Nie rodzimy się z odpornością psychiczną

Dawne rytuały wiosennych porządków oznaczały odnowę, ale również rytuał oczyszczenia, wprowadzenia ładu w naszą rzeczywistość - przyznaje dr Joanna Heidtman. Zatem sprzątanie może okazać się medytacją dla zabieganych.

PAP Life: Spotykamy się z czymś, co jest znakiem naszych czasów - "przebodźcowaniem", mimo że w takiej codziennej praktyce mówi się o minimalizmie. Jak znaleźć środek w zderzeniu tych dwóch rzeczywistości?

Reklama

Dr Joanna Heidtman: Można powiedzieć, że ten nadmiar bodźców i ich różnorakość, który można powiedzieć, że nas atakuje, nie jest kwestią trendów, jest związana z rozwojem cywilizacyjnym, technologicznym, mobilnym trybem życia i tym wszystkim, co jest znakiem naszych czasów. Być może ten trend minimalistyczny, który jest w kontrze, jest swego rodzaju odpowiedzią na to. Czasem wręcz ekstremalną. Pytanie czy możemy znaleźć drogę środka, bo na ten minimalizm nie każdy, nie zawsze, może sobie pozwolić.

Kluczowe jest nasze indywidualne podejście i umiejętność radzenie sobie z tym stresem. Po pierwsze, czy możemy ograniczyć ten hałas wokół nas - nie na każdy musimy się zgodzić, nie na każdy musimy się wystawiać. Czy możemy sobie stworzyć strefę większej harmonii i ciszy. W końcu nie bez powodu mówimy o domowym zaciszu. To ma być taka strefa, w której od tych bodźców się odcinamy, w której będzie panował nasz własny porządek.

Dom może być odzwierciedleniem naszych emocji?

- Jeśli jesteśmy bardzo zabiegani, to czasem ten chaos wdziera się również do naszego domu - musimy szybko wyjść, szybko się przygotować. Co ciekawe, badania wskazują, że osoby, które określiły swój dom, jako chaotyczny, zabałaganiony z nadmiarem różnych sprzętów, przedmiotów, kiedy były badane, miały w swojej krwi większy poziom hormonu stresu. Co oznacza, że nieuporządkowana przestrzeń zaczyna oddziaływać na naszą psychikę. Niektórzy wskazują, że sam proces sprzątania powoduje, że reguluje się oddech, relaksuje się ciało i umysł. Stąd obserwuję, że dawane rytuały wiosennych porządków obecne w społecznościach oznaczały odnowę, ale również rytuał oczyszczenia, wprowadzenia ładu w naszą rzeczywistość, która, czy to mówimy o pracy, czy o tempie życia, zawsze będzie wprowadzać chaos. My mamy stać na straży tego, żeby ten chaos nas nie zalał.

Czy nie jest tak, że zaprowadzanie porządku daje nam poczucie pewnej kontroli nad otoczeniem, nad którym nie zawsze mamy kontrolę?

- Tu psychologowie i wiele przeróżnych badań pokazuje, że coś, co nazywa się poczuciem wpływu, kontroli nad tym, co dzieje się z nami, wokół nas, jest kluczowe żeby człowiek mógł działać skutecznie. Jest kluczowe dla jego odporności na bodźce stresowe, jest istotne dla tego żeby był efektywny, wytrwały w dążeniu do różnych celów. Jego odwrotnością jest bezradność, kiedy chaos wdziera się w nasze życie poczucie, że to nie my kontrolujemy, to rzeczywistość kontroluje nas. W ekstremalnym przypadku prowadzi to do syndromu bezradności. Kiedy zbyt dużo rzeczy wokół wdziera się w naszą rzeczywistość przestajemy temu stawiać opór i tracimy poczucie kontroli. Co jest bardzo niebezpieczne dla naszego zdrowia psychicznego, a dalej również fizycznego.

Od pewnego czasu można zauważyć pewną tendencję - do niedawna cała nasza uwaga skupiała się na aspekcie cielesnym: dieta, ćwiczenia - dziś coraz mocniej akcentuje się wagę zdrowia psychicznego.

- Jest to znak naszych czasów i ta tendencja będzie się nasilać. Przeróżnego rodzaju kłopoty z naszą psychiką stały się może nie tak rozpowszechnione jak epidemie chorób fizycznych, ale kiedy już mówimy o chorobach spowodowanych stresem, czyli psychofizycznych, to zaczyna być już problematyczne na skalę społeczną. Można powiedzieć, że prawdopodobnie coraz więcej instytucji zajmujących się dobrostanem człowieka, jego zdrowiem, będzie kładło większy nacisk na tę odporność psychiczną i nauczenie się funkcjonowania w tym trudnym życiu w taki sposób, który będzie nam służył. Wielu z tych rzeczy trzeba się nauczyć, nie rodzimy się z odpornością na psychiczną.

Wiele mówi się o radzeniu sobie ze stresem, o walce z nim, ale przecież on jest nam potrzebny. Jak zatem wykorzystać ten stres w sposób, który będzie nam służył, a nie paraliżował?

- To już jest bardziej zaawansowana szkoła. Proszę sobie wyobrazić taką sytuację w której ma pani sieć bliskich, na których może pani bezgranicznie polegać; pilnuje pani balansu między wysiłkiem, a regeneracją, ten balans zachowuje panie również między wysiłkiem psychicznym, a fizycznym; ma pani wpływ na takie zorganizowanie miejsca pracy, miejsca w którym pani mieszka, w sposób, który zapewnia względny komfort. Zapewnienie równowagi w tych czterech obszarach powoduje, że możemy wystawiać się na różne wyzwania, które przed nami stawia życie. Te cztery czynniki są konieczne i sprawiają, że możemy wziąć na siebie więcej. To jest pewna mądrość, technika i pewne działania, których trzeba się nauczyć robić codziennie.

Rozmawiała: Monika Dzwonnik (PAP Life)

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje