nadal tu jest, niczym niewyraźne, ciemne smugi dymu po zdmuchnięciu zapałki."*

Relacja matki i córki. Relacja mająca wielkie znaczenie dla dziewczynki, która w przyszłości stanie się kobietą. Matka jest pierwszym wzorem do naśladowania dla córki. To z nią dziewczynka identyfikuje się i uczy się od niej wielu ról życiowych. Ona staje się w pierwszych latach wzorem kobiecości. To ona uczy miłości, szacunku do siebie i poczucia godności. To ona jest osobą dającą poczucie bezwarunkowej miłości i bezpieczeństwa. Związek z matką daje dziewczynce przeogromną siłę, którą będzie mogła wykorzystać w dorosłym życiu. Dzięki niej z podniesioną głową i poczuciem wartości będzie kroczyła odważnie w swoje dorosłe życie i spełniała marzenia. 

Reklama

"W moim śnie Matka przygląda się, jak tonę. Stoi nade mną, głowę przechyla w bok, a ja wpatruję się w nią spod powierzchni wody i widzę, że na mnie patrzy. Jej obraz jest mętny, jakbym widziała ją przez mgłę. Napotykam jej wzrok."*

Matka i córka to temat rzeka. Każda z nich ma swoją historię. Niejednokrotnie piękną i nacechowaną niepowtarzalnością, subtelnością, troską, delikatnością i odpowiedzialnością. A czasami bolesną, trudną i niezrozumiałą. Nie każdej młodej kobiecie matka kojarzy się z kimś, kto kochał, wspierał, dodawał otuchy. Ta relacja może być trudna i odcisnąć bolesne piętno, które będzie dawało o sobie znać niekiedy przez całe życie. Bywa ona czasami naznaczona przeogromnym i niewyobrażalnym wręcz cierpieniem. Niejednokrotnie młode dziewczyny dorastają pod skrzydłami toksycznych kobiet  i ponoszą koszty związane z niedojrzałością do macierzyństwa spowodowaną na przykład ranami powstałymi w przeszłości.

"Często bywała okrutniejsza, niż potrafiłam sobie wyobrazić. W jej zachowaniu brakowało stałości, jakiegokolwiek wzoru, który mogłabym prześledzić. Byłam zawsze spięta. Gdy stawała się dla mnie miła, miałam poczucie winy, pewność, że to ja jestem problemem. Czy mój brak zaufania nie był przejawem paranoi? Czy moje podejrzenia nie były wredne? Czy nie potrafiłam dostrzec, że mnie kochała? Czasem gdy się odwróciłam, przyłapywałam ją na wpatrywaniu się we mnie, a wyraz jej twarzy wyprowadzał mnie z równowagi. Nie odwracała wzroku, kiedy na nią patrzyłam, nadal mi się przyglądała, jej oczy błyszczały, a wargi były zaciśnięte w cienką kreskę. Zdarzało się też, że widziałam, jak mi się przygląda z miną, która wyrażała coś, co można opisać tylko jako nienawiść - ten rodzaj nienawiści, który wykrzywia człowiekowi twarz i zaciska usta. Gdy zauważała, że na nią patrzę, podchodziła do mnie, kładła mi dłonie na policzkach, całowała w czoło i mówiła: 'Moja kochana dziewczynka, tak bardzo cię kocham'.*

Relacja matki i córki nie zawsze jest łatwa, nie zawsze jest idealna. Niekiedy matka ma oczekiwania, które należy spełniać, by zasługiwać na miłość i akceptację. Jest osobą krytykującą, oceniającą, porównującą, dołującą. Ale czasami płaszczyzna pomiędzy matką a córką nacechowana jest nie tylko wielkim bólem, ale wręcz.... Są relacje, które nawet ciężko nazwać trudnymi. Bywają domy, gdzie dziewczynki dorastają w cieniu potwora, gdy matka jest psychopatką.

"Wiedziała dokładnie, co powiedzieć, za które sznurki pociągnąć, jakich komplementów pragnie rozmówca, i zawsze spełniała oczekiwania. Ze mną też tak postępowała: obsypywała mnie pochwałami i prezentami, sprawiała, że czułam się wyjątkowa, aby chwilę później cofnąć wszystko. W sekundę potrafiła wyczuć słabość. Odsłoń czułe miejsce, okaż wrażliwość, a rozerwie cię na strzępy. Jej głos był słodki, ale słowa ostre jak brzytwa. Uwielbiała czułe słówka. Bywałam jej 'kochaniem', 'miłością', 'słodziutkim aniołkiem' albo 'pieprzoną suką', 'głupią dziwką', 'smutną katastrofą z przeszłości'.  Byłam jej 'serduszkiem', 'kwiatuszkiem', 'miłością jej życia', ale też 'zdzirą', 'zbokiem', 'karaluchem czekającym na zgniecenie'. W jednym tygodniu była moją najlepszą przyjaciółką, uczyła mnie malować, czytała mi ulubione bajki, wydawała setki dolarów na sprzęt do pieczenia, żebyśmy mogły razem piec ciasta, w następnym nawet się do mnie nie odzywała. Chodziłam za nią po domu jak pies, błagałam, żeby mi powiedziała, co zrobiłam źle. 'Skoro nie wiesz - mówiła z gorzkim uśmiechem - to ja ci nie powiem' (...) Ujrzenie prawdy zajęło mi dużo czasu, ale nie mam wątpliwości, że jedyne, co mogłam zrobić, to uciec i nigdy nie oglądać się za siebie. Taką też radę dam każdemu, kto znalazł się w podobnej sytuacji: jeśli koś cię skrzywdzi, manipuluje tobą, wzbudza w tobie strach, pozbądź się go. Wiedz, że to nie twoja wina, i nigdy nie pozwól, by ktoś pozbawiony sumienia przekonał cię o twojej bezwartościowości. I nie żałuj go. Nie możesz zbawić kogoś, kto nie może zostać zbawiony".

*Fragment  pochodzą z książki O. Rayne "Moja matka psychopatka", Wyd. Znak, 2021

Dla Interia.pl: autorki bloga PsychologiaPrzyKawie.pl

***
Zobacz więcej! 

Psychologia przy kawie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje