Szczęśliwa rodzina przy świątecznym stole. To możliwe!

Boże Narodzenie najczęściej spędzamy w gronie rodzinnym. Jednak nie zawsze nasze relacje są idealne. Co zrobić, żeby w święta nie było między nami spięć?

Na listy naszych czytelniczek odpowiada psycholog i coach Marta Iwanowska-Polkowska z Manufaktury Rozwoju, prywatnie mama Tymka (8 lat) i Roszka (6 lat).

Reklama

W Wigilię zazwyczaj spotykamy się całą rodziną przy stole u moich rodziców. Zawsze dajemy sobie prezenty. Ale w tym roku jest to dla nas naprawdę duży problem. Nie stoimy finansowo najlepiej. Spłacamy kredyt, pomagamy "ustawić się" córce. Nie wiem, co zrobić. Nie mogę przecież nie pojechać na święta. (Karolina z Brodnicy)

Warto dużo wcześniej poruszyć ten temat. Zadzwoń do rodziców i zaproponuj, żeby umówić się na zakup prezentów do określonej kwoty albo w ogóle na podarunki tylko dla dzieci. Być może taka zasada obniżenia kosztów będzie służyła wszystkim, tylko do tej pory nikt nie miał odwagi podjąć tego tematu. To naturalne, że kiedy rodzina się rozrasta i nagle trzeba kupić prezenty, nawet drobiazgi, dla 20 osób, to może stanowić problem. Twoja propozycja na pewno nie spotka się z dezaprobatą rodziny. Ważne jednak, żeby wszyscy się do niej zastosowali. Może warto tylko złożyć się wspólnie na upominek dla nestorów rodu? Na pewno nie warto z tego powodu rezygnować ze wspólnych świąt.

Wigilia jest zawsze u nas w domu. Uwielbiam te spotkania i uroczysty nastrój, ale zawsze jestem tak bardzo zmęczona, że po wszystkim najchętniej wzięłabym tydzień urlopu. Chciałabym, żeby choć raz ktoś inny przejął pałeczkę i zorganizował święta, ale jakoś nie ma chętnych. Co zrobić? (Katarzyna z Grójca)

Zastanów się, czy dawałaś bliskim odpowiednio jasne sygnały, że jesteś zmęczona. Czasami rzeczywiście jedna osoba robi święta, bo tak się już utarło, a inni nawet nie pomyślą, że mogłoby być inaczej. Domyślam się, że oczekujesz, że ktoś zauważy twoje zmęczenie i zaproponuje rozwiązanie. Może nawet robiłaś jakieś małe sugestie. Niestety żyjemy tak szybko, że wielu rzeczy po prostu nie dostrzegamy. Dlatego powiedz wprost siostrze, mamie, ciotce: "Powiększyła nam się rodzina, nie dam rady zorganizować w tym roku Wigilii" albo "Jestem już zmęczona, nie mam siły, mam problemy finansowe". Nie obawiaj się powiedzieć, w czym jest problem. A może czasem wystarczy, że reszta rodziny bardziej zaangażuje się w pomoc? Możesz powiedzieć, że święta nadal mogą być u ciebie w domu, bo masz największy stół i wszyscy się zmieszczą, ale potrzebujesz pomocy: w przygotowywaniu potraw, pieczeniu ciast, zakupie produktów, napojów, dekorowaniu stołu. I wtedy zróbcie te święta u ciebie, ale wspólnie.

Jestem po rozwodzie, mam dwoje dzieci i oboje z byłym mężem mamy nowych partnerów. To nasze pierwsze święta patchworkowe, ale nie wyobrażam sobie wspólnej kolacji przy stole. Jak je zorganizować? (Klaudia z Warszawy)

Jeżeli emocje związane z rozstaniem są świeże i mocne, to może lepiej umówić się na to, że jeden dzień świąt dzieci spędzą z wami, a drugi z tatą. Czy siedząc przy jednym stole będziecie w stanie cieszyć się świętami? Jeśli odpowiedź brzmi jednoznacznie "nie", to nie warto tego robić nawet dla dobra dzieci. One to wyczują i atmosfera może być nie do zniesienia. To ma być fajny czas dla nich, dlatego może lepiej, gdy spędzą go miło jednego dnia tylko z mamą i jej rodzicami, a drugie tylko z tatą i drugimi dziadkami. Kto powiedział, że Wigilia ma być tylko jedna i tylko 24 grudnia? Mogą być dwie, równie wyjątkowe. Nie przywiązujcie się do tego, że tylko ten jeden dzień jest specjalny i magiczny. Wszystko zależy od was. Jeżeli jednak zdecydujecie się na wspólne spotkanie przy stole, ustalcie wcześniej zasady: nie krytykujemy, nie wyciągamy starych spraw, nie dogryzamy sobie, nie kłócimy się przy dzieciach.

Każdego roku na święta dostajemy drogie prezenty od znajomych. Nie stać nas, żeby się odwdzięczyć. Mówiłam im, że źle się z tym czujemy, ale oni twierdzą, że dla nich to nie jest problem. Co mam im powiedzieć? (Anna z Olsztyna)

Jeżeli rzeczywiście ktoś nas obdarowuje prezentami, ma dobre intencje i nie oczekuje wzajemności, warto uszanować ten gest. Jeżeli powiedzieliśmy o tym, że nie jesteśmy w stanie się zrewanżować, a mimo to otrzymujemy kolejny prezent, może to świadczyć o tym, że wasza relacja jest dla nich ważna i twoja przyjaźń jest tym "odwzajemnieniem". Czasami bliscy nie potrafią inaczej okazywać sympatii. Drogie prezenty są dla nich jednoznaczne z komunikatem "jesteś dla mnie ważna". Jeżeli tak jest, nie oceniajmy tego. Warto przyjąć podarunki i podziękować. Asertywność to także umiejętność przyjmowania.

To pierwsze święta po śmierci mojego taty. Jak powinniśmy je spędzić z mamą i braćmi? Może zrezygnować ze wspólnego świętowania i gdzieś wyjechać? (Kamila z Lublina)

Warto dużo wcześniej porozmawiaj z bliskimi, co będzie dla was najlepsze, czego potrzebujecie w tym czasie. Może pragniecie świąt takich, jak do tej pory, w rodzinnym domu, z całym ryzykiem wzruszeń i wspomnień? A może chcecie po prostu zadbać o siebie, nie skupiać się na obrzędach, tylko pobyć razem gdzieś w innym miejscu, w innym mieście? Ważne, żeby porozmawiać z mamą i zapytać, czego ona chce. Powiedzcie: "Zrobimy tak, jak będziesz chciała. Ty zdecyduj, my chcemy spędzić czas z tobą, gdziekolwiek powiesz". Nie jest ważne, co inni powiedzą, ale to, jak przetrwacie ten czas. Czasami nie jesteśmy w stanie zmierzyć się z radością innych osób podczas świąt, dlatego nie chcemy się z nimi spotykać. Warto jednak wyjaśnić, że wasza decyzja nie jest wycelowana w rodzinę, po prostu to dla was trudny czas i próbujecie jakoś się z nim zmierzyć. Przede wszystkim bądźcie razem z braćmi i mamą, bo to jest najważniejsze.

Moja mama pokłóciła się ze swoją siostrą, która zawsze jest u nas na Wigilii. W tym roku ja organizuję kolację wigilijną. Mama kategorycznie twierdzi, że mamy jej nie zapraszać. Uważam, że tak nie można. Czy próbować je pogodzić na siłę? (Iwona z Malborka)

Zadzwoń do obu i powiedz, że jesteś w trudnej sytuacji: "Chciałabym zaprosić was na Wigilię, ale to może powodować kłótnie i nie wiem, co w tej sytuacji zrobić. Jest mi przykro. Czy możecie rozwiązać tę sytuację?". Aranżowanie spotkań i godzenie kogoś na siłę nigdy nie wychodzi. To powinno wyjść od nich. Najgorsze, co możemy zrobić, to nie powiedzieć pierwszej, że przyjdzie druga i odwrotnie. Gdy zobaczą się na Wigilii, pokłócone i nieprzygotowane na to spotkanie, może być tylko gorzej. Pamiętajmy, że te święta są dla szerszej grupy osób: dzieci, braci, kuzynów. Konflikty nie są mile widziane. I to nie jest tak, że tego dnia w magiczny sposób wszystkie kłótnie znikną. Na tym trzeba popracować dużo wcześniej. Zastanówcie się wspólnie, co zrobić.

Marzę o tym, żeby chociaż raz wyjechać na święta w góry i uniknąć całego tego zgiełku, kupowania i sprzątania. Marzę, aby cieszyć się obecnością najbliższych, a nie stać przy kuchni. Jednak rodzice i teściowie nie wyobrażają sobie takiego scenariusza. Co zrobić? (Kinga z Grudziądza)

Czy otwarcie rozmawiałaś na ten temat ze swoimi bliskimi? Powiedziałaś wyraźnie, że jesteście zmęczeni, macie bardzo mało czasu dla dzieci, dla siebie, a podczas świąt często w natłoku obowiązków więcej czasu spędzasz w kuchni niż z rodziną? Mam wrażenie, że często sami tworzymy takie błędne scenariusze i od razu wiemy, co pomyślą inni. Tymczasem ta decyzja nie jest wymierzona ani w rodziców, ani w ciotki czy braci. Po prostu w tym roku macie taką potrzebę, chcecie pobyć sami, tylko ze swoimi dziećmi. Jeśli uda wam się wyjechać w święta, warto potem odwiedzić rodzinę albo zrobić to wcześniej, by pokazać, że nam na nich zależy. Porozmawiaj z mężem i zdecydujcie, co jest najlepsze dla was i dla dzieci.

Nasi rodzice mieszkają bardzo daleko. Są daleko od nas i daleko od siebie nawzajem, właściwie w dwóch różnych zakątkach Polski. Więc my święta praktycznie spędzamy w samochodzie, a jeszcze te wcześniejsze kłótnie, do kogo pojedziemy tym razem na Wigilię. Zawsze ktoś jest niezadowolony. To jest męczące. Jak to rozstrzygnąć? (Lidia z Poznania)

Rozwiązań jest kilka. Jeśli rodzice są w stanie do was przyjechać, to wy przygotujcie Wigilię w tym roku. Jednak będziecie musieli liczyć się z tym, że rodzice zostaną u was kilka dni z racji dużych odległości. Dzieci nareszcie spędzą dużo więcej czasu z dziadkami! Możecie też wprowadzić system naprzemienny. W tym roku Boże Narodzenie u jednych, a Wielkanoc u drugich, a w przyszłym roku odwrotnie. Może być też tak, że jedni mieszkają jednak trochę bliżej i do nich bezpieczniej będzie pojechać zimą, zwłaszcza, gdy drogi są zaśnieżone, a drugich odwiedzać w Wielkanoc, kiedy łatwiej będzie podróżować. Tak naprawdę wszystko zależy od tego, jak to sobie sami poukładacie.

Moja szwagierka kupuje naszym dzieciom zabawki, których ja nie toleruję: pistolety, gry pełne przemocy, a dla mojej córki kosmetyki. Syn ma 6 lat, a córka 12. Uważam, że są zbyt mali na takie prezenty. Jak z nią porozmawiać, żeby jej nie urazić? (Kornelia z Wałbrzycha)

Na pewno nie rób szwagierce nieprzyjemnych uwag podczas Wigilii. Zadzwoń wcześniej i powiedz, że doceniasz to, że zawsze kupuje twoim dzieciom prezenty. To wiele dla ciebie znaczy. Ale wypracowaliście w domu pewne zasady dotyczące zabawek związanych z przemocą i chciałabyś się ich trzymać. Powiedz też, że w tym roku syn napisał list do świętego Mikołaja i jeśli szwagierka nadal chciałaby sprawić mu przyjemność, możecie wspólnie zrealizować jego marzenie. Podobnie z córką, która od dawna wspomina o nowej bluzce, torebce... Prawdopodobnie ona ma dobre intencje i bardzo angażuje się w wybieranie prezentów, więc wystarczy jej tylko coś podpowiedzieć. Możesz zasugerować także, że syn lub córka zbierają pieniądze na nową hulajnogę albo rolki. Warto jednak potem zadzwonić i powiedzieć, na co przeznaczyliście tę kwotę. A jeśli szwagierka ma trudny charakter i zawsze wie lepiej, to czasem trzeba odpuścić, otrzymane prezenty szybko schować i zająć dzieci czymś innym.

Moja rodzina jest dość kłótliwa i podzielona pod względem poglądów politycznych. Często dochodzi do spięć przy okazji rodzinnych spotkań. Co zrobić, by nie dopuścić do kłótni w tę Wigilię? (Ewa z Częstochowy)

Jeśli rzeczywiście przy każdej okazji dochodzi do sprzeczek, warto wcześniej ustalić, że nie poruszamy przy stole tematów związanych z polityką. Jest tyle rzeczy, o których warto rozmawiać. Można powspominać, przeglądać fotografie, zapytać bliskich o to, co wydarzyło się w tym roku, z czego są dumni. Rozmowy o polityce bywają męczące i emocjonalne. Zazwyczaj prowadzą do podziałów i konfliktów, bo żadna ze stron nie ustąpi i nikt nikogo nie jest w stanie przekonać do swoich racji. Dlatego w święta taka dyskusja nie ma sensu. Warto poprosić, by taka sugestia wyszła od najstarszych członków rodziny, wtedy jest szansa, że wszyscy wezmą ją pod uwagę.

Siostra mojej mamy ma trudny charakter. Bardzo lubi krytykować innych. Nie zdarzyło się, żeby coś jej u mnie smakowało. Nie mam siły słuchać, jak marudzi przy wigilijnym stole. Czy mogę jej jakoś zwrócić uwagę? (Hanna z Białegostoku)

Możesz spróbować zwrócić jej uwagę, odnosząc się do tego, co czujesz: "Jest mi przykro, gdy wciąż krytykujesz to, co robię. Bardzo się staram, żeby przygotować kolację wigilijną." Jeśli jej zachowanie jest zauważane przez wszystkich gości, warto znaleźć sobie sprzymierzeńców i poprosić ich o wsparcie. Taka informacja zwrotna od większej grupy osób może zadziałać. Warto także zaangażować tę osobę do pomocy, poprosić o przygotowanie dania, które najbardziej lubi i chciałaby się nim pochwalić. Innym rozwiązaniem jest po prostu nie zwracanie uwagi na jej krytykę i uczulenie dzieci, by nie przejmowały się niemiłymi uwagami. Brak odzewu odbierze jej całą satysfakcję. Możesz rozważyć także, by nie zapraszać niemiłego gościa na Wigilię i spotkać się z nią w innym terminie. W końcu Boże Narodzenie to święta rodzinne, pełen miłości i niech takie pozostaną.

wysłuchała Aneta Olkowska

***Zobacz materiały o podobnej tematyce***


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje